Zacznę jednak od kapiszona wczorajszego dnia, czyli zakamuflowanego komunikatu pracowników "Dziennika" do Tomasz Lisa. Komunikatu treści:
"Wała Tomaszowi Lisowi".
Przyznaję, podoba mi się ta forma wyrażania opinii. Wprawdzie pasowałaby raczej do czasów faszystowskich i zamordystycznych rządów Kaczyńskich, kiedy niezależni dziennikarze drżeli przed wszechobecnymi Małymi Braćmi, pamiętajmy jednak, że rząd Rozsądku i Rozumu Tuska und Pawlaka jeszcze się przecież nie uformował, więc konspirę tę można trochę zrozumieć. Fajnie, gdyby stała się powszechną formą komunikacji z czytelnikiem. Na pewno urozmaiciłaby oczekiwanie na cud.
Pozostając w kalamburowej konwencji napiszę jeszcze krótko o aresztowaniu pewnego ministra. Jego nazwisko jest miesiącem wakacyjnym, ale nie sierpniem.
Zastanawiam się właśnie, czy ów minister zwoła dzisiaj konferencje, gdzie serdecznie się rozpłacze.
Moim zdaniem należy korzystać z najlepszych wzorców i byłoby to w wysokim stopniu zrozumiałe. Gdyby szlochając nawiązał jeszcze do zauroczenia jakimś funkcjonariuszem CBA, byłby to news co nie miara, ładnie wpisujący się w konwencję "Coming out of the closet" zapoczątkowaną przez Tomasza Raczka. Oczywiście by nie niszczyć swojej rodziny później musiałby złożyć stosowne dementi, ale ogólny efekt mógłby być ciekawy i niewątpliwie urozmaiciłby obywatelom oczekiwanie Drugiej Irlandii nad Wisłą.
Wracając jednak do przyczyn przegranej PiS. W tle wołkowych ochów i achów oraz żakowskich mlaskań, słucham sobie właśnie starej piosenki zespołu The Buggles "Video Killed the Radio Star".
Gdyby tylko w jej tytule i treści zamienić "video" na "internet", fajnie opisywałaby to, co w ostatnią niedzielę się stało.
Nie odkrywam przecież Ameryki stwierdzając, że Pełnoletnie Dzieci Neostrady wykończyły przyklejone do wiadomego radia matrony.
W sumie szkoda, że bracia Kaczyńscy potęgi Internetu nie zrozumieli. Teraz mogą sobie zanucić:
Internet killed Sobecka star.
Oh-a-aho oh, Oh-a-aho oh!



Komentarze
Pokaż komentarze (3)