Właśnie zaczynam pisać od początku notatkę, którą jakieś 10 minut temu skończyłem.
Powód jest bardzo prozaiczny - nie zapisałem jej sobie i gdy chciałem ją opublikować, okazało się, że zostałem wylogowany i wszystko poszło się (brzydkie słowo). Dobrze, że jestem cierpliwy i nikogo nie ma w pobliżu, bo tylko zakląłem ohydnie i wyłącznie w myślach kogoś dotkliwie skopałem.
W każdym razie notatka dotyczyła profesora Bartoszewskiego, który jest autorytetem i należy go słuchać z rozdziawionymi ustami. Takie mniej więcej określenie od Sławomira Nowaka wczoraj usłyszałem. Swoją drogą ja z otwartymi ustami wyglądam idiotycznie, ale może nie dotyczy to każdego.
Notatka była naprawdę fajna i zaczynała się od moich (rzecz jasna głębokich) przemyśleń o złożonej naturze wszelkich autorytetów; sam na ten przykład przyznawałem się do fascynacji Henrykiem Zającem w temacie naprawy pralek.
Więc szczerze szkoda, że wszystko się skasowało, bo pisałem również, że Władysław Bartoszewski ma umysł tak sprawny, że gdyby nie to, że Wojciech Wierzejski ma około trzydziestki, na taki wiek właśnie bym go określił (ale że ma to być komplement itd.) Serio, sporo tego naskrobałem.
Pominę tutaj zupełnie najciekawszy środek (czasem zwany rozwinięciem tezy), bo tezy nie chce mi się odtwarzać gdyż nadal jestem wkurzony. Toteż przechodząc od razu do pointy, mniej więcej była taka:
Władysław Bartoszewski stał się nagle tak powszechnym autorytetem tylko z dwóch powodów - jest stary i antypisowski. A jak wiadomo starca nie wypada, a PiS wręcz należy krytykować.
I moim zdaniem solidnie partii Kaczyńskich w tych wyborach zaszkodzi.
To tyle w temacie streszczenia niezapisanej notatki. Dziękuję.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)