EmiloART
Kształci nas twórczość. Kultura i sztuka to kreacja naszego życia. Muzyka nas łączy, a książka pobudza wyobraźnię.
1 obserwujący
6 notek
374 odsłony
  24   0

Kolejny dzień pracy

Drzewa - zdj. Katarzytna Krupska
Drzewa - zdj. Katarzytna Krupska
Trochę jak w pamiętniku tutaj u mnie. Na tym moim skromnym blogu powoli się robi taki klimat. I może to i dobrze. Dzisiaj też mam coś do powiedzenia.

Nie wspominałem jeszcze, że jestem osobą, która próbuje swoich sił, oprócz pisania książek, także jako manager i dziennikarz. Nie jestem w tym wielce doświadczony, i nie mam żadnego kursu w tym kierunku. Ale próbuję i to się udaje. Przynajmniej na tyle, że artyści odpowiadają mi na moje zapytania i nawet chętnie o dziwo, bo przecież nie jestem znany i tym bardziej jest mało znana moja strona internetowa, odpowiadają mi i udzielają wywiadów. To bardzo buduje i motywuje. Ostatnio nawet nie muszę zbytnio zaczepiać ich, bowiem sami co niektórzy zgłaszają się. Wszystko to dzięki poprzednim publikacjom, Widać podoba im się moja praca i zdobyłem już jakieś zaufanie w świecie artystów.

Dzisiaj na przykład przeprowadziłem wywiad, co prawda pisemny, ale jednak, ze znaną już dosyć wokalistką. Nie będę tutaj mówił, kto to dokładnie jest, bo może nie chce, abym o tym wielce mówił gdzieś na łamach innych portali. Zatem trzymam się tej mojej zasady, która jest taką prywatną – dziennikarską.

Piszę o tym, bo to mój taki mały sukces, a dzisiaj dochodzą kolejne. Mianowicie, jeśli wszystko dobrze pójdzie to, będę współuczestniczył w pewnej „fuzji” artystycznej dwóch wokalistów, którzy mają się już czym pochwalić. A być może nawet i trzech. Zaplanowałem sobie bowiem, że zaproponuję taki układ innym i na tę chwilę, wstępnie się wszyscy zgodzili. Zupełnie przez przypadek wpadłem właśnie na taki pomysł. Pomyślałem sobie po prostu, a czemu by nie spróbować swoich sił. Dokładniej mówiąc, wstępnie zgodzili się na współpracę i istnieje duża szansa, że dokonam coś, czego nie spodziewałem się, że potrafię. Ale to zależy głównie od artystów. 

Jak to mój nieżyjący już najlepszy kolega kiedyś powiedział „Ty, chłopie doigrasz się kiedyś czegoś i będziesz miał urwanie głowy...". No tak i pewnie miał rację, bo faktycznie, biorę się za coś, co wymaga wiele uwagi, jest właściwie domeną już doświadczonych managerów. I tutaj, też muszę wspomnieć, że otrzymałem i przyjąłem propozycję takiej roli od pewnego, już dosyć znanego zespołu, który ma na swoim koncie kilka płyt. Dopiero początek, ale już podjąłem wyzwanie i powiem szczerze, nie ma się czego wstydzić, czekam tylko na odpowiednie terminy itd.

Ojciec, który nie żyje od wielu lat, powiedziałby: „Ty to nie masz co do roboty! Idź do kopalni i zarób sobie te tysiące, a nie wiecznie czekaj na gwiazdki z nieba. Zajmujesz się pierdołami, albo czymś, co nie przynosi ci zysku przecież, a na taki w takiej branży, nie masz co liczyć, bo i czym się możesz wykazać? Tymi kilkoma nieprofesjonalnymi publikacjami, które warte są tyle, co psie odchody, wysychające na trawniku...” Może i miał rację, ale może i nie. Przekonałem się, że jednak nie do końca. Na ten moment udaje mi się więcej, niż sam sądziłem i zamierzam kontynuować.

Sam stworzyłem własne narzędzia promocyjne (megakultura.pl), mam w ten sposób czym się oferować, gdzie mogę coś dać w zamian. Doświadczenia nabywam również sam i nie konsultuję się z innymi, z tej branży. Własna taktyka, która nie koniecznie należy do tych książkowych, najwidoczniej zdaje egzamin i mam coraz większą popularność jako osoba wspierająca artystów. A ja lubię takie działania, lubię swoje kroki, jakie podejmuję, by osiągać swoje cele. Znam też ciemną stronę tego wszystkiego, że jestem malutki i tak naprawdę mam na chwilę obecną, zerową reputację, bo nie ma żądnych większych sukcesów, prócz takich, co jedynie ja tylko potrafię uznać je jako sukces.

Warto jest próbować, szczególnie w tych dziedzinach, w których czujesz, że się odnajdujesz. Nie warto, jest próbować tam, gdzie nie czujesz niczego, a jedynie widzisz, że Ci płacą, bo i tak nie sprawi Ci to przyjemności, a tej roboty nie wykonasz tak, jak należy. Więc tylko małą pensję weźmiesz, pracodawca będzie owszem, bo np. potrafisz malować ściany, to jesteś przydatny, ale na więcej nie masz wtedy co liczyć.

Ktoś powie - „z motyką na słońce”, a niech sobie mówi. Tylko też niech odpowie sobie „A jak sami artyści, którzy teraz zbierają laury, myślisz, że zaczynali?” - no właśnie jak...

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale