W sprawie katastrofy smoleńskiej Polska jest w pozycji klienta, któremu z jego winy wciśnięto lipną usługę, a teraz cieszy się, że odpowiedziano mu na reklamację, choć nie wiadomo w jaki sposób, czy w sposób pełny, ani dlaczego dopiero teraz.
Udało się! Wielka radość w Narodzie zapanowała, bo Rosjanie zgodzili się przekazać 11 tomów akt katastrofy smoleńskiej (wcześniej przekazli 6 więc razem jest już 17, ekscytują się dziennikarze). Jeszcze nie wiadomo czego dokładnie brakuję (na pewno akt z sekcji zwłok - złośliwi pytają czy może jeszcze powstają?), trzeba ten cały materiał przetłumaczyć (miesiąc kolejny zapewne) ale impreza się odbyła, świeżo mianowany gen. Parulski (gwiazdka i wężyk za zasługi?) dostał buziaka od Rosjan, pamiątkę od zastępcy Prokuratora Generalnego Federacji Rosyjskiej. Przy okazji powiększył swoją dyskografię o kolejną kopię nagrań z czarnej skrzynki (tj. CVR czyli Cokpit Voice Recorder) - każdy chce mieć swoją wersję (Miller ma i gen. Parulski również chce). Pytanie o przekazanie oryginalnych zapisów albo publikację obrobionych danych z rejestratora ATM-QTAR jest oczywiście niezasadne.
I tak gorzej ma polski akredytowany przy MAK, płk. Edmund Klich, który nic nie dostał (ale nie wiadomo do końca czy potrzebuję, bo mówi, że wie i potrafi wyodrębnić 12 przyczyn katastrofy - szczegółów jak zwyklę nie podaję). Mówi, że będzie wymagać, a jak nie to wywoła wojnę z Rosją i przerażony premier Putin (też pułkownik) wydzierżawi Klichowi całe lotnisko w Smoleńsku do badań, byle tylko już nie groził. Ogólnie działalność Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego ministra Millera jest owiana tajemnicą - produkuję się głównie polska prokuratura tudzież MAK.
Sukcesów ogólnie jest więcej. Rosjanie narzucą na wrak jakiś brezent, co spowoduję, że na częściach nie będzie już więcej ptasich odchodów (co prawda na lotnisku nie ma za dużo ptaków, ale Siewiernyj to też złomowisko i tam kończy żywot wysłużony sprzęt latający Federacji). Ba - postawią nawet płot, przed wiewiórkami. I kolejne zapewnienia, że wszystko będzie już dobrze, a przyjaźń trwa (choć jak wiadomo rachunki za przyjaźń Rosjanie wystawiają słone).
I tylko niektórzy pytają, że skoro pojedanie polsko-rosyjskie jest konieczne to czemu musimy się bratać z pupilami KGB?


Komentarze
Pokaż komentarze (11)