Mamy to w genach, to przekonanie, że jakoś będzie. Rozmawiałem z pracownikami w hotelach, którzy sprzątali korytarze i byli zmuszani do wystawiania znaku "mokra podłoga" nawet gdy jechali na sucho. Nie rozumieli, że procedury ratują dupę. Jako kierownik zmiany byłem odpowiedzialny za cały hotel w tym za pierwszą pomoc medyczną w nagłych wypadkach. Byłem podobnie jak kilka osób na zmianie przeszkolony, ale nie wpisywałem innych tylko siebie w grafik bo wiedziałem, że i tak po mnie przybiegną ponieważ prawo im pozwala na odmówienie pomocy jeżeli nie czują się na siłach jej udzielić. Ja wychowany w Polsce podejmowałem ryzyko odpowiedzialności sądowej za połamane żebra przy resuscytacji czy inne "błędy". Tak zostałem wychowany, ale to ryzyko dotyczyło tylko mnie. Politycy w kraju zdają się nie zauważać, że ich decyzje w największym stopniu dotyczą obywateli a dopiero potem ich partii i karier.
Sprawa granatnika dobitnie pokazuje, że ostatnie 30 lat wsadziliśmy psu w dupę, że procedury są dla frajerów, że rozwiązania systemowe nie istnieją, a na koniec imby ktoś radośnie zawoła "Ale urwał!!!"




Komentarze
Pokaż komentarze (5)