Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
22 obserwujących
404 notki
286k odsłon
  150   0

Na skrzydłach "Pegasusa".

Bez komentarza. Fot. Google A.I.S.
Bez komentarza. Fot. Google A.I.S.

„Nie jest sztuką przechwycenie i przeczytanie tajnego listu.
Prawdziwą sztuką jest wyczytanie z niego tego, czego w nim nie napisano”!


        Ale czasy bezkarności władców i rządzących na niwie lekceważenia tajemnicy korespondencji prywatnej, choć z oporami, jednak odchodzą do lamusa historii.
Ale aby zrozumieć czym różni się Rzeczpospolita nr III słusznie Patologiczną okrzyknięta, od takich USA, najlepiej sięgnąć do niedawnej historii.
       Jest rok 1972, Więc urzędujący prezydent Richard Nixon przymierza się do reelekcji na drugą kadencję.
W zasadzie reelekcję „ma w kieszeni”, bo dzięki wyrafinowanym matactwom i kłamstwom udało mu się wmówić Jankesom, że chce jak najszybciej zakończyć kompromitującą USA wojnę w Wietnamie, kiedy tak naprawdę przedłuża paryskie negocjacje, pokojowe i  eskaluje dozbrajanie armii Wietnamu Południowego, oczywiście z kieszeni amerykańskiego podatnika, dając przy okazji krociowe zarobki zbrojeniowemu lobby. Jakby ktoś nie wiedział, w tamtym czasie Chiny były w totalnej izolacji, Korea Południowa dopiero budowała zręby dominacji na rynku metalurgii, więc gro tego sprzętu powstawało w obecnym „Pasie rdzy”, zasilając budżet federalny ogromnymi pożytkami z podatków.
ALE prezydent Nixon ma traumę związaną z jego medialną klęską podczas rywalizacji o prezydenturę z J.F. Kennedym!
Wprawdzie siepaczom „Jastrzębi” udało się „zneutralizować”, najpierw prezydenta J.F. Kennedy`ego, potem wysuwającego się na czoło rywalizacji Roberta Kennedy`ego,
POZOSTAŁ JESZCZE TRZECI Z BRACI, którego odstrzelić po prostu już nie wypadało, bo groziłoby to wręcz powszechną rewolucją w USA!
        Prezydent Nixon wie, że w starciu z postępową frakcją Demokratów, na czele której stanąłby Edward Kennedy, twardogłowy Richard Nixon nie miałby szans, zwłaszcza kiedy rozpowszechniono by informacje na temat RZECZYWISTYCH działań administracji Richarda Nixona, w tym ustawowo zakazanych działań CIA wobec obywateli USA i to na terenie własnego państwa, na którym to obszarze CIA ustawowo nie może działać! (Chodziło o operacje: „Chaos”„MKUltra”).
Jego plan na reelekcje opiera się na kłamstwie, jakoby wycofa wojska USA z Wietnamu jak szybko to będzie możliwe,
 więc ujawnienie rzeczywistych planów jego ekipy  polegających NIE TYLKO na zwiększeniu zasięgu działań zbrojnych w Wietnamie, ale PRZEDE WSZYSTKIM na przeniesieniu potencjału wytwórczego do Azji a do tego transferu technologii do jeszcze gorszego od ZSRR państwa totalitarnego, jakim są komunistyczne Chiny, pogrążyłoby jego kandydaturę z kretesem.
       Więc, rada w radę, postanowiono siłami CIA włamać się do sztabu wyborczego Demokratów, aby u źródła sprawdzić, po pierwsze,  kto będzie jego rywalem do reelekcji i jakimi argumentami będzie dysponował.
Włamań było kilka, a skoro pierwsze próby odniosły sukces, postanowiono pójść na całość i zainstalować ...podsłuch, aby poznać nie tylko zapisane plany, ale i treści rozmów sztabowych decydentów.
Niestety, tym razem szczęście opuściło intruzów i banalnie „wpadli na robocie”. Oczywiście, jak na profesjonalistów przystało, „agenci CIA sprawę wzięli na klatę”,
ale zdradził ich posiadany sprzęt podsłuchowy!
Po prostu był nie do kupienia w komercyjnych placówkach i był on dostępny TYLKO dla  federalnych służb wywiadowczych, więc to funkcjonariusz musiał wydać dyspozycję co do ich wydania z magazynów i celu wykorzystania.
Ale z uzyskanych wcześniej z włamów informacji sztab Nixona wiedział, że Demokraci nie wystawią żadnego charyzmatycznego lidera, i że nic im nie wiadomo o skali przestępczych operacji CIA i FBI obstalowanych przez administrację Nixona wobec społeczeństwa USA, bardzo źle znoszącego bezsensowną i bardzo brudną wojnę w Wietnamie., co wystarczyło na reelekcję w 1972 roku.
       Niestety, faktu  ewidentnego „umoczenia” administracji Nixona w proceder nielegalnego uzyskiwania poufnych informacji ukryć się nie dało,
co wywołało powszechne zgorszenie w amerykańskim społeczeństwie, bo tam władzy NIE WOLNO wchodzić w posiadanie poufnych informacji za pomocą nielegalnych narzędzi, a zwłaszcza za pomocą włamań.
        W ostatecznym rozrachunku prezydent Nixon, aby uniknąć pełnego ujawnienia wszystkich oszustw jakich dopuściła się pod jego prezydenturą administracja federalna wziął odpowiedzialność na siebie i podał się do dymisji,
co umożliwiło przejęcie rządów przez wiceprezydenta Forda, który wcześniej stał na czele CIA
 i akceptował przestępcze programy wymierzone w obywateli USA, których jedyną winą było to, że nie akceptowali konfrontacyjnej polityki USA, byli zwolennikami zniesienia nieformalnej segregacji rasowej na terenie USA,  albo dopuścili się zbrodni popierania przyznania praw wyborczych „kolorowym” obywatelom USA.
        Ale wróćmy na polski zaścianek,
gdzie poszanowanie dla Prawa stanowionego jest żadne, zaczynając od menela z prowincjonalnego dworca, skończywszy na prezydencie Dudzie i jego genseku Kaczyńskim.
W Rzeczpospolitej Patologicznej podziało się tak, że durny Naród powierzył pełnię władzy osobie trwale uzależnianej od manipulowania innymi, do tego o mentalności bezwzględnego dyktatora, który z radością wszedł w rolę klasycznego bolszewickiego genseka, pragnącego zapewnić sobie dożywotnia dyktaturę, tak jak towarzysz Stalin, czy towarzysz Breżniew.
Osoba ta, czyli gensek Kaczyński po wcześniejszym  nieudanym epizodzie w roli premiera, postanowiła zastosować metodę rządzenia z tylnego siedzenia, dokładnie tak, jak to wdrożył towarzysz Stalin, czyli postawić się ponad konstytucyjnymi organami władzy, desygnując na decyzyjne stanowiska miernoty, które TYLKO dzięki jego rekomendacji mogą piastować tak lukratywne posady, w zamian za bezgraniczną powolność pryncypałowi.
W normalnej sytuacji te cieniasy nie przebrnęłyby prze rozmowy kwalifikacyjne, bo  nie tylko nie mają żadnych kompetencji ani predyspozycji do sprawowania decyzyjnego stanowiska, ale nawet nie potrafią samodzielnie myśleć.
Jedyne co potrafią, to bezwstydnie „grabić pod siebie”, wiedząc, że drugiej okazji  do wzbogacenia się i ustawienia równie niekompetentnych co oni swojaków już mieć nie będą
W efekcie prokuraturą kieruje dziś indywiduum, które zostało prawomocnie skazane za bezprawne i potajemne nagrywanie swoich rozmówców, a którego wiedza prawnicza jest tak żałosna, że  nadzorowany przez niego osobiście wniosek o ekstradycję Edwarda Mazura został przez rozpatrującego go sędziego nazwany w uzasadnieniu wyroku , zacytujmy: „Największym stekiem niedorzeczności i bzdur, nad którymi w swej długiej karierze sędziego przyszło mu procedować”!
       Wróćmy jednak do „Pegasusa”.
„Pegasus” to zaawansowany trojan, mogący nie tylko przekazywać treść rozmów i SMS-ów oraz MMS-ów, ale również prowadzić podsłuch i podgląd, bez informowania nawet operatora o swoim niecnym działaniu.
JEST TO PROGRAM NIELEGALNY I ZAKAZANY W WIĘKSZOŚCI PRAWORZĄDNYCH PAŃSTWACH! W tym, na terenie USA.

Ten program można uruchomić nie tylko z panelu operatora sieci, ale również z serwera bazowego, będącego pod kuratelą służb specjalnych Izraela.
Teoretycznie miał być narzędziem w walce z międzynarodówką terrorystyczną, ale w praktyce jest narzędziem do pozyskiwania przez państwo  Izrael poufnych lub wręcz tajnych informacji wywiadowczych.
Dlaczego więc służby specjalne większości państw mają na podorędziu to narzędzie?
I kiedy je stosują?
„Pegasus” jest produktem made in Israel  i w pełni kontrolowanym przez Mossad.
Co w praktyce oznacza DOKŁADNIE to, że ZAWSZE można zwalić winę na państwo, które ma opinię patentowego zbója. Z tego też powodu zakup tego oprogramowania odbywa się poprzez jakąś kontrolowaną przez specsłużby spółkę, no bo żadne państwo nie może sobie wprost obstalować za publiczne pieniądza nielegalny produkt, nawet bardzo przydatny.
A zastosowanie tego oprogramowania jest „ostateczną ostatecznością” i TYLKA zastosowanie tego oprogramowania jest „ostateczną ostatecznością” i TYLKO  w sytuacji zagrożenia poważnym atakiem.
Na przykład specsłużby trafiają na ślad fazy końcowej motanego ataku terrorystycznego więc nie mając czasu na rozpoznanie zagrożenia, w imię dobrze rozumianej publico bono, starają się zdobyć wszelkimi dostępnymi środkami informacje o czasie, miejscu i wykonawcach ataku. Wówczas nawet odkrycie włamania daje pożądany skutek, bo złoczyńcy nie tylko tracą handicap zaskoczenia, ale zyskują świadomość faktu ich dekonspiracji.

NATOMIAST NIEDOPUSZCZALNYM I KARYGODNYM JEST STOSOWANIE TEGO TYPU NIELEGALNYCH NARZĘDZI DO  W BIEŻĄCEJ PRACY OPERACYJNEJ A TYM BARDZIEJ DO POLITYCZNYCH ROZGRYWEK!

       Istota problemu tkwi nie w samym fakcie popełnienia przez specsłużby przestępczego procederu, ale
w specyfice i rutynie działania tych formacji.
Bowiem dla tych służb zdemaskowanie sprawcy jest de facto ich przegraną w danej sprawie, bo oznacza dokładnie to, że w konkretnej sprawie nie udało im się przejąć kontroli nad rozpracowywanym obiektem!
Dziś podstawowym zadaniem służb specjalnych jest SIANIE DEZINFORMACJI,
co oznacza, że muszą werbować agentów nie tylko w celu wykradania informacji, ale również w celu infekowania procesu decyzyjnego wroga  fałszywymi informacjami, tylko, motyla noga, jak ich pozyskać?
Oczywiście w robi się to najczęściej szantażem, poprawionym przekupstwem.
A skąd wziąć kompromitujące kandydata na szpiega lub kreta informacje?
Ano, na przykład, z podsłuchu, podglądu, ewentualnie z przechwyconych maili lub SMS-ów lub MMS-ów!
       Tak więc,
kiedy ten, czy ów polityk zapewnia, jakoby: „uczciwy człowiek nie ma się czego obawiać”, DOKŁADNIE, to uczciwy obywatel ma najwięcej do stracenia, kiedy zostanie wzięty na cel werbowników specsłużb, bo na bank jego życie stanie się koszmarem,
gdyż najpierw będą próbowali złamać jego moralność, a kiedy to uczynią, (to tylko kwestia czasu, bo nie ma ludzi nieprzekupnych, są tylko źle wyznaczone ceny), będą do końca życia wymagać popełnianie odrażających czynów, albowiem współpracę ze służbami specjalnymi można zakończyć jedynie z chwilą śmierci.
Kłamstwem też jest powielana informacja, jakoby zgodę na użycie narzędzi typu „Pegasus” polskim specsłużbom ZAWSZE zatwierdzał sąd!
Owoż polskie tajniactwo może używać tego typu narzędzi nawet bez informowania prokuratury, o pytaniu sądu o zgodę nawet nie wspominając!
W Polsce zgoda sądu jest wymagana TYLKO na założenie stałej inwigilacji, czyli specsłużby mogą włamywać się do korespondencji dowolnego obywatela wyrywkowo,
a wredny charakter „Pegasusa” objawia się tym, że potrafi inwigilować swoje ofiary selektywnie, przechwytując TYLKO interesujące tajniaków wątki.
Co ciekawe, ofiara
wcale nie musi przekazywać kompromitujących ją treści!
Bo WSPÓŁCZESNA TECHNOLOGIA POZWALA NA DOWOLNĄ KOMPILACJĘ OBRABIANYCH PLIKÓW,
czyli sprawny montażysta, wsparty odpowiednimi programami, może dziś bez problemu tak zmanipulować materiał wyjściowy, że jego przekaz będzie diametralnie różny od oryginału.
        Niestety, obserwując rozwój wypadków, trudno oprzeć się wrażeniu, że Polacy naprawdę swoim zachowaniem przypominają przysłowiowe stado baranów na rzeź prowadzone!
Bo z jednej strony warcholą z narażeniem życia swojego i bliskich, na przykład, olewając reżimy sanitarne, czy nagminnie lekceważąc zasady bezpieczeństwa w ruchu ulicznym,
by z drugiej strony pozwalać na brutalną ingerencją służb specjalnych w praktycznie każdym aspekcie!
A ponieważ sami nagminnie olewają obowiązujące ich Prawo Stanowione, rządy w swoim patologicznym państwie powierzają również osobom mającym Prawo jedynie w nazwie swej, excusez-moi, świętojebliwej  sitwy, dla jaj zwanej  partią!
Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!

Nadużywając „Pegasusa” spowodowali również  to, że zdemaskowali mechanizmy działania tego programu, zwłaszcza algorytmy infekowania nim urządzenia, więc uczyniono jego ataki rozpoznawalnymi, i teraz Żydki muszą znaleźć inny sposób przeprowadzenia cyberataku, bo aktualnym można jedynie zhakować smartfon przedszkolaka.
A tak na marginesie, to specsłużby mają dostatecznie wiele skutecznych i legalnych metod namierzania  złoczyńców, aby sięgać po prymitywne i nielegalne włamania!
Niestety, w przypadku polskojęzycznych służb specjalnych na przeszkodzie w ich stosowaniu stoi nie tylko genetycznie odziedziczone lenistwo i brak wyobraźni,
ale przede wszystkim patologia wyniesiona z czasów PRL, wedle której priorytetem dla ich funkcjonariuszy nie jest bezpieczeństwo Polski, ale ...zabezpieczenie finansowe dla „firmy” łączone z ordynarna prywatą i to na każdym szczeblu i prawem do korzystania z liczonych milionami funduszy operacyjnych.

Co do okazania było. Amen.
Zorro.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale