Nie była, bo MOSAD nie pozwolił... to tylko żart. A na poważnie:
kasę podpisywała swoim nazwiskiem, więc nie potwierdza to tajnej współpracy - tak orzekł sąd.
Zgadzam się.
Jak ktoś był jawnym współpracownikiem to trudno posądzać go o to, że był na dodatek tajnym...
A swoją drogą żałośni są staruszkowie, którzy dziś TWierdzą, że swoją karierę w PRL zawdzięczają swojej pracowitości i geniuszowi. Biedacy.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)