Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
21 obserwujących
381 notek
271k odsłon
  231   0

Oburzająca możliwość utraty ..."łatwej kasy"

Bez komentarza. Fot. Google A.I.S.
Bez komentarza. Fot. Google A.I.S.

Inteligencja nie jest najmocniejszą stroną
pomysłodawców formy protestu „Nie mamy wyboru”


       Rankiem 10 lutego Anno Domini Zorro doznał szoku, kiedy zobaczył i usłyszał formę protestu przeciwko, tu racja, nowemu haraczowi, jaki marionetki genseka Kaczyńskiego zaordynowały kolejnej grupie Polaków, tym razem specami od tumanienia nowego podgatunku homo sapiens, czyli homo sapiens debilis hipermarcetus.
        A sprawa nie jest tak prosta, jak to kreuję poranione na setki milionów złotych komercyjne media!
Obecny premier, a wcześniej minister od finansów, otrzymał od genseka Kaczyńskiego pytajne polecenie uszczelnienia do tej pory dziurawego niczym sito poboru podatków, głównie podatków pośrednich, no bo z czegoś trzeba było wypłacać program 500+.
To nie było trudne, bo za rządów koalicji PO-PSL, opisanej przez Zorra jako koalicja aferalno-omłotowa  eufemistycznie zwane „optymalizowanie obowiązku podatkowego”, czyli w realu  wyprowadzanie spod polskiej jurysdykcji podatkowej miliardowych dochodów, było normą!
Trzeba napisać prawdę; za rządów PO-PSL, ścigano JEDYNIE drobnych przedsiębiorców, często bezpodstawnie doprowadzając ich przedsiębiorstwa do ruiny, natomiast rekiny podatkowych matactw pozostawali bezkarni, ba nawet nie niepokojeni, bo stać ich było na kupowanie korzystnych dla nich przepisów wykonawczych, i biegłych w mataczeniu kauzyperdów.
        Ale proste sposoby zostały już wyczerpane, więc kacza ferajna
ZAMIAST ograniczyć iście bizantyjską rozrzutność w administracji rządowej i municypalnej, pogłębioną niepohamowanym sponsorowaniem kleru rzymskiego, któremu na wyprzódki podawane są kolejne wota proszalne, kombinuje jak tu nałożyć kolejny podatek, no bo państwowa kasa jest pełna JEDYNIE w prymitywnej propagandzie serwowana przez rządowe media.
W rzeczywistości zieje z niej otchłań deficytu, której rozmiar przekracza zdolności  rachunkowe genseka Kaczyńskiego.
        Z drugiej strony,
reklama to dziś  w Polskich realiach wręcz brama do skutecznego wyprowadzania zysków do rajów podatkowych!
W praktyce ten proceder omijania polskich podatków wygląda banalnie i prosto:
ZACZNIJMY OD TEGO, że podatnik chce wytransferować kilka milionów zysków, no bo już wszyscy „krewni i znajomi Królika” mają, oczywiście na koszt firmy, to, co im do zabytkowego życia potrzebne, a on sam żywi wręcz programowy wstręt do płacenia podatków, jakichkolwiek, więc chce je zapłacić tam, gdzie one są najniższe, czyli w tak zwanym raju podatkowym.
POZOSTAJE WIĘC TRANSFER NA REKLAMĘ!
No bo trwonić kasę na reklamę można bez żadnych limitów, nawet na kredyt.
Aby jednak móc z tej bramy transferowej skorzystać, trzeba sobie wpierw otworzyć w takim raju podatkowym firmę zajmującą się produkowaniem reklamy audiowizualnej.
Tak na marginesie, raje podatkowe to też miejsca atrakcyjne wypoczynkowo, więc pod pretekstem doglądania biznesu, można sobie i bliskim na koszt firmy ekstra zafundować co kilka miesięcy wypasioną labę, bez potrzeby tłumaczenia się takich wydatków przed upierdliwcami z Fiskusa.
A POTEM TO JUŻ JEST PROSTO!
Podatnik zleca kontrolowanemu przez siebie producentowi zbudowanie kampanii reklamowej i jej dystrybucję, za co otrzymuje fakturę którą może bez najmniejszego ryzyka zaksięgować po stronie kosztów,
a pożytki opodatkowuje w podatkowym raju, deponując je poza zasięgiem opryczniny polskiego Fiskusa.
OCZYWIŚCIE, taki towar trzeba jeszcze jakoś upchnąć na rynku
i tu z pomocą przychodzą komercyjni nadawcy, którzy, zwłaszcza kiedy maja udziały w tego typu firmach producenckich, upchną każdy spot reklamowy, nawet nie sprawdzając jego zawartości!
OCZYWIŚCIE PŁACĄ TEŻ Z TEJ OKAZJI PODATKI,
ale znowu
VAT płaci się jedynie od wartości dodanej, a przy niewielkim zysku księgowym CIT jest również  niewielki.
więc jeśli nadawca ma udziały w prosperującej w raju podatkowym spółce,
będzie stosował jak najniższą marżę, bo im ona jest niższa, tym VAT dla polskiego fiskusa będzie niższy!

Natomiast gro obrotu jest dokonywana na  obszarze raju podatkowego. Gdzie stawki VAT są na poziomie 20 % obowiązujących w Polsce.
       Oczywiście, jak to w Polsce bywa, 
nad oprotestowanym  projektem czuwali rzecznicy interesów ponadnarodowych korporacji typu GOOGLE, czy Amazon, które, pewnie przypadkiem, nowe regulacje nawet nie planują dotykać, zresztą te projekty są tak pomyślane, aby praktycznie nie generować zysków w krajach w których prosperują!
Kolejny minus projektu
TO JEGO ARCHAICZNA FORMA!
Ma to być danina od przychodu, a nie od wartości dodanej,
bo taki model jest po prostu wygodniejszy dla gnuśnego i ograniczonego poznawczo polskiego urzędasa centralnego szczebla!
Dla którego pojęcie „wartości dodanej” jest równie trudne do zaakceptowania, co dla papieskich urzędników model kopernikański.
Podatek od przychodu z reklam  MIAŁBY SENS gdyby planowano nim obłożyć jedynie ponadnarodowe DOKŁADNIE takie molochy jak Amazon czy Google, ale oni mają zbyt dużo kasy na „agresywny lobbing”, który od korupcji w praktyce odróżnia jedynie nazwa, aby w takim kolonialnym  bantustanie jak Rzeczpospolita Patologiczna został wprowadzony.
       Szanowni Czytelnicy, Zorro
CODZIENNIE musi tracić, w przeliczeniu na koszt roboczogodziny,
około 80 złotych na posprzątanie ze spamu i reklam poczty elektronicznej, oraz na przebicie się przez spoty reklamowe.

Telewizji już nawet nie ogląda, bo tam są albo teleturnieje lub reality show dla osób upośledzonych na intelekcie w sposób znaczny, albo powtórki powtórek, zwykle produkcji nadających się do wyróżnienia anty nagrodą „Złotej Maliny”.
A całości obrazu nędzy i rozpaczy  dopełniają coraz dłuższe spoty reklamowe, niestety tez powtarzających się reklam.
Jeśli do tego docierają informacje na temat ILE PIENIĘDZY inkasują za udział w takich reklamach celebryci,

no to sorry, ale Zorru jest obojętnym to czy ten pasożytniczy segment rynku medialnego zostanie obłożony haraczem, ty też nie!
Dla większości Polaków rynek reklam jest obecnie patologią trwoniącą ich czas i szarpiącym nerwy, zaś większość żyjących z płynących z tychże reklam pożytków dziennikarzy są wyalienowanymi i pozbawionymi skrupułów cwaniakami, którzy albo parają się intelektualną prostytucją, pisząc tak zwane teksty sponsorowane, albo wręcz wpierw kreują problem, który potem „biorą heroicznie na warsztat”.

Co do okazania było. Amen
Zorro

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale