Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
23 obserwujących
404 notki
287k odsłon
  164   0

Pragmatyka "wieszania Cygana za winę kowala"

niekompetencja decydentów, szalbierstwo, hochsztaplerka rządy PiS,

Zawinił gensek Kaczyński i komisarz Ziobro
więc wywalili ministrów którym kazano wdrożyć „polski bałagan”


        Zapewne każdy zna powiedzenie:
„Wprawdzie zawinił kowal, ale za to powiesili Cygana”.
Bo to wcale nie było tak, że do udającej premiera marionetki o imieniu Mateusz przyszedł absolwent  brytyjskiego odpowiednika ...technikum ekonomicznego i oznajmił: „ Ja ci zreformuję system podatkowy tak, co by ten przestał być kojarzony z byłym współpracownikiem PRL-owskich  służb parszywych, choć profesorem, a stał się sztandarem geniuszu dyktatury kaczystowskiej w ujęciu radiomaryjnym, o wdzięcznej nazwie „Polski Ład” (z niemiecka Polnische Wirtschaft).
BYŁO INACZEJ,
 bo to namiętnemu i prymitywnemu w działaniu intrygantowi, jakim jest z zamiłowania gensek Kaczyński, spokoju nie dawała sytuacja w której niezdobyte przez kaczych hunwejbinów władze samorządowe co rusz boleśnie wierzgają, a mogą tak czynić bo mają niezależny od władzy centralnej budżet, zasilany. Między innymi, podatkami PIT od mieszkańców.
Więc, motyla noga, coś z tym wreszcie trzeba by zrobić, nieprawdaż?

        Potem sprawa poszła wypracowanymi w czasach dyktatury robotniczo-chłopskiej, (pewien wpływowy członek KC PZPR był przyjacielem rodziców braci Kaczyńskich, więc gensek Kaczyński dobrą szkołę zapewne słuchając rozmów rodziców odebrał), torami:
najpierw zwołano zebranie KC PiS, potem głos zabrał osobisty pachołek genseka od pilnowania sejmowej większości, aktualnie na odwyku, na którym haj konopny zamieniono na haj radiomaryjny, ex hipis Terlecki, (ten sam członek krakowskiej hipisowskiej bohemy, któremu odbił Korę muzyk z Piwnicy pod Baranami, a potem Anawa Jackowski), który „nakreślił”, a potem walnął perorą sam gensek Kaczyński, któren wydał jasne i klarowne polecenie marionetce udającej premiera, aby ten przystąpił do zadania, jakim jest takie ułożenie podatków, aby utrzeć nosa krnąbrnym samorządowcom.
Potem poszukano „jelenia”, który tego zadania miałby się podjąć.
Padło na osobnika o kwalifikacjach ...samodzielnego referenta, który wprawdzie potrafi ogarnąć plan kont, ale to wszystko.
Na napisanie dobrej regulacji prawnej jest po prostu za cieniutki w intelekcie i basta!

Nie dajmy się zwieść, koledż to odpowiednik dawnego polskiego technikum, więc, zdaniem Zorra,  wręcz zawrotny rozkwit jego kariery politycznej oznacza tylko jedno: MUSIAŁ mieć mocnego protektora, zdaniem Zorra został jednym z komisarzy „Klubu Londyńskiego”, mającego za zadanie dopilnować spłaty długu zaciągniętego przez ekipę Gierka w zachodnich bankach komercyjnych.
(Jakby nie dywagować, wielokrotnie wyszydzany przez aktyw PiS z racji lichego wykształcenia Jan Vincent Rostowski ma przynajmniej brytyjską  magisterkę)
Na koniec jak to w stachanowskim obyczaju jest normą, podano mocno wyśrubowany termin, czyli 30, listopada 2021 roku i ani dnia dłużej!
(Datę tę wyznacza pośrednio Konstytucja, w myśl której obowiązuje zasada, aby podatnicy znali nowe zasady podatkowe przynajmniej na miesiąc przed rozpoczęciem roku obrachunkowego).
        Wytyczne też były jasne:
odebrać jak najwięcej podatkowych wpływów samorządom, aby zwiększyć ich uzależnienie finansowej od fanaberii genseka Kaczyńskiego, ale, per saldo, nie uszczuplić wpływów budżetowych.
Chodziło o to, aby zyskać narzędzie dyscyplinujące w postaci przyznawanych „swojakom” po uznawaniu subwencjach z budżetu centralnego,
a jednocześnie zaserwować potencjalnemu elektoratowi, czyli emerytom i rencistom, przywileje, które zapewnią ich głosy podczas kolejnych wyborów.
To z tego powodu odebrano podatnikom prawo do odliczania składki zdrowotnej od podatku i podniesiono progi wolne od podatku.
Zamierzonym celem takiego rozwiązania było takie rozdanie przywileju aby pozbawić emerytów możliwości skorzystania z odpisów od podstawy podatku, przy jednoczesnym zapewnieniu środków na ochronę zdrowia w dotychczasowej wielkości.
Jednak takie rozwiązanie jest korzystne WYŁĄCZNIE dla osób pobierające niskie świadczenia, bo osoby które wypracowały sobie prawo do wyższych świadczeń, wpadają w „sidła” sztywnego poziomu składki zdrowotnej, które w okolicach 60% płacy średniej zaczynają znacząco obniżać należne świadczenie.
        Teoretycznie WSZYSTKIE nowe rozwiązania mają zyskać akceptację komisji, w której reprezentowane są interesy przedsiębiorców oraz pracowników.
Niestety, już w czasach rządów PO-PSL to gremium było metodycznie marginalizowane,
a za rządów kaczej dyktatury, stało się wręcz farsą!
Na posiedzenia notorycznie delegowane są niscy rangą  figuranci, często nawet nie mający bladego pojęcia  o tematyce obrad, a do tego nie mające dokładnie żadnych plenipotencji do podejmowania wiążących dla rządu uzgodnień.
W przypadku Polskiego Ładu konsultacje ograniczono do minimum, a stronie społecznej nie dano czasu na przeanalizowanie planowanych rozwiązań!
Ale i tak eksperci strony społecznej znaleźli w projekcie kilka istotnych wad, dokładnie tych, które teraz bulwersują nie tylko wytwarzających ¾ PKB Polski przedsiębiorców różnego kalibru, ale praktycznie całą sferę budżetową, z wyjątkiem personelu sprzątającego.
        Szanowni Czytelnicy, o skali szalbierstwa i hochsztaplerki kierowanego „z tylnego siedzenia” przez genseka Kaczyńskiego obecnego rządu najlepiej świadczy podejście do zadania napisania nowego ładu podatkowego w Polsce.
Kiedy na początku lat 90 XX. w. postanowiono wrócić do indywidualnego rozliczania mieszkańców Polski, (za Gierka wdrożono system w którym podatki i składki ZUS pobierano od osobowego funduszy płac zakładu, a nie od indywidualnego obywatela),
powołano kilkudziesięcioosobowy sztab finansistów, pod kierunkiem prof. Modzelewskiego, który potrzebował 3 lat, aby stworzyć system, który mimo wielu prób jego popsucia, sprawdzał się do zeszłego roku.
Tak więc i zdaniem kompetentnych ekonomistów, podjęcie próby totalnej reformy systemu podatkowego w rok, to zadanie z obszaru ignorancji i skierowane do pozbawionego wyobraźni szarlatana.
Zaś próby wdrażania tego typu zmian w okresie narastającej inflacji, to po prostu kretynizm najczystszej wody.

        W jednym z licznych referatów programowych, które zamieszczono w jego „Dziełach” towarzysz Lenin powiedział wprost:
„Towarzysze, aby rewolucja bolszewicka odniosła sukces, potrzeba trzech rzeczy: po pierwsze, kompetentnych kadr, po drugie, kompetentnych kadr i po trzecie, kompetentnych kadr”
A gensek Kaczyński śmiało wykonuje kolejne kroki, aby cofnąć Polskę przynajmniej w czasy siermiężnej gomułkowszczyzny, kiedy to o każdym aspekcie życia jednostki decydować miała partia bolszewicka i jedynie słuszny światopogląd.
Różnica tylko taka, że za dyktatury genseka Gomułki obowiązywał światopogląd materialistyczny w ujęciu leninowskim, a za kaczej dyktatury obowiązuje średniowieczny dogmatyzm w ujęciu radiomaryjnym.
RESZTA JEST TAKA SAMA!
Za czasów bierutowskich, a potem gomułkowskich,
NIE BYŁO MOŻLIWYM, aby decydentem został osoba spoza wąskiego z grona „zaufanych i wypróbowanych towarzyszy”, oczywiście bezdyskusyjnie wiernych kanonom światopoglądu materialistycznego.
Taki towarzysz, jeśli chciał wziąć udział w uroczystości religijnej, bo, na przykład, tego oczekiwała jego żona, musiał uzyskać zgodę Egzekutywy swojej komórki partyjnej, a wszelka ujawniona  samowola w tej kwestii oznaczała „utratę zaufania partii”, czyli usuniecie ze stanowiska z tego konkretnie powodu. (czasem pechowiec mógł się uratować samokrytyką).
Dziś Egzekutywa PiS bezpardonowo wywala ze stanowisk dokładnie wszystkich, którzy nie okazują dostatecznie wielkiego entuzjazmu dla coraz to bardziej nonsensownych działań,
więc coraz trudniej tam o kompetentnych urzędników!

        No cóż, referent Kościński Tadeusz „rzucony na odcinek ministra finansów” OKAZAŁ SIĘ KLASYKĄ FIRMY KOGUCIK, (czyli „wszystko spierd … no wiecie sami co zrobił i ucikł”),
pozostawiając po sobie taki, excusez-moi rozpiździel, że trzeba będzie kilku lat I GRUPY NAPRAWDĘ KOMPETENTNYCH analityków aby ten pomnik szalbierstwa, hochsztaplerki i horrendalnej megalomanii Jarosława Kaczyńskiego jakoś poukładać tak, aby nie rozwalić poranionej inflacją gospodarki!
Na razie trwa nerwowa łapanka kolejnego „jelenia”, bo ktoś musi zajmować się tym, o czym ani gensek Kaczyński, ani jego Terlecki bladego pojęcia nie mają.
A coraz trudniej w PiS o kolejnego "kami-kadzę", no chyba, że gensek Kaczyński sięgnie do naprawdę głębokich rezerw, i każe uczynić ministrem finansów jakiegoś prowincjonalnego handlarza odpustowego, na tyle mało kumatego i pazernego na ministerialne apanaże, że nie będzie sobie zdawał sprawy z możliwych konsekwencji.
No cóż,
wydawało się, że nieodżałowany Dołęga--Mostowicz, tworząc postać Nikodema Dyzmy, ustanowił niedościgły wzorzec osoby wyrachowanej, aroganckiej i pozbawionej elementarnej podstaw wiedzy, która tylko przypadkiem zaistniała w ówczesnych elitach władzy.
Ale patrząc na to, co odstawia gensek Kaczyński, ciśnie się pytanie: skąd on wziął aż tylu Nikodemów Dyzmów i ilu ich  jeszcze ma w zanadrzu ?!!

Co do okazania było. Amen
Zorro

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale