W minionym tygodniu Tomasz Nałęcz wdał się w rozważania na temat wpływu osobistych tragedii na działalność polityczną Jarosława Kaczyńskiego. Nazwał przy tym byłego premiera pełnym bólu odyńcem. Kwestią otwartą pozostaje, czym w takim razie jest Tomasz Nałęcz. Oczywiście pozostając w sferze porównań zoologicznych.
***
Nałęcz za swoje słowa przeprosił, o czym informuje Gazeta Wyborcza. Ściślej rzecz ujmując, o tym, że Nałęcz przeprosił, informuje lead artykułu. Natomiast z treści artykułu wynika, że nie przeprosił. Podzielił się za to z opinią publiczną refleksją, że czasem dziennikarze nie powinni pytać, a politycy odpowiadać. Wydaje się, iż w przypadku Nałęcza jest to pomysł wart zastanowienia.
***
Pogłębia się kryzys na rynku pracy. Bank Goldman Sachs zdecydował, iż nie będzie kontynuował współpracy z Kazimierzem Marcinkiewiczem. Tak oto mamy kolejną ofiarę umów śmieciowych.
***
Również prezes warszawskiej giełdy stracił posadę. Miejmy nadzieję, że pomimo tej smutnej okoliczności polski przemysł filmowy jakoś sobie poradzi.
***
Jak podaje TVN24, w USA ruszyła telewizja dla psów. To słuszna inicjatywa, ale nam w Polsce niezbyt imponuje, wszak od wielu lat mamy prężnie działającą telewizję dla lemingów.
***
Marek Raczkowski, którego niegdyś ceniłem za dowcipne i inteligentne komentarze rysunkowe w "Przekroju", ujawnia swoją skłonność do korzystania z płatnych usług erotycznych. Zapewnia, że kocha i szanuje prostytutki, również dlatego, że sam "posiada przecież lekkie obyczaje". Trochę się w tym pogubiłem - to w końcu kto komu płaci?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)