Obecność Bronisława Komorowskiego w studiu TVP postawiła chyba w trochę kłopotliwej sytuacji Jarosława Kaczyńskiego w świetle planowanej debaty w TVN.
Jeżeli nie przyjdzie - PO wyciągnie przeciw niemu te same argumenty, co PIS wyciągał przeciwko Bronisławowi (boi się, strach go obleciał itp).
Jak pójdzie, to sprzeniewierzy się swoim słowom, że debata "jeden na jeden" tylko po I turze, a więc po "odsianiu" przez wyborców reszty kandydatów.
Myślę, że Jarosław powinien jednak trzymać się tego, co mówił. PO ma często problem, że mówi aby wypełnić ciszę i mam wrażenie, że już dawno słowa części polityków tej partii straciły swój pierwotny walor. Pewne rzeczy jednak słowami przykryć trudno (nie zagada się powodzi). I tu kandydat PIS musi szukać swojej szansy.
No i powinien coś zrobić z propagandą "strasznej IV RP". Mam dość krytyczny stosunek do rządów J. Kaczyńskiego (uważam, że można było więcej i szybciej w niektórych sprawach, w innych zabrakło odwagi), ale spośród działań jakie się mu zarzuca nie widzę elementów łamania demokracji, wprowadzania dyktatury ani innych zbrodni przeciw ludzkości. Sporo jest za to wykreowanej mitologii - wystarczy spytać o konkrety czyli jakieś wyroki skazujące Ziobrę czy innych (bo jak się zanurkuję głębiej to się okazuję, że to albo Kaczmarek, albo już PO, albo zwykła lipa).
Ale o tym szerzej w innym wpisie.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)