Na zjeździe pewnego związku zawodowego występowali różni politycy. Przemówienie jednego przyjęto milczeniem, drugiego obojętnością, trzeciego wygwizdano a czwartego oklaskano.
Ten czwarty powiedział rzecz, która się nie spodobała jednej pani, która - można tak chyba powiedzieć - politykiem pełną gębą jeszcze nie jest ale pretendentem, chyba tak. Pani więc zrugała pana nr 4, a pewna telewizja zrobiła z tego incydentu news dnia.
Aby wzmocnić niegodziwość pana nr 4, podkreślono heroiczną postawę jednej pani (redaktor prowadzący wydanie wieczornych wieści nawet pomylił ją z inną panią, która pracowała na suwnicy - tak był rozemocjonowany) - patrzcie widzowie, jeśli taka pani oskarża tego pana to czyn, którego się dopuścił pan nr 4 jest staszny - podwójnie, potrójnie albo poczwórnie.
Od wypowiedzi tego pana minęło już kilka dni, a temat jest wałkowany na milion sposobów i końca nie widać. Zupełnie jakby było to warte tego, aby poświęcić sprawie więcej niż minutę...
Tymczasem inny pan z wąsami - były prezydent i były legendarny szef jednego związku powiedział (w tej samej stacji, tylko takiej która leci przez 24 godziny) - że jedyną zasługą życia jednego prezydenta o tym samym imieniu było to, że zginął.
I nikt się sprawą nie zajął, wszyscy przeszli nad tym do porządku dziennego...
-----------------------
http://www.tvn24.pl/28377,1671634,0,1,fakty-po-faktach,fakty_wiadomosc.html
-----------------------
ZOBACZ TAKŻE:
http://dzida.salon24.pl/224639,co-wolno-mowic-osobom-gdzies-zasluzonym-jesli-wspieraja-po


Komentarze
Pokaż komentarze (22)