dzida dzida
43
BLOG

O sondażach jeszcze (od kuchni) - cz.1

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 4

Czy sondaże badania opinii publicznej przed obecnymi wyborami są robione w sposób równie rzetelny jak tzw. badania rynku, wykonywane na potrzeby różnych przedsiębiorstw?

Pytam o to dlatego, bo gdy patrzę na listę firm publikujących sondaże, nabożeństwo z jakim wypowiadają się różni socjologowie, dziennikarze, jak nad ich wynikami cmokają różni zaproszeni eksperci, jak analizują trendy, ze zmarszczonym czołem odnotowują każdy ułamek wzrostu albo spadku poparcia - to zastanawiam się, czy wiedzą o tym jak te same firmy sondażowe traktują swoich Klientów z których żyją na codzień.

Tzw. badania rynku to badania, które zamawiają (nie tak znów rzadko) firmy np. przed wprowadzeniem jakiegoś produktu na rynek, czy przed odsłoną jakiejś reklamy. Ideą jest oczywiście przebadać odbiór produktu przez grupę targetową , którą taka firma na swój sposob definiuję i zleca firmie badającej znaleść jakąś tam ilość respondentów o tym profilu. Potem taki respondent ogląda produkt, reklamę albo jakiś inny koncept marketingowy i jest proszony aby w trakcie wywiadu grupowego albo indywidualnego wypowiedział się co na ten temat myśli (czasami jest to ocenianie np. reklamy za pomocą tzw. pilotów). Za swoją fatygę taki respondent dostaję oczywiście wynagrodzenie (od ok. 20 PLN do nawet 300 PLN - a ponoć można i lepiej).

Najfajniejszy jest jednak sposób doboru "respondentów".Wygląda to tak, że dzwoni ankieter współpracujący z taką firmą badawczą z często takim tekstem: "Panie Edku, potrzebujemy pana w wieku od 25- 35 lat, mającego samochód marki X, używającego oleju marki Y, tankującego na stacjach sieci Z. Badanie za 200 PLN. Może Pan przyjść?". Nie ma znaczenia, że respondent nie ma samochodu - liczy się, aby miał wyobraźnie i umiał sobie wyobraźić jak to jest jeździć samochodem X, tankować na stacji Z itp. Jak nie ma pojęcia to niech sobie pójdzie na rzeczoną stację i poogląda aby nie było wtopy (takie badania przeprowadzane przez badaczy firm badawczych są często obserwowane przez Klientów poprzez weneckie lustro, a prawie zawsze nagrywane). Oczywiście taki "respondent" jest informowany że nie może pracować w marketingu, firmie motoryzacyjnej itp. Jak pracuje to musi sobie wymyśleć jakieś story i nieinwazyjny zawód (często zabawne sytuację słyszę od znajomych taki historię, że w trakcie badania wszyscy podają że pracują w firmie takiej takiej i takiaj, a po badaniu już po zainkasowaniu kasy, w tzw. rozmowach offline okazuje się że to lipa kompletna). Jest też informacja aby nie podpisywać zgody o wykorzystanie danych przez OFBOR (to taka organizacja firm badawczych która prowadzi bazę respondentów - chodzi w założeniach aby ktoś nie występował za często w takich badaniach, ale aby zostać wpisany trzeba wyrazić na to zgodę - jak nie to cała procedura i idea ląduje w koszu).

Mam wcale nie mało znajomych, którzy z takiej praktyki uczestniczenia w badaniach zrobili całkiem niezłe źródło dochodu.

Jeżeli sondaże robione są taką samą starannością a wszczególności dobór "reprezentatywnej grupy dorosłych Polaków", jest robiony na tej samej zasadzie.... to ja dziękuję za takie badanie bo to zawracanie głowy.

"Panie Edku mieszka Pan w mieście? Ojej a ja potrzebuje rolnika. Może być Pan rolnikiem? Zaraz ktoś do Pana zadzwoni z pytaniem o preferencje wyborcze, dzwonię wcześniej aby uprzedzić - proszę się nie wydać bo te rozmowy mogą być nagrywane, choć i tak kto to sprawdzi".

-------------------------------------------

P.S. Niniejszy wpis pojawił się na moim blog 12.06.2010. Dziś przypominam, bo nie dość że nie stracił na aktualności to jeszcze został uwiarygodniony.

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka