nie takie, jak tego od afery Watergate, bo Kaczyński, czy Macierewicz to niestety nie Nixon, ale bezkompromisowość, odwaga, ukochanie demokracji i ojczyzny takie samo. Monika O. ginie na razie w sporym tłumku innych pań - głębokich gardziołek i brak jej może uroku red. Kolendy-Zalewskiej, potykającej się powabnie o własne nogi, nie ma też prześlicznej buzi, osiemnastoletniej Justyny Pochanke, ale właściwe zaangażowanie wykazuje.
Jest ono nawet na tyle sympatyczne, że ze swej strony chciałbym wesprzeć ją dobrym słowem i małą radą. Otóż zbliża się fala wyborów i pewnie, jak to dotychczas bywało, znowu pojawią się głosy o jakichś serwerach i innych czynnikach zewnętrznych, wpływających na ich wyniki. Myślę więc, ze byłaby to dobra sposobność, żeby, idąc śladem amerykańskiego pierwowzoru, pójść na całość i swoją czujność i przenikliwość skupić na tym kierunku.
Obnażenie machlojek wyborczych, to byłoby to.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)