Wszyscy znamy najważniejsze powody, dla których pilne odwołanie obecnego rządu jest konieczne: rosnące ceny, wysokie bezrobocie, zagrożenie emerytur, postępująca zapaść w służbie zdrowia, a przede wszystkim powiększające się w zatrważającym tempie zadłużenie naszego państwa. I nie przekonują nas zapewnienia rządowej propagandy, że wcale nie jest tak źle, autostrady zbuduje się później, leczyć powinni się ci, których na to stać, młodzi bez pracy wyjadą na Zachód i tam się jakoś urządzą, a długi będą spłacać nasze dzieci i wnuki, więc nie ma powodu, żeby dzisiaj zawracać sobie tym głowę.
Wyjście z tej sytuacji może zapewnić tylko uczciwy i kompetentny rząd, który nie będzie troszczył się jedynie o interesy najbogatszych i nie obciąży kosztami kryzysu zwykłych obywateli, tak aby ciężar narzuconych wyrzeczeń musiała dźwigać uboższa część społeczeństwa. Ale pilną potrzebę zmian wymusza nie tylko przyjęta przez ekipę Tuska zasada "jakoś to będzie", nie tylko nieudolność większości obecnych ministrów, nie tylko medialna szopka, w której rzeczywiste problemy Polski ukrywa się pod paplaniną wynajętych propagandzistów udających dziennikarzy. Zmiana jest konieczna także z powodów, które okazują się jeszcze ważniejsze.
Dwa lata temu można było sądzić, że dla rządzącej Platformy liczą się przede wszystkim materialne korzyści, zarówno dla obozu władzy, jak i jego otoczenia, pazernego na łatwe pieniądze. Dziś jednak trudno nie zauważyć, że rzekomo przypadkowe błędy i pozorny chaos decyzji układają się w konkretny i konsekwentnie realizowany plan, czyli używając ulubionego słowa ekipy Tuska - projekt.
Nie jesteśmy bezpieczni
Czemu może służyć postawienie w stan likwidacji polskiej armii? Wyposażona w przestarzałe uzbrojenie, ze zdezorganizowanym lotnictwem i praktycznie bez marynarki wojennej, nie jest w stanie zapewnić ochrony żadnej z naszych granic. Co to zresztą za wojsko, którego jedną czwartą stanowią oficerowie, niejednokrotnie w wieku przedemerytalnym, wynajmujące do ochrony swoich magazynów firmy ochroniarskie? Wojsko, które posiadając dobrze wyszkolone jednostki w Afganistanie, nie ma samolotów, aby w razie potrzeby przerzucić je do kraju.
I to wcale nie znaczy, że grozi nam wojna. Ale co się stanie, gdy w rezultacie jakiejś politycznej katastrofy fala zdesperowanych uchodźców zaleje nasze wschodnie województwa? Kryzys w północnej Afryce pokazał, jak w krajach z pozoru stabilnych z dnia na dzień może eksplodować wewnętrzny konflikt. A za naszą wschodnią granicą o stabilizację jest znacznie trudniej.
A czemu służy oszczędzanie na policji? W dużych miastach wszyscy znamy osiedla, gdzie przez całe tygodnie nikt nie widział policyjnego patrolu. Na tzw. prowincji jest jeszcze gorzej. A słabość służb walczących z zorganizowaną przestępczością i korupcją? Owszem, są one jeszcze zdolne do nalotu na mieszkanie internauty krytykującego władzę, ale już o zasługach dla ochrony naszego państwa nic jakoś nie słychać. Przeciwnie, raczej dowiadujemy się o kolejnych kompromitacjach, np. o zaniedbaniu sprawdzenia chińskiej firmy budującej autostradę, co przypomina niegdysiejsze zaniechanie zebrania informacji o "potentatach finansowych" z Kataru, którzy rzekomo chcieli kupić szczecińską stocznię. Ostatnio Platforma przeforsowała ustawę, która ochronę lotnisk odbierze Straży Granicznej i odda w ręce prywatnym firmom. I to w czasach terroryzmu, zorganizowanej przestępczości, handlu narkotykami!
Szkoła w ruinie
A jaki jest cel niszczenia polskiej oświaty? Czemu służy likwidowanie ponad tysiąca szkół, obniżanie poziomu wykształcenia Polaków, tępienie nauki historii i wiedzy obywatelskiej, zaganianie sześciolatków do szkół wbrew rodzicom, likwidowanie kuratoriów i spychanie odpowiedzialności za szkolnictwo na samorządy, którym brakuje pieniędzy? A jeszcze do tego szczuje się opinię publiczną przeciwko nauczycielom, kłamiąc na temat rzekomych podwyżek i podając księżycowe informacje o średnich wynagrodzeniach.
Dlaczego to Niemcy uruchamiają szkoły zawodowe dla polskiej młodzieży, a nie polskie państwo? Dlaczego studenci mają płacić za drugi kierunek studiów i dlaczego odbiera się stypendia dla najlepszych? Dlaczego Polska jest na szarym końcu w Europie w wydatkach na naukę? Dlaczego najlepsze polskie uniwersytety w międzynarodowych rankingach wyprzedza nawet kilkaset europejskich uczelni?
A jak traktuje się polską kulturę? Organizację prestiżowego koncertu, którego celem miała być podobno promocja Polski, powierza się telewizyjnemu pajacowi. Decyzją władz publicznej telewizji rynsztokową gwiazdę obsadza się w roli artystycznego autorytetu. Kongres, rzekomo reprezentatywny dla stanu polskiej kultury, odwołuje się do stalinowskich tradycji, a jego ozdobą jest jeden z ideologów lewicowej destrukcji Europy.
Zdrowie dla bogatych
Do wyliczanki dodać należy wyprzedaż resztek majątku narodowego. Czemu służą plany sprzedaży polskich kolei, firm paliwowych, dróg, poczty, lasów? Państwo bez własnego majątku będzie zależne od tych, którzy staną się właścicielami strategicznych gałęzi gospodarki. Teraz słyszymy, że trwa wyprzedaż koncesji na eksploatację złóż gazu łupkowego, i jeszcze zanim zaczęliśmy go wydobywać, rosyjskie firmy już mają w swoich rękach 20 proc. zezwoleń.
Czemu służy dobijanie służby zdrowia i o czym świadczą wyznania zadowolonej z siebie działaczki Platformy, która twierdzi, że starych ludzi nie opłaca się leczyć? A inna wybitna przedstawicielka tej formacji zapewnia, że w przychodniach pacjenci stoją w kolejkach, bo oferta medyczna jest bardzo bogata, a ludziom nudzi się w domach.
O polityce zagranicznej lepiej nie mówić, bo kompleks niższości obecnego rządu w kontaktach ze światem pokazuje, jak premier i jego ministrowie są słabo przygotowani do roli, którą przyszło im pełnić. Służalczość i zaniedbywanie polskiej racji stanu to nie są zarzuty, wobec których można poprzestać na medialnym napiętnowaniu.
Konieczna jest polityczna zmiana
Większość z nas oczekuje, że państwo wywiąże się z trzech podstawowych obowiązków: zapewni nam bezpieczeństwo, opiekę zdrowotną i edukację naszych dzieci. Tego mamy prawo się domagać, bo na to przez całe dorosłe życie płacimy podatki. Ale bogaci poradzą sobie bez państwa. Wynajmą ochroniarzy i zamkną się w strzeżonych osiedlach, zapłacą za leczenie i poślą dzieci do drogich prywatnych szkół.
Silne państwo jest również potrzebne ludziom uczciwym. Bo stabilne i sprawiedliwe państwo przeszkadza w lewych interesach. W Polsce, gdzie nadal kwitnie szemrany biznes i bogacą się rozmaite powiązane z władzą mafie, jedynie silne państwo może zagrozić przestępcom. W słabym państwie "Rycho" i "Zbycho" pozostają bezkarni.
Rządzącej formacji polskie państwo nie jest do niczego potrzebne. Gdy Polska rozpłynie się w Europie, a Polacy staną się mieszkańcami jej gospodarczych peryferii, dla wykonawców tego "projektu" znajdą się w Brukseli czy Berlinie dobrze płatne posady, które zapewnią im dobrobyt i wpływy na całe pokolenia. Utrzymanie silnego polskiego państwa, zamieszkałego przez obywateli mających poczucie własnej tożsamości, zakorzenienia w historii, przywiązanych do wiary i tradycji, oznacza dla polityków obecnej koalicji poważne ryzyko utraty władzy, a prędzej czy później także rozliczenie z afer i oszustw.
Zmiana jest pilnie potrzebna. Nie chcemy być pośmiewiskiem Europy, jedynym państwem bez autostrad i z koleją, która jeździ gorzej niż przed II wojną światową. Nie chcemy żyć w kraju, w którym dokonuje się ważnych odkryć w dziedzinie zdrowia i pionierskich operacji, ale w którym szary obywatel skazany jest na upokarzającą żebraninę nawet o podstawową pomoc lekarską.
Tymczasem dzisiaj ci, którzy za to odpowiadają, kpią sobie ze społeczeństwa. I usiłują rozmontować państwo, aby uniknąć odpowiedzialności i bezpiecznie urządzić się w takim świecie, gdzie nikt nie pyta o honor i uczciwość, a liczą się tylko przyjemności i pieniądze.
Autor jest historykiem, posłem PiS, byłym dyrektorem krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)