Po godz. 12.00 , sztab PIS miał swoją konferencję prasową, na której przedstawiono m.in. katalog wpadek marszałko-prezydenta. Jak łatwo się domyśleć było to lista dość długa, a na Salonie24 można spokojnie zaleść pełne kompendium, rozrastających się z dnia na dzień bon motów Bronisława.
Mam jednak wrażenie, że prowadząca spotkanie z dziennikarzami pani Kluzik-Rostkowska nie była jednak dostatecznie "zbriefowana" przez sztab na okoliczność pytań mediów. A przecież nie byłoby zbytnim wysiłkiem opracowanie listy pytań i odpowiedzi, jakich należało się spodziewać.
Jednym z takich pytań których można się spodziewać było to zadane przez dzienikarkę TVN24 "jak się ma apel Jarosława Kaczyńskiego o końcu wojny polsko-polskiej do tej konferencji". I tutaj szefowa sztabu JK nie wypadła dość przekonywująco, co oczywiście wyczuła rzeczona dziennikarka.
A przecież "wpadki", "wtopy" kandydata PO to nie jest takie zupełnie BYLE CO.
Po pierwsze, niektóre z nich świadczą o dość poważnych brakach w wychowaniu ("duńskie kaszaloty").
Po wtóre - i to jest chyba ważniejsze - większość lapsusów nosi jednak znamiona BRAKU PRZYGOTOWANIA MERYTORYCZNEGO KANDYDATAdo pełnienia tej odpowiedzialnej funkcji. I to uważam, że spokojnie można wypominać (oczywiście w sposób odpowiedzialny a nie w stylu "znów się bałwan walnął, hłe hłe"), ale w kontekście troski o kraj. To o tyle ważne, że jakimś cudem sporo ludzi uważa BK za kandydata przygotowanego merytorycznie do pełnionych stanowisk (był taki sondaż na TVN24 bodajże).
Po trzecie - wskazują, że kandydat PO NIE MA SPÓJNEJ WIZJI SWOJEJ PREZYDENTURY. Przykład to projekt wycofania wojsk z Afganistanu, ogłoszony po śmierci polskiego żołnierza. Takich decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień, bez uzgodnień z sojusznikami itp. Słowem takie deklaracje są sprzeczne z zasadami współpracy sojuszniczej. Nie mam wiedzy czy Komorowski o tym wiedział (jeśli wiedział i ogłosił to po śmierci żołnierza, to mówiąc delikatnie dał czytelny sygnał, jakie formy nacisku kształtują polską politykę zagraniczną). Smaczku "sprawie afgańskiej" dodaje fakt, że 14 kwietnia 2010 to Bronisław Komorowski podpisał DECYZJĘ O PRZEDŁUŻENIU OBECNOŚCI POLSKICH WOJSK W AFGANISTANIE.
A więc - jeszcze więcej zimnej krwi Panie i Panowie. Tylko tak się wygrywa takie batalie.
P.S. Jeden z moich znajomych uczestniczył w spotkaniu z Bronisławem Komorowskim face to face. Pytany o reakcję powiedział, że to "taki wujek, ale zadatków na męża stanu nie dostrzegł żadnych" (no, powiedział trochę inaczej ale nie zacytuje). Co ciekawie inni moi znajomi są zdania, że jest to jeden z niewielu kandydatów który traci zamiast zyskiwać po osobistym spotkaniu. I mówie tu o dotychczasowym twardym elektoracie PO (szokiem dla mnie była informacje, że mają dosyć i zagłosują "na Kaczora").


Komentarze
Pokaż komentarze