90 obserwujących
3266 notek
1874k odsłony
  426   0

Wspaniała śmierć Aleksandra Doby

  W dniu 22.02.2021 zmarł wybitny polski sportowiec, kajakarz Aleksander Doba. Miał 74 lata. Gdy dowiedziałam się o okolicznościach jego śmierci, odczułam silne ukłucie zazdrości. To była naprawdę piękna śmierć. Nastąpiła tuż po spełnieniu przez Dobę jednego z jego marzeń - zdobyciu szczytu Kilimandżaro [prawie sześciotysięcznika - najwyższego szczytu Afryki]. Dziś w portalu Wp.pl {TUTAJ(link is external)} ukazał się wywiad z Łukaszem Nowakiem, organizatorem wycieczki na Kilimandżaro, w której uczestniczył Aleksander Doba. Wspominał on:

  "Wracając do wyprawy na Kilimandżaro - na każdym "campie" wszyscy podkreślali, że Olek był dynamiczny, żywy, że był sobą. Nic nie zapowiadało, że tak dobrze funkcjonujący organizm może odmówić współpracy.

Zwłaszcza że na górze Doba prosił jeszcze o zdjęcia, rozmawiał.

Na pierwszym szczycie zapewniał, że chce iść dalej. Przez kolejną godzinę, dochodząc do ostatniego szczytu, miał się bardzo dobrze. Dopisywała pogoda, nie występowały żadne negatywne czynniki zewnętrzne. Na górze Olek poprosił o dwie minuty odpoczynku, usiadł na kamieniu i odszedł.".

  Po prostu zasnął i umarł. Rodzina w nekrologu napisała:

  "Z głębokim żalem zawiadamiamy, że dnia 22 lutego zmarł wielki kajakarz Aleksander Doba. Zmarł śmiercią podróżnika zdobywając najwyższy szczyt Afryki - Kilimandżaro, spełniając swoje marzenia. Pogrążona w żalu żona, synowie, synowe i wnuczki ".

  Z portalu RMF24 {TUTAJ(link is external)} dowiadujemy się, iż:

  "Aleksander Doba samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki. Dokonał tego trzy razy. Po raz pierwszy emerytowany inżynier mechanik z Polic wystartował ze stolicy Senegalu Dakaru 26 października 2010 roku. Po blisko 99 dniach i przebyciu 5394 km 2 lutego 2011 r. dotarł do Acarau w Brazylii.

5 października 2013 r. wyruszył z Lizbony. 19 kwietnia 2014 r. postawił nogę na lądzie w New Smyrna Beach na Florydzie. Na oceanie spędził 167 dni, pokonał trasę długości 12 427 km w dwóch etapach, bowiem niekorzystne wiatry na zachodnim Atlantyku wymusiły zawinięcie na Bermudy.

3 września 2017 r. w Le Conquet we Francji zakończył trzecią podróż przez Atlantyk, którą rozpoczął 16 maja w Nowym Jorku.

Doba opłynął kajakiem Morze Bałtyckie i Bajkał. Jako pierwszy również opłynął całe polskie wybrzeże z Polic do Elbląga oraz Polskę po przekątnej z Przemyśla do Świnoujścia.".

  Korzystał przy tym wyłącznie z sily swych mięśni. Żadnych silników, czy żagli. Sport kojarzy się zwykle z młodością, natomiast Aleksander Doba swe najwieksze sukcesy osiągnął już po sześdziesiątce. Jak dowiadujemy się {TUTAJ(link is external)}:

  "Jego niebywałe sukcesy komentowano na całym świecie. Doba trafił nawet na okładkę "New York Times" (...), a w 2015 roku został uznany "Podróżnikiem Roku" przez czytelników prestiżowego magazynu "National Geographic".

Pływać kajakiem zaczął w wieku 34 lat. Najpierw brnął przez krajowe wody, a pasję łączył z pracą w zakładach chemicznych. Podczas swojego życia latał szybowcami, skakał ze spadochronem, pływał na jachtach. W 2015 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a trzy lata później otrzymał Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości.".

  Cześć Jego pamięci.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości