będziesz się odwracał plecami do tej władzy, plecami do życia? Przecież im tylko o to chodzi, bo wtedy za twoim plecami mogą wyprawiać, co im tylko przyjdzie do głowy. I tak właśnie czynią. A ponieważ, jak się wydaje mają pusto w głowie, więc jest tam miejsca dość na wszelkie zło.
Jest to dla mnie nie do pojęcia, jak można tolerować takich ‘władców’, którzy niszczą wszystko, czego się dotkną, którzy działają na szkodę państwa i narodu. Jeszcze mógłbym zrozumieć, gdyby okradali Polskę i sami się z tego bogacili. A potem uciekli gdzieś w zaświaty z tymi zdobyczami, żeby się tym nacieszyć. Ale przecież to zgraja złoczyńców i zdrajców, którzy sami chyba niewiele z tego mają, co wyprawiają. A może czynią to tylko, jako obłąkani chorzy ludzie?
A przecież chyba kiedyś trzeba się będzie z tego ‘rządzenia’ rozliczyć?
Przed narodem i przed Bogiem. O ile naród tego zażąda. Bo Bóg zażąda na pewno.
Dla mnie jest to nie do pojęcia. A innych to chyba mało obchodzi, albo w ogóle nic nie obchodzi. Nawet tzw. opozycja nie bardzo wie, co z tym fantem zrobić. A ci ‘władcy’ brną dalej i nikt im nie zwróci uwagi, nawet kolesie z tej samej partii. Żeby się jeszcze cieszyli z tego, co robią, ale przecież to są smutasy, oni chyba sami nie wiedzą, co robią i co nie robią i dlaczego. Dla mnie to wygląda jak bajka. Dorwali się jakieś małolaty, krasnale, nieuki do czegoś, czego zupełnie ani nie rozumieją, ani nie potrafią robić. Ale obserwują świat dookoła i widzą, że nikt im nie przeszkadza, że nikt im nie zagraża, nie wtrąca się do tego, co robią, a tyle jest do zepsucia, więc chłopcy, i kilka panienek, poczynają sobie coraz śmielej i śmielej. A ponieważ nic nie potrafią, a nawet chyba nie wiedzą, co czynią, i nie wiedzą, co powinni czynić, więc mamy to, co mamy.
Polska nam się wali. A my nawet się temu nie przyglądamy, tylko odwracamy się do tego plecami. Czy cały naród mogło coś sparaliżować, do tego stopnia, że nawet nie wydaje z siebie żadnego jęku? Nie boli go to, ba, nawet nie interesuje się za bardzo tym, co się z Polską i w Polsce dzieje?
Przecież to do niedawna był jeszcze naród katolicki. Wydał tylu wielkich ludzi. I wielkiego Papieża-Polaka i wielkiego Prymasa Tysiąclecia i wielkiego bojownika-księdza, którzy nauczali jak zło dobrem zwyciężać. I odważnego i wielkiego patriotę płk. Ryszarda Kuklińskiego
I co? I nic! Nic po nich nie pozostało?
Ani jednej iskry?
Sam popiół.
Niedługo już może i tego popiołu nie być, więc …
Więc, módlmy się, żeby Bóg nie karał dłużej tego narodu, żeby rozpędził chmury, żeby rozpędził mgłę, która rozciągnęła się nad Polską, szczególnie po 10 kwietnia 2010 roku. Żeby z tych popiołów, żeby z tej Polski umęczonej, obłąkanej i zimnej wybuchła iskra, o której czytamy w „Dzienniczku” św. s. Faustyny.
Przed nami Wielki Post. Niech w tym Wielkim Poście naród cały przeczyta i zrozumie i wyciągnie wnioski z tego, co Jezus mówi do nas za pośrednictwem św. s. Faustyny, a co jest zapisane prosto i jednoznacznie w jej „Dzienniczku”.
Może czcigodni rekolekcjoniści podejmą ten temat w tym roku?
Dla mnie człowiek, to c+u+d, czyli ciało + umysł + dusza. I o tych sprawach myślę i piszę od czasu do czasu.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura