No i po "debacie".
Wściekły jestem, bo dałem się namówić żonie na oglądanie przedstawienia kosztem meczu Argentyna - Meksyk. Myślałem, że jednak będzie jakaś polemika, zwarcie - coś co można było obejrzeć przy okazji DEBATY trzech kandydatów przed wyborami na Wyspach Brytyjskich.
Tymczasem dwóch panów spotkało się aby porzucać komunałami, przerzucać się cyframi, których nikt normalny nie był w stanie spamiętać ani już na pewno ocenić czy to prawda czy generalnie PR.
A więc podsumowując - wyglądało to jak Wielka Gra, zabrakło tylko kabin i słuchawek oraz pani Rychter. Po debacie oba sztaby otrąbiły zwycięstwo. - a więc nuda.
A Argentyna wkopała właśnie trzecią bramkę! Ha - ale to już oglądałem.


Komentarze
Pokaż komentarze