Przyznaję, że nie doceniłem Aleksandra Kwaśniewskiego. Patrzyłem na niego przez pryzmat uprzedzeń wynikających z niepasującej mi opcji, którą ten reprezentuje. Jednak stwierdzenie, że cierpi na egzotyczną chorobę tropikalną, której nabawił się na Filipinach, zmusza mnie jako miłośnika Monthy Pythona do rewizji poglądów. Mógł przecież dostać na tacy co najmniej kilka chorób, które wymagają przyjmowania leków zmieniających nastrój, a nie są przy tym egzotyczne. Wybrał jednak tak a nie inaczej, co samo w sobie jest genialne, niebanalne, cudownie wręcz absurdalne.
Nie śledziłem na bieżąco wszystkich komentarzy, które musiały pojawić się po tym oświadczeniu, ale na pewno były też takie w stylu: "UDOWODNIJ, że Kwaśniewski nie cierpi na chorobę tropikalną pisdecka gnido!"
W każdym razie w kategorii: "Śmieje się wam prosto w twarz matołki i co mi teraz zrobicie?" ode mnie złoty medal dla byłego Prezydenta. Za poczucie humoru prawie że idealnie w moim stylu.
Komentarze
Pokaż komentarze