9 obserwujących
67 notek
41k odsłon
  109   0

O niesprawiedliwym pisowskim rozdawnictwie słów kilka

Nie planowałem nic pisać tego wieczoru, ale jak zobaczyłem notkę blogera eCitizen, który postanowił „obalać mity” w notce:

https://www.salon24.pl/u/iluzjon/1168491,dlaczego-wszystko-tylko-nie-500-wyjasniam-raz-na-zawsze,2

to postanowiłem jednak coś skrobnąć, bo ów bloger kilkukrotnie wcześniej mnie zirytował swoimi wpisami, których tu już przez litość nie będę przytaczał, bo w notce stara się jeszcze jakoś ważyć słowa, więc do rzeczy, a mianowicie czy można oskarżać PiS o marnotrawienie pieniędzy wydawanych na program 500+, co robi autor notki? 1/10 budżetu pisze, jest wydawana, czyli pieniądze 1/10 podatników, czyli 1,7mln pracujących, jak wywodzi eCitizen.

Po pierwsze za PO pieniędzy nie było na nic, bo budżet wynosił w 2015 r., 289 mld i wzrósł o 36 mld od 2008, bo podatki nie były ściągane i znikało nie 1/10, tylko blisko 1/4 budżetu, co się bardzo nie podoba "obiektywnemu autorowi notki", który miota się( w tych irytujących mnie komentarzach), że różnica między wzrostem o 22mld w osiem lat do wzrostu o 108 mld w 6 lat z pandemią za PiS wpływów z podatku VAT, to rzekomo efekt wyłącznie wzrostu inwestycji.  Tymczasem wzrost inwestycji jest tylko jednym ze składników wzrostu PKB, który rzeczywiście wzrósł za PiS, ale w efekcie głównie wzrostu konsumpcji, co jest efektem radykalnego wzrostu płac za PiS i efektem właśnie takich programów jak 500+ i 13 emerytura, a radykalny wzrost ściągalności podatków umożliwił również wzrost nakładów na inwestycje, jak również wzrost wydatków na Służbę Zdrowia, jak i na każdą inną dziedzinę, w nieporównywalnym stopniu do rządów aferałów, kiedy ścierały się tu rozmaite wpływy i interesy.

Po drugie to nie "1,7 mln podatników płaci tylko na 500+", bo podatki płacą również korporacje, banki i wszelkie spółki i dobrze prosperujące firmy oraz osoby fizyczne o dużych dochodach, a beneficjentami programu 500+ są w zdecydowanej większości zwykli obywatele i na tym polega alokacja środków, jakiej nie można by osiągnąć żadną obniżką podatków i dzięki takiej alokacji pieniądze, które tkwiłyby na kontach lub byłyby wydawane zagranicą, natychmiast wracają na rynek i napędzają koniunkturę, co się przekłada później na oscylujący wokół 5% wzrost PKB, poziom nieosiągalny dla rządów PO-PSL i dlatego program ten jest korzystny dla rozwoju gospodarczego, nawet jeżeli nie przekłada się na wzrost dzietności, choć nie wiemy, czy gdyby programu nie było, nie byłoby ze wzrostem demograficznym jeszcze gorzej.

Po trzecie program obejmuje wszystkich, ponieważ nie opłaca się uzależniać wypłat od dochodu i dokonywać nieustannych weryfikacji, aktualizacji i dokumentacji. To się nie opłaca, bo zdecydowana większość ma dochody przeciętne lub niskie, a jeżeli zdecydowanie mniej licznym ludziom zamożnym tak z tym źle, że otrzymują te świadczenia, to mogą zawsze oddać je bardziej potrzebującym.

Autor w tej swojej notce podaje statystykę osób aktywnych zawodowo, ale nawet z tej statystyki wynika, że za PO-PSL nastąpił tu wzrost o 1,5% w 8 lat i wzrost o 4,6% w 5lat rządów PiS.

Jednak najważniejsza statystyka, to gigantyczny wzrost wpływów budżetowych, bo niezależnie od tego na co rząd PiS wydawałby pieniądze i tak przewyższałby aferałów, którzy tych pieniędzy by nie mieli, a mieliby m. in. producenci lewych faktur na przykład z fundacji Pro Civili, o czym pisał Sumliński.

Jak sam autor podaje dochody budżetu na 2021 r., zaplanowano na 483 mld zł, a jest nadwyżka budżetowa i te dochody będą wyższe, a do 2020, kiedy jak wiemy był lockdown i recesja wyglądało to tak:

image


To jest miazga. Za rządów PO - PSL dwa razy notowano spadki dochodów, mimo wzrostu PKB. Wzrost o 36 mld w osiem lat oraz o 200 mld po 6 latach. Powtarzam 36 mld wzrostu w 8 lat i o 200 mld, mimo recesji po pandemii i zamrożeniu gospodarki, w porównaniu, z którą niczym był cały kryzys finansowy, czy problemy Grecji, bo to nie były nasze problemy, a efekt domina był ograniczony, bo nasz największy partner handlowy nie był nawet w recesji, natomiast był, podobnie jak cały świat w czasie pandemii.

Ale potężne interesy ucierpiały, więc mamy cały czas do czynienia z dezinformacją, fake newsami. Wczoraj na innym portalu czytam, że nadwyżka 14 mld zł, to efekt wzrostu inflacji, a to okraszone memem, że obiecano drogi i mamy drogi chleb i coś tam jeszcze. No to zobaczmy inflację w latach 2005 – 2020, czyli w latach wojny PO-PiS:

image

Było raczej jasne, że jeżeli gospodarka nie pracuje z powodu lockdownu, a my ładujemy w tą stojącą gospodarkę 200 mld na tarczę, żeby nie padła, to musi się to skończyć inflacją, ale w 2008, 2011, 2012, inflacja była wyższa, niż w pandemicznym roku 2020 i podobna do tej z 2021, a tymczasem propaganda elyty o pożeraniu przez inflację pisowskich świadczeń, takich jak 500+ nadaje od lat i nie zdziwiłbym się gdyby ktoś taki artykuł przeczytał już w 2016, kiedy była deflacja… Elyta ma dużo sposobów na odwracanie kota ogonem, może nadawać o dodatkowych podatkach PiS-u, ale były też obniżki, wraz z „polskim ładem” będą kolejne, a te dodatkowe podatki dotyczą kwot rzędu kilku mld, ale żeby już nie wnikać w szczegóły, to wystarczy porównać tylko VAT, gdzie jest różnica 22mld do 108, o której mówiłem na wstępie. Mówią też często media sponsorowane poszkodowanego kapitału, narzędzi wpływów oligarchii, czy plutokracji, jak kto woli, na poparciu której obóz ulegania wszelkim wpływom opiera swoją siłę medialno propagandową, za którą później jednak rachunki wystawiane są obywatelom, co decyduje o podziale na optymatów, którzy w oparciu o te wpływy próbują kreować się na jedyną elytę i na popularów, którzy wbrew tym wpływom mogą realizować interes narodowy, ale kosztem medialnej nagonki, która nie ma już niestety nic wspólnego z wolnością słowa, bo wolność słowa obowiżazuje o tyle, o ile jest podporządkowane hasłom Frasyniuka.., tak więc mówią też często media, bo wkradła się dłuższa dygresja, że moglibyśmy więcej pieniędzy wydawać na szpitale, a autor eCitizen pisze coś o wydawaniu na zdrowe, zamiast na chore dzieci.To zobaczmy, jakie są wydatki na Służbę Zdrowia w czasie wojny PO-PiS? 2005 r. - 42 mld, 2007 r. - 60mld, 2015 r. 79,8 mld,  a w 2020 r., roku pandemii już 121,5 mld złotych, przy czym jest zapowiedź, że wydatki te będą rosły jeszcze szybciej i osiągną 7% PKB do 2027 r. Czyli mamy wzrost o 41 mld w ciągu 5 lat, a w ciągu 8 lat rządów kompradorów wydatki te wzrosły o niecałe 20 mld zł. 

I ja tego naprawdę nie piszę, jako zwolennik PiS, tylko jako zdecydowany przeciwnik tego pseudo optymackiego obozu antypis, obozu, jak go nazywam, ulegania wszelkim wpływom, bo oprócz interesów kapitału, co przekłada się na całkowicie irracjonalną i coraz bardziej kompromitującą się propagandę, są wyraźne wpływy mocarstw z Niemcami na czele, co przekłada się na budowę antypolskiej koalicji w UE i na ataki całkowicie pozbawione podstaw prawnych, a opierające się na politycznych naciskach mającej większość w UE lewicy, która próbuje wymusić na Polakach odsunięcie od władzy prawicy, co już samo w sobie jest patologiczne i jest atakiem na polską demokrację, ale to już temat na osobną notkę, przy czym celem nie jest wspieranie lewicowych, czy centrowych(bo przecież PO, to centrum, a nie żadna lewica, bo jako centrum mogą każdemu mówić to co chce usłyszeć) sojuszników, a celem jest wyniesienie do władzy obozu ani centrowego, ani lewicowego, tylko obozu kompradorskiego, którego rządy przez większość okresu IIIRP kosztowały Polskę i Polaków biliony i który jest marginesem o tradycji post KPP, który w warunkach postkomunizmu zyskał dominującą pozycję i z coraz gorszym skutkiem próbuje sprawiać wrażenie jedynej elyty. Tymczasem na poziomie merytorycznym to jest miazga. Po co mamy przywracać ich do władzy? Nie ma ani jednego racjonalnego powodu, poza takimi, że Tusk ma fajne konto na instagramie.

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale