0 obserwujących
30 notek
55k odsłon
  301   0

Chcę być szpiegiem białoruskim...

... albo co najmniej urugwajskim. Podbudowany oglądaniem Bondów i innych "Misji niemożliwych" również chcę mieć dużo pieniędzy, eleganckie samochody (i inne gadżety), że o pięknych (i szybkich) kobietach, które w takowych filmach zawsze kręcą się wokół szpiegów nie wspomnę.

W przeciwieństwie do wszelkiego typu Bondów, Huntów, że o Harrym Palmerze nie wspomnę, moje zadanie będzie łatwe i nie będzie wymagało większego wysiłku niż przejrzenie paru stron internetowych.

 Skąd pewność pytacie Państwo? Otóż zdarzyło się dziwnym trafem, że od paru lat zajmuję się zawodowo zamówieniami publicznymi. Kiedy parę dni temu przeczytałem o nieprawidłowościach przetargowych w jednostce GROM postanowiłem z czystej ciekawości przejrzeć ich ogłoszenia o przetargach. To, co znalazłem na stronie BIP odnoszącej się do jednostki, przyprawiło mnie najpierw o zdumienie, potem o atak śmiechu, a wreszcie podało mi pomysł łatwego i ciekawego życia.

 Lektura zarówno bieżących stron, jak i archiwum przetargów musi być dla specjalistów od wojska niesamowicie fajną zabawą. Można przeczytać tam dokładna specyfikę wszystkiego, co GROM używa, od bielizny, poprzez mundury, plecaki, liny, sprzęt łączności, wkłady balistyczne do kamizelek kuloodpornych, hełmy, amunicję, silniki, sprzęt termowizyjny, itd. Dla znawcy to żaden problem, by na podstawie tych specyfik, ustalić sprzęt używany przez komandosów. Ot, jeden przykład, który rozwiąże nawet taki laik, jak ja. Skoro ktoś ogłasza postępowanie mające na celu zakup nabojów kal. 338 Lapua Magnum, musi mieć broń strzelającą takim nabojem, a więc najprawdopodobniej Accuracy International AWM. To żadna tajemnica, ale dane dotyczące np. wkładów balistycznych pozwalają powiedzieć jaka jest ich przebijalność, a tym samym jakiej amunicji użyć przeciw GROMiarzom.  Jeszcze bardziej kuriozalne są przetargi dotyczące wyżywienia (czyi de facto usług cateringowych), dla jednostki. Mamy tam podaną określoną liczbę posiłków dla kadry zawodowej, kadry w garnizonie Warszawa, etc. Dzieląc tą ilość przez liczbę dni możemy z dużym przybliżeniem ustalić liczbę żołnierzy w jednostce, która (co przypominam), jawna nie jest.

 

Szczytem jest przetarg na obsługę rusznikarską jednostki! Wyobrażacie sobie Państwo jednostkę wojskową, która nie ma własnych rusznikarzy? Bo dla mnie, to jawne zagrożenie dla jej sprawności bojowej. Ale tak wygląda w tej chwili outsourcing, który Wojsko Polskie uprawia na masową skalę. Kiedy nie tak dawno wyszedł dodatek do "Polski Zbrojnej" bezkrytycznie wychwalający ministra Klicha takie działania przedstawiano jakie wielkie osiągnięcie. Skutki można obserwować na takich przykładach jak powyżej, czy też podniesiony dzisiaj przez "Rzepę" raban dotyczący przetargów w GROMie i "Formozie". Tylko, że takie hece dzieją się już od pewnego czasu, a dziennikarze (jak zwykle) dowiadują się o tym ostatni.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale