Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
21 obserwujących
344 notki
244k odsłony
529 odsłon

Memento dla polityków i tajniaków.

Bez komentarza. / Mat. Google I.A.S.
Bez komentarza. / Mat. Google I.A.S.
Wykop Skomentuj15

Często służby specjalne stanowią
większe zagrożenie dla władzy od wroga!


       Niedawno zdominowane przez rzymskokatolicki kler media państwowe zachłystywały się rocznicą zabójstwa x. Popiełuszki.
Jak wiadomo, kapłana Solidarności najpierw uprowadzili, potem torturowali, by na koniec nieprzytomnego wrzucić w worku do Wisły przy tamie we Włocławku dwaj oficerowie SB, za co skrupulatnie, co do wręcz sekundy, odbyli zasądzone wyroki wieloletniego więzienia.
        OFICJALNIE, do zbrodni pchnęła ich zawodowa frustracja, podsycana wyrażanym ustnie mobbingiem za strony wysokich rangą oficerów SB oddelegowanych do walki z „kontrrewolucjonistami” w szeregach rzymskokatolickiego kleru.
Funkcjonariusze z tego wydziału uczęszczali pilnie na msze, ale tylko w jednym celu, dokładnego słuchania wygłaszanych podczas mszy kazań, czasem, kiedy nie chciano uronić nawet przecinka,  mieli zakamuflowane radiotelefony, lub miniaturowe dyktafony. Do tego oczekiwano od nich drobiazgowej pracy operacyjnej, skupionej na inwigilowaniu środowiska zbierającego się w obiektach kościelnych, jako, że to tam odbywały się zebrania zdelegalizowanej dekretem stanu wojennego Solidarności.
Trzeba też zdać sobie sprawę z tego, że nawet w czasie Stanu Wojennego SB lub MO nie mogły podejmować dokładnie żadnych działań przeciwko uczestnikom szeroko rozumianych praktyk religijnych, a prowadzący wojnę z bolszewickim PRL księża oraz hierarchowie dokładali wszelkiej staranności, aby wprost nie nawoływać do czynnego przeciwstawiania się dyktaturze robotniczo-chłopskiej.
PONOĆ jawna bezkarność x. Popiełuszki tak bardzo rozsierdziła rozpracowujących go oficerów, że ci postanowili „dać mu nauczkę”, tyle tylko, że ich wersja „nie trzymała się kupy”, bo raczej tak ograniczonych na intelekcie, na jakich wykreowali się sprawcy, nawet w dobie deficytu kadr, nikt by nie dawał stopni oficerskich, a tym bardziej delegował do inwigilacji czołowego przywódcy z obozu przeciwnika.
        Tedy zastanówmy się,
co tak naprawdę chcieli osiągnąć funkcjonariusze SB, decydując się na tak wielką amatorszczyznę, że o mały włos, ich akcja nie zakończyła się totalna klapą?!
Przypomnijmy, sprawcy pobrali z magazynu  mundury, (jakby nie mieli własnych), oraz mocno wyeksploatowanego Fiata 125p na cywilnych rejestracjach.
To dziwne, bo nawet w stanie wojennym POZA TERENEM ZABUDOWANYM, a tam zastawiono zasadzkę, ówcześni milicjanci NIE MOGLI zatrzymać do kontroli pojazd nie mając oznakowanego radiowozu!
Jak wiadomo, x. Popiełuszko podróżował nowym volkswagenem, więc pojazdem mającym przewagę w osiągach nad będącym samochodem z innej epoki Fiatem 125p, więc gdyby kierowca x. Popiełuszki bardziej się postarał, bez problemu umknąłby ścigającym go prześladowcom.  Całkiem zasadnym jest więc scenariusz, w którym kierowca pozwolił na zatrzymanie przez milicjantów, świadomy, bądź nieświadomy zbrodniczej matni.
       Ale to nie wszystko!
Jak ujawniono, gen. Kiszczak zawarł swoisty pakt z prymasem Glempem, w myśl którego x .Popiełuszko, jako „nieprzewidywalny” niebawem miał zostać wysłany na podyplomowe studia do Watykanu, co jemu otwarłoby ścieżkę kariery hierarchy, a gen Kiszczakowi kilka lat na uporządkowanie bałaganu, jaki zastał po przejęciu MSW z woli gen Jaruzelskiego.
Trzeba bowiem pamiętać, że zarówno zarówno gen Kiszczak, jak i prymas Glemp nie życzyli sobie krwawych konfrontacji, do których parli podburzanie przez mocodawców z CIA niektórzy liderzy Solidarności, dla których im więcej byłoby ofiar tym lepiej.
Zatem po cholerę „dawać nauczkę” komuś, kto i tak wkrótce wyjedzie z Polski?
        Jedno nie podlega dyskusji, zbrodni dokonali dwaj oficerowie SB, wyraźnie zmotywowani do bardziej stanowczych działań przez przełożonego.
A kiedy wydało się, że akcja miała wszelkie oznaki samowolki, generałowie Kiszczak i Jaruzelski wpadli we wściekłość, nakazując surowe ukaranie winnych, bez względu na stan pagonów!
Gdyby nie wyraźne stanowisko prymasa Glempa, sprawcy zapewne obstalowaliby „czapę”, i zapewne nie uniknęliby spotkania z katem, bo tylko tak drakońska kara pozwoliłaby im jakoś oczyścić się z pomówień o zlecenie morderstwa na niepokornym księdzu.
        Tak więc
wersja o sfrustrowanych politycznych tajniakach motających prymitywną, zbrodniczą  intrygę, jest dobra dla postulatora, ale nie dla osoby znającej motory działania tajnej policji!
ABY POZNAĆ PRAWDĘ, należy dokładnie przyjrzeć się temu, z jakich powodów x. Popiełuszko objeżdżał Polskę, bo raczej nie po to, aby osobiście budować w Polakach niechęć do PRL!
Po prostu nienawiść Polaków do PRL była powszechna i nie wymagała dokładnie żadnych bodźców.
To co mówił x. Popiełuszko nie było dla SB tak istotne, jak to, jakimi kanałami dociera finansowanie podziemnych struktur Solidarności!
Bo jeśli ktoś myśli, że obalenia PRL dokonała grupka gardzących pieniędzmi ideowców, to jest naiwny bardziej od przedszkolaka.
Te osoby otrzymywały solidne wynagrodzenie i to płatne w dolarach, albo w zachodnich markach, wypłacanych im przez kurierów!
Dość napisać, że białoruski opozycjonista Aleś Bielacki otrzymał na koszta obalenia Łukaszenki „pod stałem” ponad 1 milion dolarów, przynajmniej tyle trafiło na jego osobiste konto z pominięciem podatku ponoć jako ...honoraria (za nigdzie nieopublikowane artykuły).
No tak ten biznes działał, działa i działać będzie!
Rewolucjonistów ZAWSZE ktoś obficie sponsoruje, na przykład Lenina sponsorował wywiad kaiserowskich Niemiec, Piłsudskiego wywiad CK Austro-Węgier, a Solidarność sponsorowało CIA, (ponoć śmiesznie małymi sumami, jeśli wierzyć oficjalnym danym).
        Bezpiekę interesowało rozpracowanie kanałów przerzutu i przechwycenie części finansowej kontrabandy.
Jedyne co udało się ustalić, to informacja, że trefne finansowanie jest dystrybuowane przez zaufanych księżny i zakonników, co ciekawe, za pośrednictwem polskiej  agentury Mossadu, która z uwagi na „nad reprezentatywność” wśród kadr SB i WSW autoramentu kahalnego rodowodu, mogła operować na terenie Polski bardzo skutecznie i bez ryzyka wpadki.
Jedyny z odkrytych kanałów wiódł przez x. Popiełuszkę, więc gdyby kapelan Solidarności wyjechał z Polski na studia, mozolna praca wywiadowcza poszłaby na marne, stąd tak wielkie naciski na wyniki śledztwa.
Oczywiście prowadzący x Popiełuszkę oficerowie NIE MOGLI ani go aresztować, ani tym bardziej przesłuchać, zwłaszcza z zastosowaniem „wzmocnionych technik”, bo nie tylko spalili by  rozpracowanie, ale do tego wywołaliby ogromny polityczny skandal, bo za x. Popiełuszką momentalnie wstawiłby się Watykan, a przełożeni oczekiwali wyników i to bardzo szybko.
        Summa summarum,
postanowiono na stosunkowo niskim szczeblu, że x. Popiełuszkę najlepiej będzie porwać podczas podróży pomiędzy parafiami i poddać „klasycznej obróbce”, a jak nie pójdzie na współpracę, to go „zneutralizować”, jak to się opisuje w żargonie tajniackim.
Niestety, źle wyszkolonym w „działaniach operacyjnych” tajniakom uciekł kierowca, a do tego podczas akcji zgubili niestarannie przyszyte oryginalne milicyjne emblematy, do których nikt postronny nie miał dostępu, czym wskazali trop śledczym.
Gdyby nieszczęśni oficerowie SB mieli choć trochę rozumu w głowach, to po ucieczce kierowcy by zaprosili porwanego kapelana na przysłowiową kawę i papierosa, i przepraszając za formę aranżacji spotkania, grzecznie poprosili o garść potrzebnych informacji, grożąc, że jak będzie szedł w zaparte, to go OSTENTACYJNIE odstawią do docelowej parafii i to w stanie nienaruszonym.
(Wypuszczony i to szybko, do tego w stanie nietkniętym opozycjonista zawsze staje się automatycznie podejrzanym o wsypanie konspiratorów)

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura