5 obserwujących
176 notek
80k odsłon
877 odsłon

"F* me like the w* I am"

Wykop Skomentuj1

Tracimy kontrolę nad wulgaryzmami opanowującymi przestrzeń debaty publicznej. Niestosowne słowa czy zachowania przestały być domeną skandalistów - coraz częściej związane są z osobami które na pozór powinny świecić przykładem, czyli osobistościami mediów, czy urzędnikami państwowymi.

Na pierwszy ogień niech pójdzie, 23-letnia Maya Rostowska, córka obecnego Ministra Finansów, która od niedawna jest jednym z doradców w gabinecie politycznym szefami MSZ Radosława Sikorskiego. Ponoć jej głównym atutem jest świetna znajomość języka angielskiego - zajmuje się przekładaniem na angielski przemówień swojego szefa. Według Dziennika Gazety Prawnej nie posiada żadnego doświadczenia zawodowego. Jednym jednak zabłysła i to "po angielsku". Na jednym z portali społecznościowych umieściła swoje zdjęcie na tle plakatów z napisem "Fuck me like the whore I am". Przypomnijmy - ta młodziutka dziewczyna jest doradcą w gabinecie politycznym Ministra Spraw Zagranicznych.

Prowadzący sztandarowy program skierowany do młodzieży w  telewizji TVN Marcin Prokop oceniając dziewczyny przebrane za policjantki, powiedział  że kojarzą mu się z napisem "CHWDP". Urzędniczka stołecznego magistratu Elżbieta Wiśniewska publicznie zadeklarowała uczestnictwo w internetowej grupie "Jarku wyp.... daj". Chyba nie trzeba tej listy wydłużać? Niech to wystarczy.

Wulgaryzmy na stałe wdarły się w przestrzeń publiczną, mimo iż ustawa o języku polskim nakłada na organizacje i instytucje uczestniczące w życiu publicznym obowiązek przeciwdziałania wulgaryzacji języka. Czy ten wymóg jest spełniany? Czy ktokolwiek słyszał o karach nałożonych na wydawców programów w których pojawiły się wulgaryzmy?

Do tego stanu rzeczy niewątpliwie przyczynia się wymieszanie sfery publicznej i prywatnej które powodują portale społecznościowe. Na to nakłada się ogólne obniżenie poziomu komunikacji w sferze publicznej.

Co możemy zrobić? Polityków winniśmy bojkotować, a wobec wulgarnych urzędników żądać ich dymisji. Na wulgaryzmy w mediach prawidłowa reakcja to ich obywatelski bojkot, interpelacje do organów właściwych do ich kontroli lub zakładanie lub wspieranie organizacji pozarządowych które przeciwstawiają się temu zjawisku.

Odrębnym problemem są wulgaryzmy w języku angielskim nad którymi w zasadzie w naszej przestrzeni publicznej nie ma żadnej kontroli. Dla większości Polaków najprawdopodobniej najgorsze przekleństwo w naszym języku niczym nie różnie się od tych w języku angielskim - a to oznacza, że także na tego typu wypowiedzi powinniśmy ostro reagować. Tylko czy komuś się jeszcze chce?

 

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale