Zacznę od końca, gdyż zaczynanie od początku jest takie pospolite i normalne, a w naszym kraju rozpoczęła się era pogoni za nowoczesnością. Tym samym to, co oklepane i staroświeckie wedle opinii pewnych środowisk, powinno odejść do lamusa. Niech mają!
Mamy w naszym kraju tak zwany okres "powyborczy". Zwykle jest to czas zmian, konstrukcji, bądź rekonstrukcji rządu. Czas pertraktowania z alternatywnymi ugrupowaniami, którego głównym celem jest stworzenie koalicji i uzyskanie większości w sejmie. Koalicjanta można zwabić na różne sposoby, ale najlepszym z nich jest bezwątpienia dobrotliwe ofiarowanie mu we władanie kilku resortów. Tak też jest i u nas, choć wygląda to troszeczkę inaczej, ze względu na sprawowaną przez Polskę pseudo prezydencję w Unii Europejskiej. Dlaczego pseudo? Ano dlatego, że w gruncie rzeczy i tak nic nie znaczymy i nigdzie nas nie zapraszają, a nasza prezydencja polega głównie na tym, że premier może sobie "cyknąć" kilka fotek z paroma ważniakami. Ale dobre i to. Może przynajmniej reszta europy, na puszczanych w telewizji migawkach z polski, dostrzeże, że u nas NIE MA niedźwiedzi polarnych.
8 listopada obecny rząd PO-PSL poda się do dymisji, by później zaprzysiąc się znów. Nowo powołany rząd nie będzie się niczym różnił od tego sprzed dymisji, ale do dymisji musi się podać, żeby wszystko odbywało się zgodnie z konstytucją i żeby ten wstrętny, podły, pełen nienawiści Kaczyński się nie czepiał. Ten sam skład ma zostać utrzymany do końca roku, czyli właśnie do końca tej słynnej prezydencji. W sumie Tusk nie mógł sobie znaleźć lepszego wytłumaczenia do nic nie robienia.
Potem nadejdzie czas zmian i to zmian nie małych. Stanie się to, co dotąd było praktycznie niemożliwe: CEZARY GRABARCZYK PRZESTANIE BYĆ MINISTREM INFRASKRUKTURY! Piszę to z całą powagą, w pełni władz umysłowych, na żółtej kanapie (ale papiery mam w normalnym kolorze), a w dodatku nic nie brałam. To prawdziwy precedens. Bez wątpienia można to wydarzenie nazwać "cudem Tuska". Tych cudów już kilka było, ale ten jest zdecydowanie największy. Niestety nie udało mi się ustalić, czy gdy Szanowny Pan Minister będzie odchodził, w pogoni za nim rzucą się w spontanicznej pogoni członkinie klubu parlamentarnego PO wraz z bukietem przepięknych, czerwonych róż. Tego Donald Tusk nie zdradził. Postanowił potrzymać nas do ostatniej chwili w napięciu. Będziemy musieli poczekać i przekonać się na własne oczy.
Będzie zmiana na stanowisku Marszałka Sejmu. Dotychczas tę funkcję pełnił Grzegorz Schetyna. W tej kadencji ma go zastąpić Ewa Kopacz. Rozumiem tę decyzję doskonale. Kopacz nas zakopie, a Grabarczyk pogrzebie - żartuję oczywiście. Po prostu Donald Franciszek Tusk docenił rolę, jaką Pani Ewa odegrała podczas rzetelnego przeprowadzania śledztwa i sekcji zwłok przy ofiarach katastrofy smoleńskiej. Docenił też umiejętność przesiewania ziemi na metr w głąb. Jestem przekonana, że ze zdwojoną siłą będzie przesiewała myśli potencjalnych mówców, dzięki czemu bez problemu zmieszczą się oni w regulaminowej minucie na zadanie pytania. To są właśnie te cechy, które powinien posiadać każdy szanujący się marszałek sejmu.
Oczywiście oprócz tych niewątpliwych zalet, które bez wątpienia pani Kopacz posiada, to premierem kierowało coś jeszcze. Chciał zmarginalizować pozycję Schetyny w PO. Jego akcje rosły w klubie z każdym dniem i Tusk normalnie, tak po ludzku, poczuł oddech na swoich plecach, a tym samym zagrożenie. Donald konkurencji nie lubi. Najlepszym krokiem, jaki mógłby teraz uczynić byłoby mianowanie Schetyny ministrem infrastruktury. Dzięki temu jego notowania spadłyby dramatycznie, gdyż nie ma takiej osoby na świecie, która mogłaby zapanować nad polską koleją... (No może z wyjątkiem Grzegorza Napieralskiego, który jak musi gdzieś jechać, to sobie wynajmuje specjalny pociąg.) Tam co chwilę coś idzie nie tak i najlepiej jak za to będzie obrywał Schetyna. A on sam będzie musiał przystać na propozycję premiera, bo jest za słaby, żeby choćby dokonać małej rewolucji w PO i stworzyć (na początek) nowy klub parlamentarny, który z czasem stałby się alternatywną partią wobec Platformy Obywatelskiej. Nie trzeba było Grzesiu pchać się przed szereg!
Z rządu zniknie też minister Hall, zwana przez złośliwych "Ministrem, bez reform", bądź "Ministrem, który porzucił reformy". Nazywają ją tak zapewne dlatego, gdyż w spektakularny sposób zdjęła spodnie i nie tylko... Niestety ten nie lada wyczyn nie wpłynął w jakiś znaczący sposób na aferę z przedszkolami, na 6-latki wysłane do szkół i myślę, że na inne kwestie związane z edukacją też miał nie miał dużego wpływu. Nie wiadomo, kto mógłby być tak szalony, żeby ją zastąpić, ale na pewno wkrótce się dowiemy.
Skoro Marszałkiem Sejmu, władającym sejmową lachą ma być Ewa Kopacz, tzn. że ktoś musi ją zastąpić na stanowisku Ministra Zdrowia (nawiasem mówiąc, choć ma to niewiele wspólnego z tematem, uważam, że polska służba zdrowia sama powinna się leczyć...). Prawie pewne jest, że będzie to Bartosz Arłukowicz. Jest on lekarzem, w dodatku pediatrą (mógłby pomóc wielu na sali sejmowej, gdyż spora część kompletnie już zdziecinniała). Czyli może ma jakieś pojęcie o zdrowiu. W sumie jakby nie miał to i tak nic by się nie stało. Klich był psychiatrą i nie przeszkadzało mu to w szalony sposób kierować MON-em. Tutaj sytuacja jest o tyle jasna, że Arłukowicz jakieś ministerstwo dostać musi, bo nie przechodziłby do PO tak za darmo. O!
Niestety, tu ubolewam, (serio, nie nabijam się) z funkcją wicemarszałka najprawdopodobniej pożegna się Stefan Niesiołowski. Donald Tusk uważa, że Ewa Kopacz sama w sobie jest zbyt emocjonalna, więc jej zastępcą powinien być "ktoś spokojniejszy". On chyba oszalał! Przecież Pan Stefan jest oazą spokoju! Nikt w tak harmonijny, cywilizowany, pełen kindersztuby, w wzajemnego szacunku i miłości sposób nie prowadził obrad!
Ktoś będzie też musiał zastąpić naszą wspaniałą Minister Pracy - panią Fedak. Niestety jej sukcesy w prowadzeniu własnego resortu były aż tak duże, że ta do sejmu się nie dostała.
Z pewnością nie są to jeszcze wszystkie zmiany personalne, które nastąpią, ale jedno jest pewne: będzie się działo, bo jakby się nie działo, to byłoby po prostu nudno!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)