złe. Rozumiem ten zarzut. To naturalny bunt jednostki kochającej wolność, bo przecież: jestem zmuszony z mocy prawa przekazywać 7,3% mojego wynagrodzenia do OFE zarządzanego przez prywatne podmioty – biorące za to kasę, w dodatku – także jak nam się wmówiło – za kiepskie wyniki.
Prawie podzielam ten pogląd. W tym przypadku, „prawie” robi jednak wielką różnicę.
Rozumiem to oburzenie. Jest jednak jedno ALE, że tak nazwę – fundamentalne, źródłowe. Nie powinni państwo zapominać skąd się wzięły OFE, ich idea.
To sięgnięcie do źródeł, mam nadzieję – wiem, że jestem niepoprawnym optymistą - powinno zmienić państwa podejście (niewielkiej części).
Jak wiemy zmieniono system. W poprzednim systemie obowiązywała emerytura o zdefiniowanym świadczeniu (emerytura DB – skrótu od jej angielskiej nazwy: defined benefit) – o wysokości obliczanej na podstawie wynagrodzenia z 10 kolejnych lat pracy, w którym nasze zarobki były najwyższe i stażu pracy (z doliczanymi latami nieskładkowymi). Na dłuższą metę było jednak nie do utrzymania: ze względu na spodziewane, drastyczne pogorszenie się proporcji między liczbą osób aktywnych zawodowo – finansujących bieżące świadczenia – a liczbą beneficjentów systemu – aktualnych emerytów: z 4 do 1 w momencie wprowadzania reformy, 2 do 1 w 2030, do nawet jednego pracującego na jednego emeryta w 2060 roku.
Trzeba więc było zawczasu tę – przede wszystkim demograficzną – bombę rozbroić. To właśnie było wyjątkowe: po raz pierwszy ekipa rządząca naszym krajem posłuchała głosu fachowców i naukowców, przyjmując dłuższą niż 2-3 lata perspektywę w podejmowanych działaniach, od razu w skali kilkudziesięcioletniej! Kłaniam się w stronę dzisiejszego rządu.
Taki był punkt wyjścia dyskusji toczącej się pod koniec lat 90 ubiegłego wieku nad przyszłym kształtem systemu emerytalnego, w której brałem bezpośredni udział: należy niezwłocznie wycofać się z systemu opartego na łańcuszku świętego Antoniego i zastąpić go innym rozwiązaniem, możliwe najlepszym. Czyli jakim? W którym i wilk (finanse publiczne) byłby syty, i owca cała (my – jako przyszli beneficjenci).
System o zdefiniowanym świadczeniu zastąpiono rozwiązaniem zupełnie nowym: o zdefiniowanej składce (emeryturą DC: od skrótu jej angielskiej nazwy defined contribution). Twórcy reformy emerytalnej powiązali (wprost) kwotę wpłaconą do systemu z późniejszą wypłatą. Dano nam marchewkę – w postaci indywidualnego konta, na którym obserwujemy stopniowo rosnącą sumę wpłat, możemy śledzić na bieżąco wartość swojego kapitału emerytalnego. Ale w systemie o zdefiniowanej składce rola ZUSu – z punktu widzenia wysokości naszej przyszłej emerytury - NIE MA SENSU. ŻADNEGO.
Jak państwo rzucają się na ofiarę w postaci OFE jako …, już nie powiem, aby znowu nikogo nie obrazić, to proszę zadać sobie fundamentalne pytanie:
A atakując PTE (nie OFE) czego ja tak naprawdę bronię?
ZUSu? Kasy bez dna? Systemu, który (prawie) się bilansuje (najważniejszy punkt widzenia NAJWAŻNIEJSZEGO KSIĘGOWEGO RP), dającego mi beznadziejnie niską stopę waloryzacji: czytaj beznadziejnie niskie emerytury?
OFE nie są podmiotami, które istniały na rynku i ktoś państwa zmusił do wpłacania prywatnych pieniędzy. OFE są podmiotami, które zostały powołane do życia w momencie wprowadzenia reformy drastycznie obniżającej przyszłe emerytury: przyszłe zobowiązania państwa. One właśnie wtedy powstały: to wstrętne państwo je stworzyło.
Mówią państwo: protestuję w imię wolności. OFE to jest właśnie wolność (!) - jedyna możliwa, którą właśnie próbuje się nam ograniczyć. Gdyby nie powołano OFE w chwili uruchamiania reformy, to znaczy, że dzisiaj z 19,5% obowiązkowych składek na finansowanie emerytur naszych dziadków (rodziców) nie trafiałoby 12,2% naszego wynagrodzenia do ZUS a 7,3% do OFE, tylko cała kasa płynęłaby do ZUS-u.
Gdy ktoś pisze: oddajcie mi moją kasę, to powinien mieć świadomość, że nie może jej otrzymać. Wara ci od tej kasy: nie ja to mówię, ale „SYSTEM”. Wieszasz psy na OFE, to zdawaj sobie sprawę z jedynej alternatywy: ZUSu.
Walisz w OFE z grubej rury? OK. Masz do tego prawo. Ale powinieneś wiedzieć, że walisz z grubej rury do własnej kasy, do własnych pieniędzy.
Ja tylko w 30% jestem fachowcem od inwestowania naszych oszczędności: OFE, IKE, PPE i tak dalej. Ja w 70% jestem fachowcem od technik wywierania wpływu na innych. I tak z boku sobie obserwowałem jak co najmniej od pół roku urabiano „opinię publiczną” kompletnymi bzdetami, tylko w tym celu aby ukraść moją kasę.
Myślą państwo, że plan odebrania obywatelom ponad 200 mld - które jak to ładnie powiedziano, zmniejszą potrzeby pożyczkowe państwa o taką kwotę do 2020 roku- to prowizorka? Te działania prowadzone od pół roku to majstersztyk. Zbrodnia niemal doskonała.
Szokujące jest to, że jak mało osób to widzi. Szokujące, dla mnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (74)