Po czym można poznać, że kampania wyborcza się skończyła? A choćby po tym, że PRowcy Jarosława Kaczyńskiego poszli na urlop, a sam Jarosław zerwał się ze smyczy udzielając wywiadu "Rzeczpospolitej" w którym m.in. stwierdził, że bez przeprosin nie będzie współpracy z PO i kropka.
Abstrahując zupełnie od tego co powiedział Kaczyński w wywiadzie (a mówił rzeczy słuszne - pisała o tym wczoraj kataryna, szkoda się powtarzać), to do opinii publicznej przebiła się tylko zbitka "Kaczyński chce przeprosin" bo jak nie "to nie będzie współpracy z PO". Ergo - wraca stare.
Straszną nędzą demokracji "telewizyjnej" jest to, że zapotrzebowanie na informacje typu "instant" wypiera jakąś głębszą refleksję i analizę, a jest walką o głosy mas. To też zresztą wada demokracji, że głos profesora i lumpa spod budki z piwem, który za "browara" jest w stanie poprzeć kogo się wskaże liczy się tak samo (choć jak popatrzyć na niektórych profesorów to czasami i dobrze). Tak czy inaczej, tak to mniej więcej wygląda i politycy na dzień dzisiejszy muszą działać w sferze zarządzania emocjami,bo inaczej przepadają.
Według mnie Kaczyński musi wykonać teraz spektakularny manewr, z którego bardzo często korzysta Tusk - czyli ucieczkę do przodu i wykreowanie tematu zastępczego, wokoło którego toczyć się będzie dyskusja, odwracając oczy społeczeństwa od spraw w których rząd wypada blado. Do tego celu Tusk m.in. wykorzystuje Palikota (pisałem o tym wczoraj), kilka dni temu wypłynął "problem" krzyża pod Pałacem (to akurat robota Prezydenta-elekta). Tak czy siak - jest temat który elektryzuje, para idzie w bok.
Moim pomysłem byłoby wysłanie do Lecha Wałęsy listu z propozycją pojednania/zawieszenia broni.
Dlaczego Wałęsa?
Bo temat Wałęsy wypłynął w czasie debaty telewizyjnej (wyciągneła go Monika Olejnik). "Wałek" jest też nie tylko najbardziej rozpoznawalną postacią (każdy wie kto to taki, więc siła rażenia takiego gestu może być duża), ale również taką osobą z którą spór z Kaczyńskim trwa najdłużej (niejako jest symbolem rzekomej kłótliwości
Kaczyńskiego). Poza tym Wałęsa był ciągany przez PO na różne wiece (w charakterze tajnej broni chyba), gdzie Lechu gadał różne rzeczy (jak to ma w zwyczaju niezbyt merytoryczne ale za to emocjonalnie).
Dlaczego to Kaczyński ma wyciągnąć dłoń?
Bo to Kaczyńskiemu przypisano gębę polityka kłótliwego, awanturującego i radykalnego, więc to on musi się temu oprzeć (a że to wizerunek nieprawdziwy to czy to kogoś obchodzi). Poza tym, to osoba która wyciąga rękę
do zgody jest zawsze na lepszej pozycji, bo stawia w kłopotliwej sytuacji oponenta.
Dlaczego teraz?
Bo mineły wybory i lepszego momentu nie ma i nie będzie. Można spróbować uniknąć części oskarżeń, że jest to nieszczere i pod publiczkę (choć takie też się pojawią, ale Kaczyński musi do nich zachować dystans). Bo można wzmocnić efekt przystąpienia Polski Plus na łono PIS. Bo w końcu można zatrzeć wrażenie po ostatnich słowach w "Rz". Bo dobry wynik JK pokazał, że warto iść tą drogą. Bo Platforma jest wobec takiej taktyki bezradna.
Dlaczego warto?
Bo każde kolejne wybory to jest plebiscyt "jesteś za Kaczorem czy przeciw". Mówiąc inaczej Kaczyński jest najsilniejszym brandem w portfolio PIS i po prostu nie stać go na zużywanie się w jakiś osobistych bitewkach o "Bolka", kto kiedy przeskoczył mur i z czyjej inicjatywy. To można spokojnie zostawić historykom. Taki gest mógłby być próbą wyłączenia jednej z kart z tali Tuska (jakby wyszło to można powtórzyć z innymi ewentualnie). A gdyby Lech odmówił, albo żądał jakiś warunków zaporowych (np. przeprosin za "Bolka")? No cóż, da się tych raf spokojnie uniknąć a wyszłoby, że to LW się awanturuję. Czyli Kaczyński miał rację.
Pomysł szalony, radykalny, nieuzasadniony, cyniczny, niegodny? Może po części tak, ale tak wygląda rzeczywistość a widoki są, że będzie gorzej. Zatwardziałych "kaczystów" do Prezesa to nie zniechęci, zatwardziałych "antykaczystów" nie przekona. Gra jest o tych co są pośrodku i ich transfer z obozu PO do obozu PIS (mam na myśli także sieroty po tzw. PO-PISie). No i dbać trzeba też o tych co Kaczyńskiego akceptują ledwo, ledwo i jeszcze jeden taki numer jak z Gierkiem będzie dla nich sygnałem, że warto zostać w domu.
Problemem jest czy JK na taki pomysł by się zgodził. I tutaj niestety jestem pesymistą.
Zobacz także:
http://dzida.salon24.pl/206760,pis-u-dylemat-z-palikotem-oby-nie


Komentarze
Pokaż komentarze (8)