Kiedyś dzieci oglądały „Czterech pancernych” i bawiły się potem w tanki. Oczywiście każdy chciał być Jankiem lub chociaż Grigorijem, a na stanowisko Szarika zwykle brakowało chętnych. Dziś dzieciaki podrosły, zaopatrzyły się w garnitury, krawaty, laptopy i ajfony, no i bawią się nie w tanki, a w think-tanki. Najnowszy nazywa się „Instytut Myśli Państwowej”. Komandirem jest mecenas Giertych, a załogę tworzą m.in. Stefan Niesiołowski, Michał Kamiński i Kazimierz Marcinkiewicz. Instytut ma inicjować debatę społeczną nad różnymi ważnymi kwestiami. Zaprosimy specjalistów i bez żaru politycznego będziemy dyskutować – mówi Niesioł i już jest wesoło. Nie widziałem jeszcze, aby wicemarszałek Niesiołowski brał udział w jakiejś spokojnej, merytorycznej dyskusji. Odnoszę wrażenie, że to raczej nie jego żywioł. Ale cóż, zobaczymy, co z tego wyniknie.
Tymczasem Dziadek Paździerzak dotarł do harmonogramu planowanych przez Instytut wykładów i dyskusji panelowych. Oto niektóre z tematów wykładów:
„Jak rozmawiać z mediami. Podstawowe zasady postępowania z dziennikarzami i z pisowskimi lizusami.” (prelegent Stefan Niesiołowski).
„Dyplomacja w epoce Twittera. Jak zredagować notę dyplomatyczną w 140 znakach.” (prelegent Radek Sikorski).
„Konserwatyzm bezobjawowy.” (prelegent Jacek Żalek).
„Korzyści z przystąpienia do strefy euro w aspekcie państwowym oraz indywidualnym.” (prelegent Michał Kamiński).
„ABC kontaktów z tabloidami.” (prelegent Kazimierz Marcinkiewicz).
„Wstęp do prawa karnego dla lobbystów.” (również Kazimierz Marcinkiewicz).
Interesująco zapowiadają się dyskusje panelowe:
„Dożynanie watahy i inne metody dialogu z opozycją.”
„Kto zgasi światło. Polityka demograficzna III RP.”
„Polacy na Wschodzie (jak pozbyć się kłopotu).”
„Emigracja, czyli jak jeszcze możemy pomóc systemom emerytalnym państw starej Europy”.
***
Czuję się jednak w obowiązku przypomnieć, iż think-tanki mają z założenia analizować istotne problemy społeczne i polityczne i podsuwać rządzącym propozycje rozwiązań. Giertych, Niesioł, Misiek Kamiński, Kazio Marcinkiewicz – powiedzmy, że byliby w stanie pokierować T-34 o numerze bocznym „102”, ale dokąd zajadą think-tankiem? Czy są to osoby znane z zamiłowania do ciężkiej, analitycznej pracy? Do mozolnych studiów, prowadzenia badań, zbierania opinii? Do tej pory można było odnieść wrażenie, że lepiej się czują w studiach telewizyjnych niż na sympozjach czy w bibliotekach. Ciekawe, czy teraz przemienią się w wybitnych myślicieli.
***
Znany z błyskotliwych bon-motów Leszek Miller potwierdza, że wciąż jest w formie. – „Ja nigdy nie skończę” – powiedział szef SLD dziennikarce TVN24, a potem dodał: - „Skończę wtedy, gdy będę chciał”. Panie Przewodniczący, tylko wcześniej proszę się koniecznie zapoznać z ulotką dołączoną do opakowania albo skonsultować z lekarzem lub farmaceutą.
http://www.tvn24.pl/miller-ja-nigdy-nie-skoncze-albo-skoncze-jak-bede-chcial,307698,s.html
***
Tymczasem na łono Leszka Millera powrócił poseł Adam Kępiński z palikociarni. Powrócił, bo zanim zapisał się do Palikota, był działaczem SLD. Panie Adamie, gratulacje z powodu udanego transferu. Ale lepiej niech Pan nie kasuje z telefonu kontaktów do byłych kolegów z klubu. Tak na wszelki wypadek gdyby sondaże raz jeszcze się odwróciły.
***
Minister Finansów rozłożył na raty spłatę przez PSL długu wobec Skarbu Państwa. Dług wynika z nieprawidłowości w finansowaniu kampanii do Sejmu w 2001 roku. Ludowcy mają spłacać raty przez 6 lat. Grunt to koalicja oparta na solidnych fundamentach.
***
Pisowski motłoch podśmiewuje się z zielonej wyspy, a tu proszę – zagraniczni turyści, jeden z USA, a drugi z UK, biegali na golasa po krakowskim Rynku. Taka tam u nich bieda, że przyjechali do nas nawet bez skarpetek. Dopiero życzliwi funkcjonariusze okryli zziębniętych Anglosasów policyjnym kocykiem, wręczyli mandaty i zaprowadzili na komisariat. Miejmy nadzieję, że poczęstowali ich tam kubkiem gorącej herbaty.
***
W publicystyce Rafała Ziemkiewicza często pojawia się stwierdzenie, iż obecne polskie „elity” w istocie gardzą Polakami i wstydzą się ich, tak jak wstyd i pogardę odczuwa czarnoskóry sierżant wojsk kolonialnych wobec swoich współplemieńców, którzy prowadzą tradycyjny tryb życia. Czemu o tym wspominam? Bo kupując rano bułki widziałem okładki tygodników opinii. Temat z okładki – „Polak czysty inaczej”. Na innej okładce znany aktor przekonuje znanego pracownika telewizji informacyjnej, że „boimy się obcego”. A pewna gazeta informuje z troską, ale i z przekorą: „Polacy cierpiętniczy naród. A ja się uśmiecham”. No to ja też się uśmiecham. I trochę się dziwię, że sierżanci redagują u nas gazety.
***
Sejm nie wyraził zgody na uchylenie immunitetu Stefanowi Niesiołowskiemu, przeciwko któremu wdowa po prezesie IPN Januszu Kurtyce wniosła prywatny akt oskarżenia. Immunitet poselski jest jak się okazuje bardzo skutecznym środkiem pozwalającym na zablokowanie postępowania karnego, ale ma tę wadę, że przysługuje tylko posłom. Obywatele pozbawieni mandatu poselskiego, jeśli popadli w konflikt z prawem, a nie pragną kontaktu z sądem karnym, muszą sięgać po inne środki. Najbardziej zdesperowani potrafią ponoć wystarać się o tzw. żółte papiery, z którymi żaden sąd niestraszny. Immunitet ma jednak tę przewagę nad orzeczeniem o niepoczytalności, że obywatel z immunitetem przebywa nadal w domu poselskim, a obywatel niepoczytalny co do zasady przebywa w placówce leczniczej.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)