egzemplifikacja egzemplifikacja
414
BLOG

Przyczyny klęski PJN, czyli jak nie należy obalać 4 paka

egzemplifikacja egzemplifikacja Polityka Obserwuj notkę 6

Były wielkie nadzieje, ogniste deklaracje, a nawet genialny program gospodarczy zachwalany przez wszelakiej maści ekspertów. Mawia się, że "nadzieja umiera ostatnia", ale również "nadzieja matką głupich". Liderzy PJN zapewniali, że przedstawiciele ich ugrupowania zagrzeją miejsca w sejmowych ławach. Ba! Miało być nawet słynne 11 procent w wyborach parlamentarnych. Chciano nam udowodnić, że "wszystko jest możliwe", nawet PJN w sejmie. Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle. Klęska i to przez duże "K".

Przyczyn jest wiele, ale omówię tylko te najważniejsze.

Pierwszym i rażącym błędem był sam czas, w którym ten nowy byt polityczny zaczął się kształtować. Będąc częścią jakiejś partii nie zostawia się jej w przeddzień wyborów samorządowych. Nie wolno strzelać do własnej bramki. Budować tratwy, kiedy statek wpływa już do portu. Ludzie są w stanie zaakceptować zmianę poglądów, chęć realizacji własnych założeń, ale wszystko ma swój czas i miejsce. Każdy wyborca ma swoje preferencje polityczne, ale w żadnym gronie tego typu zachowanie nie zostałoby odebrane pozytywnie. Raczej można było odczuwać pewien "absmak". Tym samym wśród zwolenników PiS raczej nie mają co szukać poparcia, gdyż Ci (słusznie lub nie) nazywają ich "zdrajcami". Wśród elektoratu PO też niespecjalnie, bo są to "odpadki z PiS", a zatwardziali zwolennicy tego ugrupowania mawiają, że "człowiek może wyjść z PiS, ale PiS z człowieka, nigdy!".

Druga sprawa, to sama nazwa ugrupowania, czyli "Polska Jest Najważniejsza". Wszyscy pamiętamy kampanię prezydencką. Z kim kojarzy się ta nazwa, z Kowalem, Jakubiak, Migalskim, Poncyliuszem? Czy może z Jarosławem Kaczyńskim? Z tym drugi, prawda? Nie interesuje mnie kwestia, czy nazwa partii jest kradziona, czy nie. Skoro sąd zarejestrował, to znaczy, że mogą pod taką nazwą funkcjonować. Tylko tym krokiem sami strzelili sobie w stopę. Przyjmując tę nazwę nierozerwalnie kojarzą się z tym, od czego chcieli się odciąć. To kolejny błąd, który odpycha od nich zarówno elektorat Platformy Obywatelskiej, bo przypomina im, że tak naprawdę Ci ludzie jeszcze przed paroma miesiącami chcieli im "sprzedać" Jarosława Kaczyńskiego jako prezydenta, a tym z Prawa i Sprawiedliwości, że to właśnie Ci "zdrajcy".

Kolejnym nieporozumieniem był wybór Joanny Kluzik-Rostkowskiej na przewodniczącą. Od początku wiadomo było, że jedynym programem tej pani jest "otoczenie J.K. kordonem sanitarnym". Czy jest to zachowanie normalne dla osób, które dzięki swojej macierzystej partii wybiły się, zdobyły mandat, stały się rozpoznawalne, zaistniały w życiu politycznym? Chyba nie. Zamiast zająć się wytykaniem nieudolności tego rządu, przestrzegać ludzi przez rosnącym w galopującym tempie długu (co nieuchronnie prowadzi nas do bankructwa), pokazywać lenistwo Donalda "Nic nie robię" Tuska, walili w Kaczora. Sama Rostkowska potwierdziła, że jej jedynym programem było umacnianie pozycji PO, kiedy już na kongresie w Ergo Arenie stwierdziła, że jest jej z tymi z Platformy "po drodze". Liderka opuściła statek pierwsza. Potem trochę zmienili swoją linię kampanii, ale po pierwsze było już za późno, żeby zatrzeć poprzedni wizerunek, a po drugie zmienili tę linię "trochę"... Taka taktyka (krytyka PiS) jest dobra dla PO (chociaż coraz mniej ludzi już się na to nabiera), ale nie dla kogoś, kto się z tego ugrupowania wywodzi i próbuje od niego odciąć.

Kolejnym aspektem są media. Po rozłamie w Prawie i Sprawiedliwości obecni liderzy wręcz przez 24 godziny na dobę w nich brylowali. Niestety ich obecność nie miała na celu wypromowania ich tworu politycznego, programu, czy choćby liderów. Byli wręcz idealni, żeby dokopać Prezesowi. Kto zna go lepiej, niż byli członkowie? I to tacy, którzy  w gniewie mogli zdradzić kilka smaczków z życia partii, czy też samego jej przewodniczącego. Mniam! Później jednak, kiedy PJN chciał się zająć wypromowaniem - dobrego moim zdaniem - programu, zacnych inicjatyw - nie byli już w środkach masowego przekazu potrzebni. Tym sposobem społeczeństwo nie dowiedziało się o tym, co to ugrupowanie ma zaoferowania potencjalnym wyborcom, a dowiedziało się jaki ten Kaczor jest straszny. Ludzie kupują tylko to, co jest polecane w mediach, a reklama to podstawa. Najlepszej reklamy sobie nie zrobili.

Bielana i kody pomijam...

To była droga, która mogła prowadzić jedynie do klęski. Miejmy nadzieję, że nauczą się czegoś na własnych błędach.

Żeby ta notka nie była aż tak krytyczna, to napiszę, że kampania PJN w internecie była naprawdę interesująca. Spoty były zabawne, sarkastyczne, ale jednocześnie idealnie oddawały polską szarą rzeczywistość. Ale to za mało. Mam jedynie nadzieję, że gdyby założyciele PJN mogliby cofnąć czas, to postąpiliby od samego początku inaczej. Po prostu lepiej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka