Podczas, gdy w Polsce z inicjatywy prezydenta, buduje się pomniki dla bolszewickich najeźdźców i okupantów, w Estonii pomnik żołnierzy Armii Czerwonej, na cmentarzu Ministerstwa Obrony Narodowej, został opatrzony tablicą informacyjną na której widnieje napis, że jest to „monument żołnierzy armii sowieckiej okupujących Tallinn od 22 września 1944”.
Napis wywołał sprzeciw środowisk postkomunistycznych, weteranów Armii Czerwonej oraz tzw. „antyfaszystów”, którzy w tej sytuacji pokazali swą prawdziwą twarz, próbując wybielać komunistycznego najeźdźcę.
Przewodniczący Tallińskiego Stowarzyszenia Weteranów Drugiej Wojny Światowej Władimir Metelica stwierdził przy, że Armia Czerwona była wyzwolicielem Estonii. Natomiast dla szefa organizacji „antyfaszystowskiej” „Nocny Patrol” nazwanie żołnierzy Armii Czerwonej okupantami jest „heroizacją żołnierzy Waffen SS” oraz „prześladowania żołnierzy antyhitlerowskiej koalicji i antyfaszystów”. Nie pamięta jednak o zbrodniach komunistycznych na narodzie estońskim…
O „heroizowanych” żołnierzach estońskiej dywizji Waffen SS można dowiedzieć się więcej z wywiadu z jednym z nich, przeprowadzonego przez ś.p. dr Dariusza Ratajczaka. LINK DO WYWIADU
Przeniesienie pomnika „Brązowego Żołnierza” ze śródmieścia Tallina na cmentarz w 2007 roku, wywołało zamieszki, wywołane przez mniejszość rosyjską w, których zginęła jedna osoba, a pięćdziesiąt zostało rannych.
Estonia – małe, nadbałtyckie państewko, które w ramach rozliczenia się z własną przeszłością, woli wywołać poważny spór polityczny z Rosją, niż udawać, że nic się nie stało. Kiedy polskie „elity polityczne” dojrzeją do takiego postępowania?
www.e-sarmatia.pl


Komentarze
Pokaż komentarze