Z artykułu dowiesz się:
- Liczba amerykańskich żołnierzy w Europie może skurczyć się o rekordowe 40 tysięcy
- Szef Pentagonu Pete Hegseth otrzyma ostateczną rekomendację w sprawie dyslokacji sił 6 listopada
- Kongres USA zablokował finansowanie redukcji kontyngentu poniżej poziomu 76 tysięcy wojskowych
- Donald Trump zapowiada jednocześnie utworzenie stałej bazy wojskowej Stanów Zjednoczonych w Polsce
Analiza Pentagonu na biurku sekretarza obrony
Jak poinformowała jako pierwsza stacja NBC News, Waszyngton prowadzi kompleksowy przegląd swojej obecności wojskowej za oceanem. Media powołały się na źródła w amerykańskiej administracji. Dowódca sił USA i NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich przedstawia w piątek 18 września swoją szczegółową analizę sekretarzowi obrony Pete'owi Hegsethowi. Dokument zawiera różne warianty dyslokacji jednostek i sprzętu bojowego.
Podstawowy scenariusz zakłada wycofanie około 25 tysięcy wojskowych oraz towarzyszących im samolotów bojowych, okrętów wojennych i ciężkiego uzbrojenia. Z ustaleń mediów, w tym agencji Reuters, wynika, że redukcje miałyby dotknąć przede wszystkim bazy zlokalizowane na terytorium Niemiec, Włoch oraz Hiszpanii. Ewentualna redukcja 40 tys. żołnierzy byłaby największą taką operacją od czasu zakończenia zimnej wojny - twierdzą amerykańskie media.
Planowany przegląd to kolejny etap redukcji - już w maju Pentagon ogłosił wycofanie z Niemiec 5 tys. żołnierzy oraz rezygnację z rozmieszczania tam pocisków Tomahawk i SM-6. Tamta decyzja zapowiadała stopniowe uszczuplanie stałej obecności w największym kraju Europy Zachodniej. Obecne konsultacje mają nadać temu kierunkowi skalę bez precedensu. Harmonogram prac Departamentu Obrony zakłada dalsze konsultacje strategiczne wewnątrz administracji. Sekretarz obrony Pete Hegseth ma otrzymać ostateczną rekomendację w sprawie przyszłego kształtu sił USA w Europie 6 listopada 2026 roku. Dopiero po tym terminie oficjalny plan zostanie zaprezentowany prezydentowi Stanów Zjednoczonych do ostatecznego zatwierdzenia.

Konflikt z Kongresem i ustawowe limity
Plany redukcji amerykańskiego personelu militarnego napotykają jednak na potężny opór na Kapitolu. Perspektywa gwałtownych cięć wywołała głębokie zaniepokojenie amerykańskich prawodawców z obu partii oraz rządów państw europejskich. Sojusznicy obawiają się, że osłabienie obecności wojskowej za oceanem zostanie odebrane na Kremlu jako sygnał słabości i może bezpośrednio ośmielić Rosję.
Kongresmeni zabezpieczyli się przed takimi działaniami już w grudniowej ustawie o budżecie obronnym. Zgodnie z przyjętymi przepisami Kongres USA zakazał wykorzystywania funduszy Pentagonu na operacje wycofywania jednostek, jeśli ogólna liczebność wojsk w Europie miałaby spaść poniżej poziomu 76 tysięcy żołnierzy.
Plany resortu obrony krytykują również przedstawiciele Partii Republikańskiej. W kuluarach parlamentu nie brakuje twardych słów pod adresem autorów nowego planu. - Redukcja 25 tys. żołnierzy jest absolutnie niedopuszczalna - ocenił jeden z republikańskich kongresmenów, przypominając wcześniejsze wycofanie dwóch rotacyjnych brygad bojowych z Polski i Rumunii.
- Nie da się odstraszać Rosjan tanim kosztem - dodał inny polityk Republikanów, wskazując na narastającą rosyjską kampanię sabotażu wymierzoną w państwa NATO.
Koncepcja NATO 3.0 i rola Niemiec
Przedstawiciele Departamentu Obrony tłumaczą planowane cięcia wdrażaniem nowej doktryny sojuszniczej określanej jako NATO 3.0. Zgodnie z tymi założeniami europejscy członkowie paktu mają przejąć na siebie główną odpowiedzialność za prowadzenie obrony konwencjonalnej kontynentu. Rola Stanów Zjednoczonych miałaby natomiast skupiać się na utrzymywaniu strategicznego parasola nuklearnego oraz zaawansowanych zdolności rozpoznawczych.
Najważniejszą w nowej architekturze bezpieczeństwa Pentagon przypisuje największym gospodarkom kontynentu, ze szczególnym uwzględnieniem Berlina. Kwestia ta była podnoszona podczas oficjalnych rozmów szefa resortu obrony z ministrem obrony Niemiec Borisem Pistoriusem w Waszyngtonie.
- Wydatki obronne to dopiero pierwszy krok. NATO 3.0 wymaga także wykorzystania bardzo dużej i posiadającej bogate tradycje niemieckiej bazy przemysłowej na rzecz wspólnej obrony - oświadczył Pete Hegseth. W relacjach z Berlinem iskrzy też na tle sprzętowym. Dostawy kupionych latem przez Niemcy rakiet Tomahawk oraz wyrzutni Typhon mogą opóźnić się z planowanego 2029 roku aż do 2031 roku. Powodem jest nadmierne zużycie amerykańskich zasobów podczas wojny z Iranem.
Co z Polską? Stała baza na horyzoncie
Podczas gdy zachodnioeuropejskie bazy stoją przed perspektywą redukcji personelu, sytuacja na wschodniej flance sojuszu może wyglądać zupełnie inaczej. W zupełnie innym tonie wypowiada się bowiem amerykański prezydent, wskazując na strategiczne znaczenie Warszawy w obecnym układzie sił.
Donald Trump ogłosił postępy w sprawie utworzenia stałej bazy wojsk USA w Polsce i zapowiedział rychłe ujawnienie jej lokalizacji. Informacje na ten temat przekazał we wpisie na portalu społecznościowym Truth Social. Byłby to historyczny krok w relacjach polsko-amerykańskich, gwarantujący trwałą obecność wojsk lądowych USA nad Wisłą.
Ewentualna redukcja kontyngentu na zachodzie Europy wywołuje szczególne napięcie wokół Przesmyku Suwalskiego. Ten wąski pas terytorium łączący Polskę z Litwą pozostaje najbardziej newralgicznym punktem wschodniej flanki NATO. Europejscy analitycy obawiają się, że osłabienie amerykańskich zdolności odstraszania w tym rejonie mogłoby zachęcić Moskwę do testowania granic sojuszu.
Fot. Wojska USA stacjonujące w Polsce/East News
Red.



Komentarze
Pokaż komentarze (48)