Front zachodni
Co prawda II wojna światowa zakończyła się już dawno temu, ale przecież rachunki strat nie zostały wyrównane. Co więcej, nigdy wyrównane być nie mogą, nawet w zakresie strat czysto materialnych, a cóż dopiero, gdybyśmy wzięli pod uwagę cierpienia i straty ludzkie, jakich doświadczyły narody Europy, ze strony Niemiec.
Niemcy nie chcą już pamiętać o niechlubnej przeszłości. Relatywizują oni dzieje, myląc ofiary z oprawcami. Nowe, powojenne Niemcy mają w założeniach ich przywódców kojarzyć się przede wszystkim z pokojowymi metodami działania, a to, że już od wielu lat prowadzą z krajami Europy III wojnę światową, umyka uwadze międzynarodowej opinii publicznej. Próbują po raz trzeci zawojować narody Europy, tym razem ‘pokojowymi’ (czytaj ekonomicznymi) metodami, zamiast schmeisserów używając waluty i papierów dłużnych oraz medialnej propagandy.
Wiele narodów cierpi nędzę i poniżenie z powodu „pokojowych” działań naszych zachodnich sąsiadów. Nie tylko Grecy, czy Węgrzy, Portugalczycy, czy Hiszpanie, ale i my Polacy zaczynamy odczuwać na plecach nieprzyjemny oddech niemieckiego fiskalizmu. Pora, więc, aby narody Europy zorientowały się i stawiły Niemcom równie „pokojowy”, solidarny opór. Przede wszystkim nie powinny się były godzić na wprowadzenie paktu fiskalnego. Poza tym powinny były zezwolić Grecji na powrót do jej narodowej waluty, drachmy. Jeżeli już tak bardzo pragną rozliczyć się z niemieckimi bankami, to może niech najpierw dokonają bilansu strat, jakie poniosły w wyniku niemieckiej agresji w pierwszej połowie ubiegłego stulecia i wystawiły Niemcom stosowny rachunek, dopiero zaś później regulowały swoje zobowiązania wobec niemieckiej finansjery. To być może ostudzi ich zakusy na panowanie nad wolnymi narodami.
Dziękujemy Niemcom za wszelką ich „pomoc”, chociaż żaden naród Europy o taką „pomoc” ich nie prosił. Niech wynoszą się ze swoimi inwestycjami, bankami i mediami precz z wolnych krajów Europy. My Polacy, a pewnie i Węgrzy i pozostałe narody Europy, damy sobie radę bez Niemiec. Chcemy żyć po polsku w Polsce, po węgiersku na Węgrzech. Niemcy zaś niech żyją sobie po swojemu w Niemczech. Od naszego kraju wara niemieccy „przyjaciele”.
Front wschodni
Podobnie, jak w czasie II wojny światowej tak i dzisiaj jesteśmy świadkami strategicznego sojuszu niemiecko-rosyjskiego. Rosji podobnie, jak Niemcom marzy się panowanie, czyli tzw. „bratnia pomoc” nad sąsiednimi krajami. Doświadczaliśmy tej pomocy i przyjaźni przez długie lata. Rachunki strat nie tylko materialnych (ograbianie polskiej gospodarki), ale i zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu, nie tylko nie zostały rozliczone, ale nawet są trudności, aby się do nich przyznać i nazwać je po imieniu, tak, jak na to zasługują. Rosja, wzorem Niemiec, chce nadal nieść i niesie „bratnią pomoc” także Polsce. Za zgodą wybranych w wyborach władz została zwolniona z opłat za przesyłanie przez terytorium Polski gazu do krajów Europy, poprowadziła wspólnie z Niemcami rurociąg gazowy po dnie Bałtyku, bez szemrania ze strony Polski, a w „podzięce” za te uprzejmości „zgodziła się” na niezwykle wysoką opłatę za dostawy gazu do Polski.
Pora już najwyższa i na tym froncie podjąć działania dla zawarcia sprawiedliwego pokoju i wyrównania porachunków. Polska w porozumieniu z innymi krajami doświadczonymi „bratnią pomocą” powinna zażądać, aby przez to XXI stulecie do wszystkich tych krajów Rosja przesyłała gaz za symbolicznego rubla na rok, od każdego z uciskanych krajów. Dopiero potem, po zawarciu pokoju, po sprawiedliwym rozliczeniu się z ostatnich wojen i z minionego okresu „bratniej pomocy”, można będzie przystąpić do budowy nowych, prawdziwie przyjaznych stosunków i współpracy dobrosąsiedzkiej w Europie.
Miejmy nadzieję, że może wtedy wreszcie do świadomości Niemców i Rosjan dotrze ta myśl, że skoro tyle razy próbowali zawładnąć Europą i to się im nie udało, to trzeba wreszcie zejść z tej drogi rozboju i spróbować na serio ułożyć przyjazne stosunki z sąsiednimi narodami i państwami.
Może zrozumieją wreszcie, że dla prawdziwego pokoju na tym świecie, nie trzeba prowadzić żadnych podbojów, ani metodami wojennymi ani metodami pokojowymi, a wystarczy po prostu żyć, jak Bóg przykazał, w pokoju i przyjaźni ze wszystkim narodami świata, szanując ich niepodległość i umiłowanie wolności i nie ingerować w wewnętrzne życie innych narodów.
Dla mnie człowiek, to c+u+d, czyli ciało + umysł + dusza. I o tych sprawach myślę i piszę od czasu do czasu.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka