a obaj, jak Piekarski na mękach. Turowski w dzień tragedii smoleńskiej, zaproszony do rosyjskiego radia, snuł tam wizje, jak to na krwi ofiar katastrofy wyrośnie coś nowego w stosunkach polsko - rosyjskich. Bo z jednej strony była krew, a z drugiej postawa Rosjan wobec tej tragedii, która w jego ocenie, znacznie wykraczała poza znane dotychczas normy.
Za tymi słowami poszła i konkretna akcja: w dniu następnym Andrzej Wajda z Danielem Olbrychskim zjawili się na Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Armii Czerwonej i zapalili tam znicze.
Dzisiaj prezydent Bronisław Komorowski ma dla żałobników z Majdanu wizję powtórzoną za Tomaszem Turowskim. W warszawskiej katedrze mówił:
- "...w przelanej krwi ukraińskiej możemy znaleźć zasiew czegoś dobrego".
Szkoda, że przedtem nie pomyślał, bo jeszcze może się okazać, że to wcale nie anielska ręka siała. No i szkoda, że sekretarza, co mu pisze wystąpienia, nie stać na oryginalniejsze myśli.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)