- Jesień ludów idzie i spadają. Jak sondaże poparcia dla PiS nie przymierzając.
- Zaimponował mi pan wczoraj znajomością cen płodów rolnych i nierolnych. To takie hobby, czy na użytek debaty?
- Znudziło mi się wyliczanie niezbudowanych kilometrów autostrad i wziąłem się za kartofle. Czy wie pan, że je również można mierzyć w metrach?
- Tak, wiem. A Kaczyńskich w centymetrach. Hi hi.
- Świetny żart, opowiem Bronkowi. Przy okazji, czy wie pan, że ten chciał sobie zapuścić piastowskiego wąsa a la senator Putra, ale mu odradziłem?
- Nie, nie znałem tego faktu medialnego. Taki wąs mogłoby odcisnąć się negatywne na wynikach wyborów. W końcu jesteście partią inteligencką, Palikot świadkiem. Nieprawdaż azaliż?
- Tak. W rzeczy samej i owszem.
- Czy młodzież skandującą wczoraj pana nazwisko sami wybieraliście? Ponoć była umowa, że nie będzie buczenia i wycia?
- Ależ skąd! To potwarz! Młodzieńcy owi serdecznie śpieszyli się strasznie na samolot do Dublina, bo lęk wielki czuli, że zamordyści Kaczyńscy lotów zabronią. Gdy jednak mnie przed studiem zobaczyli, zaraz w ich sercach nadzieja odżyła. Zawołałem tylko "Hola! Hola! Ku mnie kamaraden" i zaraz spontanicznym entuzjazmem studio się wypełniło.
- Tak, to brzmi prawdopodobnie. Jak czuje się pan jako zwycięzca?
- Mam lekki niedosyt. Chciałem jeszcze opowiedzieć o tym, jak w dziewięćdziesiątym przedstawiałem Lechowi Kaczyńskiemu swój autorski projekt budowy autostrady północ-południe, wschód-zachód, góra-dół, lewo-prawo i odwrotnie. W tym czasie jego brat wdrapał się na drzewo i rzucał we mnie renetami! Do dzisiaj czuję dreszcze, gdy o tym wspominam. Czy wie pan, że reneta jest odmianą jabłoni o owocach okrągłych i aromatycznych, lecz przy tym twardych jak skała?
- To oburzające i jakże niebezpieczne! Rzeczywiście, szkoda że pan o tym nie powiedział. Być może społeczeństwo zrozumiałoby wreszcie, jak okrutnymi okrutnikami są bracia Kaczyńscy!
- Nie, teraz sądzę, że dobrze się stało. Trzeba mieć klasę. Oskarżenia to nie jabłka, nie można rzucać nimi bez dowodów.
- Pięknie powiedziane i jakże wielkoduszne z pana strony. Dziękuję serdecznie za rozmowę.
Przeniesiemy się teraz do studia, gdzie Jacek Rzakofski przeprowadzi rozmowę z człowiekiem, który ledwo uszedł z życiem, gdy z wierzby spadła na niego gruszka.
Zapraszamy.



Komentarze
Pokaż komentarze