18 obserwujących
132 notki
363k odsłony
  1943   0

Żydzi do Syjamu

Wydarzenia z marca 1968 zapoczątkowały antysemickie czystki na szeroką skalę we wszystkich grupach społecznych. Jednym z wykonawców zlikwidowania V kolumny - jak nazywał Żydów Władysław Gomułka, był Wojciech Jaruzelski, który degradował wojskowych żydowskiego pochodzenia nie tylko w czasie rządów "Wiesława" ale także przez następne lata. W związku z kolejną rocznicą Marca 68 warto przypomnieć, kto stał za antysemickimi czystkami w wojsku w czasach PRL-u oraz wybiórczą amnezję III RP.

W 1975 roku Wojciech Jaruzelski zdegradował stalinowskiego sędziego Stefana Michnika ale nie za to, że był stalinowskim zbrodniarzem skazujących na śmierć żołnierzy Drugiej Konspiracji. Odebrał mu stopień wojskowy za to, że był żydowskiego pochodzenia. Przez lata ukrywano ten fakt dlatego, by nie wiązać gen. Wojciecha Jaruzelskiego z antysemityzmem.

Marzec 68

Przez całe lata wydarzenia marcowe były przedstawiane w nieprawdziwy sposób: miały być wyłącznie wybrykami studentów, którzy chcieli obalić istniejący porządek. W rzeczywistości była to wojna partyjna rozpoczęta rok wcześniej, po wybuchu wojny sześciodniowej 5 czerwca 1967 r. Na polecenie Moskwy ówczesne władze Polski Ludowej zerwały stosunki dyplomatyczne z Izraelem i jednocześnie rozpętały antyizraelską kampanię propagandową. 19 czerwca 1967 roku Władysław Gomuła w słynnym przemówieniu nazwał polskich Żydów „V kolumną”, co było sygnałem do rozpoczęcia czystek w aparacie partyjnym, Służbie Bezpieczeństwa oraz w wojsku. Okazję do pozbycia się własnych wrogów z MSW wykorzystał agent GRU Mieczysław Moczar; podobnie było w innych ministerstwach.

W marcu 68 roku, podczas ogólnopolskich strajków studenckich uruchomiono robotniczy aktyw młodzieżowy ( partyjna młodzież plus członkowie Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej), by ten publicznie okazał swoje niezadowolenie z powodu strajków organizowanych przez ich rówieśników na wyższych uczelniach. Aktyw maszerował w pochodach transparentami ze słynnymi hasłami "Literaci do piór, studenci do nauki , Żydzi do Syjamu". Jednocześnie kolportowano informacje o Żydach zatrudnionych w najwyższych strukturach partyjnych, którzy po wojnie byli kluczowymi funkcjonariuszami Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (m.in Helena Wolińska, która od 1957 była pracownikiem naukowym Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR). W komunistycznych mediach mówiono wprost, że za strajkami studenckimi stoją Żydzi, którzy za wszelką cenę dążą do przejęcia władzy. W 1968 roku komisja, na czele której stał Wojciech Jaruzelski, tworzyła listy osób narodowości żydowskiej, które następnie były zwalniane z wojska. Na tych listach znajdowały się także osoby narodowości polskiej, które też zwalniano z wojska, ponieważ miały takie same poglądy i sprzyjały swoim żydowskim kolegom.

Spadkobiercy Moczara

Antysemickie czystki miały miejsce niemal wszędzie, ale największym piętnem odcisnęły się w wojsku oraz Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Z dokumentów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej jednoznacznie wynika, że wojskowi żydowskiego pochodzenia byli degradowani przez Wojciecha Jaruzelskiego jeszcze w latach 80, zaś w MSW "spadkobiercy" Moczara szukali żydowskich korzeni u młodych, obiecujących działaczy PZPR do końca trwania Polski Ludowej.

Klasycznym przykładem jest Aleksander Kwaśniewski - z dokumentów znajdujących się w IPN wynika, że funkcjonariusze III Departamentu MSW tuż przed pierwszymi wolnymi wyborami w 1989 roku rozpracowywali przyszłego prezydenta -ministrem spraw wewnętrznych był wówczas gen. Czesław Kiszczak. Służbę Bezpieczeństwa najbardziej interesowało się pochodzenie Kwaśniewskiego. Esbecy dokładnie przestudiowali jego życiorys w poszukiwaniu jak najwięcej danych dotyczących Aleksandra Kwaśniewskiego. W dokumentach IPN znajduje się między innymi informacja, że ojciec późniejszego prezydenta utrzymywał na przełomie lat 50. i 60. kontakty z "kręgiem osób narodowości żydowskiej"i miał on w zaufanym gronie przyznać się do swojego żydowskiego pochodzenia.

Sprawę opisał w 2009 roku "Dziennik", który zwrócił się do Wojcivha Jaruzelskiego o opinię na ten temat. "Ujawnienie tych informacji wywołało oburzenie Wojciecha Jaruzelskiego. - Jestem zaskoczony, oburzony i wstrząśnięty. Po prostu szlag mnie trafia - mówi gazecie. W tamtym okresie uważał on Kwaśniewskiego za swoją prawą rękę. Tak właśnie opisywał go Gorbaczowowi. - To nie do pomyślenia, że miesiąc później jakieś bydlaki z SB, bo inaczej nie mogę powiedzieć, śledziły człowieka, stojącego tak blisko mnie i Rakowskiego " - czytamy w "Dzienniku".

Tymczasem zwolnienia na tle narodowościowym zaczęły się w Ludowym Wojsku Polskim już w 1967 r. i trwały do 1983 r. - na rozkaz gen. Wojciecha Jaruzelskiego z armii zostało usunięto lub zdegradowano. Gen. Wojciech Jaruzelski od 11kwietnia 1968 roku był ministrem obrony narodowej ( do 1983 roku) a od 1981 roku do 1989 roku I sekretarzem Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. To właśnie jego decyzje sprawiły, że osoby narodowości żydowskiej i sprzyjający im polscy koledzy, którzy po marcu 1968 roku zostali zdegradowani i wyrzuceni z wojska, tracili także inne przywileje – nie mogli na przykład korzystać z wojskowej służby zdrowia, nie mogli znaleźć pracy. Do końca lat 80. Jaruzelski doprowadził do wyrzucenia i zdegradowania 1348 oficerów, z czego większość była narodowości żydowskiej. Jaruzelski do końca PRL-u realizował antysemicką politykę Mieczysława Moczara, z który łączyła go zażyłość - generał był m.in świadkiem na ślubie "Mietka".

Lubię to! Skomentuj100 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura