W lipcu zebraliśmy osiem rzeczy, które naprawdę wydarzyły się w polskiej polityce — każda potwierdzona źródłowo, żadna formalnie nie jest przestępstwem, i to jest chyba najbardziej niepokojące w całym zestawieniu.
<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/G01GyqDPceY?si=YOhelw5ePEhJak5-" title="YouTube video player" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe>
Najmocniejszy punkt: raport NIK potwierdzający, że lekarz na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym pracował nieprzerwanie 144 godziny — i że jest to legalne, bo kontrakt cywilnoprawny nie podlega przepisom Kodeksu pracy o odpoczynku. To nie przeoczenie systemu, tylko mechanizm, z którego korzysta się od lat, bo nikt na górze nie uznał sześciu dób bez przerwy za problem wart natychmiastowej naprawy.
Obok tego: głosowanie w Parlamencie Europejskim, w którym większość była przeciw przedłużeniu unijnego mechanizmu skanowania prywatnych wiadomości, a przepis i tak wrócił do 2028 roku — zabrakło jedynie progu formalnej większości. Miesiąc bez przesłuchania w sprawie Dawida Kacprzyka. Podwyżka VAT na napoje bezalkoholowe z 5 do 23 procent. Minister zdrowia z 725 tysiącami złotych "innych dochodów", w tym za projekt likwidacji publicznych szpitali. Umowa Orlen Paczki z ukraińskim Nova Post na 15 tysięcy paczkomatów, zawarta bez żadnej debaty publicznej. Serial rozłamu w PiS, w którym nawet sama partia i Mateusz Morawiecki nie zgadzają się, czy do rozłamu w ogóle doszło. I na koniec zestawienie, które najmocniej zapada w pamięć: emerytka skazana na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu za jedno zdanie w komentarzu, podczas gdy poseł żartujący w Sejmie z omdlenia głowy państwa nie poniósł żadnych konsekwencji.
Żaden z tych ośmiu punktów osobno nie jest wielką aferą na miarę nagłówków przez tydzień. Razem pokazują coś więcej — że mechanizm, w którym nic formalnie nie jest złamane, a mimo to coś wyraźnie nie działa, powtarza się w każdej instytucji, niezależnie od tego, kto akurat rządzi.
Sierpień dobiega końca. Zanim usiądziemy do zestawienia kolejnego miesiąca — dajcie znać w komentarzach, co Waszym zdaniem zasługuje na miano największego absurdu sierpnia. Zbieramy typy, sprawdzamy źródła, i to, co się obroni, trafi do kolejnego odcinka.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)