17 obserwujących
193 notki
159k odsłon
174 odsłony

Jubileusz Seniora - na Salonie radość i swawola

Z Internetu
Z Internetu
Wykop Skomentuj

 Stało się to, co się stać musiało... Zosia już od kilku dni przypominała, że nadchodzi „nasz” Jubileusz na Salonie... Dokładnie sześć miesięcy temu, Zosia zarządziła moje wejście na salonowy Salon24.pl...  

Na wszelki wypadek sprawdziłem, co termin "Jubileusz" znaczy i oznacza...

Wikipedia powiada – „ Jubileusz, to ważna, okrągła rocznica jakiegoś wydarzenia i uroczystość organizowana dla jej uczczenia . Osobą obchodzącą jubileusz jest jubilat. Może on obchodzić np. rocznicę urodzin, działalności zawodowej, małżeństwa, posługi kapłańskiej, wejścia w związki tajemne itp.”  

Chociaż jubileusz jest z definicji rocznicą wydarzającą się rzadziej niż co roku, zawsze jest okazją także do innych niecodziennych wydarzeń, jak np. finalizowania jakichś zamierzeń, składania lub odnawiania deklaracji, albo nawet zaciągania nowych zobowiązań mających podtrzymać praktykę minionego okresu... Można też zaciągnąć bankową, jubileuszową pożyczkę...

Sześć miesięcy na Salonie24 - kto by pomyślał, kto by przewidział tak radosny rozwój wydarzeń!? Duma rozsadza mi pierś... Jakieś jubileuszowe fajerwerki potrzebne są też!

Kto to przewidział?... Zosia przewidziała i ustawiała mnie we wszystkich możliwych salonowych kierunkach i pozycjach; karmiła, pieściła, kawę podawała, pasjansa stawiała, cuda robiła... 

”Pisz, Misiu, pisz!"... Zosia wiedziała co robi, bo od kiedy pojawił się bloger @dziobaty, Zosia pojawiła się na Salonie też... Pełnia szczęścia, ale Seniorem jestem tylko ja.

Rzeczy i sprawy wymagają jednak wyjaśnienia, bo nie zrobiłem wyjaśnienia w najsamprzód... Mój znajomy i przyjaciel Janek Petz, kurlandzki szlachcic, powiadał zawsze, że zawsze jest coś, co trzeba zrobić w najsamprzód... Janek głowę miał... 

W cziom’ dielo – otóż w tym, że nie uprzedziłem swoich potencjalnych czytelników i komentatorów, ktom-zacz i po co! My bad!

Najwyraźniej, większość czytelników moich artykułów i felietonów nie pochodzi z grona moich polskojęzycznych znajomych i przyjaciół; ani z Polski, ale też z innych krajów worldwide...

Podali mi rękę blogerzy nieznani i poczciwi, którzy wpadli na @dziobatego, jakoś tak... Później było lepiej; jeśli Zosia narzekała, to niepotrzebnie i tylko trochę...

Zosia mnie popędzała – "masz setki świstków, notatek i stron do szybkiej redakcji... weź się za robotę... Możemy wysyłać po kilka felietonów dziennie! "

Nic z tego by nie wyszło, gdyby nie koronawirus...Tylko lekko wystraszony, musiałem poddać się tutejszym restrykcjom i spowolnić prawdziwą aktywność florydzką... Los tak chciał...

W funkcji czasu, zacząłem być na Salonie krytykowany... Nie zalewała mnie fala typu tsunami; co to, to nie! .. Nawet nie była to fala przypływowa wysoka; dlatego napromieniowany słońcem Południowej Florydy, innych promieni słońca w sposób przesadny znad wody nie wypatrywałem.  

Moich krytyków czytuję starannie; czasem dostaje komentarze telefonicznie-krytyczne, wręcz. . Ale to od znajomych, którzy na Salon wchodzą sobie sami, a numer mojego telefonu znają.

Zgodnie z temperamentem, nieraz się wkurzam i komentatorom szybko wyjaśniam - że są idiotami, debilami i niedouczonymi osłami... Tak jakoś mi to wychodzi, ale nic bardziej mylnego... Zdaje sobie dobrze sprawę, że jeśli ktoś mój arykuł przeczytał i zabiera się za komentarz, to chce mi coś powiedzieć i przekazać... Czasem popatrzeć w oczy... Czy w Polsce mówi się jeszcze - "przysrać"?... To ładne słowo.

Każdy, kto dorwał się do bloga, chce coś powiedzieć, o czymś przekonać... Często, to jest tak, jakby się chciało z grzbietu zrzucić pchły... 

Dobrze rozumiem zarzuty, że jestem Seniordm, to znaczy starym dziadem, wypadłym z epoki dinozaurem; w dodatku pewnie pijakiem...Że poprzewracało mi się w głowie... Nie wiem, czy jestem dinozaurem najstarszym, bo na Salonie jest jeden Stary, jeszcze starszy... Ale ze sobą nie rozmawiamy, bo mnie wybanował...

Jest kilku @blogerów niemłodych, bo też starszych... Ale to dobrze, bo im drzewo starszy, tym ma korzeń twardszy, jak powiadała Marlena Dietrich... Cześć Wam @blogerzy - niemłodzi, niestarsi... Myśmy żyli w czasie rzeczywistym; trzymajmy się kupy, jakoś..

Zapewniam jednak, że dziadem jestem nietłustym, w dodatku że-m sprawny fizycznie i umysłowo... Wszystkim swoim znajomym, zawsze życzyłem na Nowy Rok – „Bądź jędrny na ciele i umyśle”; rzecz jasna, życzenia były obupłciowe... Sam jędrność energicznie praktykowałem – przy pomocy Zosi, of course! 

I know drama i wiem, że czasem można zostać uderzonym w plecy, nawet zdechłym kotem... Jako życiowy optymista, szukam optymizmu u innych i często nie znajduję.

Każdemu bez wyjątku, optymizmu dodają jakieś słowa i jakieś gesta - Bolesta... Bardzo lubię czytać i słuchać pochlebstw, ale najbardziej lubię dostawać drogie prezenty, na przykład złote zegarki... Kiedyś kolekcjonowałem jedwabne krawaty, ale kupowałem je sobie sam.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura