To było do przewidzenia. Korwin musiałby milczeć, żeby w jakikolwiek sposób zminimalizować szanse, że cokolwiek nie powie i tak nie zostało użyte przeciwko niemu. Użyte oczywiście przy zachowaniu maksimum złej woli, ale tego chyba nie trzeba dodawać.
Gdyby ogłosił na przykład, że ryby żyją w wodzie i jak się je z niej wyjmie zazwyczaj umierają, to za chwilę przeczytalibyśmy artykuł, że Korwina kręci wyciąganie ryb z wody i duszenie ich na powietrzu. I że szczególnie upodobał sobie dorsze, bo czemu nie skorzystać z okazji i być bardziej na czasie.
Dlaczego tak się dzieje? Bo dawny prezes UPR, jest zwyczajnie dla takich manipulacji materiałem idealnym, szkoleniowym.
Jest po prostu oryginalny, nieszablonowy. Na przykład nie chodzi ubrany według zaleceń speców od mediów i nie występuje zawsze na niebieskim tle. Czyli się wyróżnia. A to dla przeciętnego indywidualisty ubranego w modę w stylu cherokee i podziwiającego Władysława Bartoszewskiego za to, że stary a szybko mówi, oznacza automatycznie dziwaka. A dziwaków miłośnik Tańca z Gwiazdami i Szkła Kontaktowego (dla równowagi), to tak mówiąc między nami oczywiście toleruje, ale jednak nie lubi i trochę się boi. To tyle.
Teraz wystarczy wyrwać z kontekstu jakąś wypowiedź JKM, nagłośnić ją w mediach, do studia zaprosić kogoś mądrego* by dał jasno do zrozumienia, że nie zniży się tak bardzo by to komentować i Monika Olejnik ze zrozumieniem pokiwa głową, jeszcze dwa czy trzy razy puści się to jako główny news i Szanowny Korwin gotowy. Faszysta! Ryby chce dusić! Antyrybak! Dorszobój!
Aż dziw bierze, że współzałożyciel Unii Polityki Realnej każdorazowo się na to da złapać. To znaczy dziw bierze, gdy odrzuci się jedno, bardzo ważne spostrzeżenie. A takie mianowicie, że Janusz Korwin Mikke jest po prostu uczciwy.
--
*Najlepiej z trzydniowym zarostem, siwiejącego, schludnie acz niebanalnie ubranego, powiedzmy jakiegoś doktora habilitowanego, byłego członka Unii Wolności.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)