20 obserwujących
913 notek
1280k odsłon
690 odsłon

Węgiel dla energetyki pod lupą NIK

Drogi polski węgiel wpływa na wysokie ceny prądu.
Drogi polski węgiel wpływa na wysokie ceny prądu.
Wykop Skomentuj4

Prąd produkowany z polskiego węgla może być jeszcze droższy – ocenia NIK we wnioskach z kontroli dostaw surowca dla energetyki.

Najwyższa Izba Kontroli (a konkretnie jej katowicka delegatura) przeanalizowała realizowane przez wytwórców energii elektrycznej polityki zaopatrzenia w węgiel kamienny w latach 2017-2018. Czytając raport czy wyciąg z niego (opublikowane w listopadzie 2020 r.), warto wziąc pod uwagę, że analizowany okres dotyczył rekordowego dla importu czarnego złota roku 2018 oraz rekordowego dla tego paliwa pod względem cenowym. Sytuacja po roku 2018, co zresztą słusznie zaznaczyli kontrolerzy, zaczęła się zmieniać, a importowany węgiel zdecydowanie staniał, czego o kosztach produkcji paliwa krajowego powiedzieć nie można.  

W ciągu dwóch lat analizowanych przez NIK zaopatrzenie producentów energii elektrycznej w węgiel kamienny, pochodzący w większości ze źródeł krajowych, przyczyniało się do racjonalnego poziomu kosztów produkcji energii oraz zapewniało jej ciągłość. Powiązania kapitałowe pomiędzy energetyką a górnictwem, po dużych spadkach cen węgla na rynku międzynarodowym, utrudniają jednak obecnie producentom energii decyzje o zakupie tańszego węgla z importu. Mimo to zagraniczne zakupy węgla kamiennego polskich podmiotów wcale się nie zatrzymały.

Państwowe firmy też importują

Węgiel z importu kupują również podmioty kontrolowane przez Skarb Państwa. Pierwszym przykładem niech będzie Węglokoks (jednoosobowa spółka Skarbu Państwa), który kiedyś był czołowym eksporterem czarnego złota, jednak zanikający eksport sprawił, że musiał zmienić profil działalności. Drugim przykładem może być PGE Paliwa (dawna EDF Paliwa) – spółka córka kontrolowanej przez państwo PGE, która kontrakty na 1 mln ton importowanego surowca odziedziczyła po EDF (PGE kupiła wszystkie polskie aktywa francuskiego koncernu, od kilku miesięcy próbuje sprzedać PGE Paliwa). A trzecim przykładem i to sprzed lat, gdy wszyscy rządzący chwalili się „zakazem importu węgla dla państwowej energetyki” niech będzie sprawa Energi opisywana w lutym 2019 r. przez autorkę tych słów w DGP. Należąca do tej spółki elektrownia Ostrołęka zaimportowała w latach 2005-2009 (a więc i za PO-PSL, i za PiS), 0,81 mln ton rosyjskiego węgla, za który przepłaciła 19 mln zł. Tą sprawą również zajmowała się wtedy NIK. Ustaliła, że energia wyprodukowana z tak kupionego węgla była droższa od średniej ceny energii z polskiego węgla o 0,07 zł/GJ w 2005 r., o 0,84 zł/GJ w 2007 r., o 1,77 zł/GJ w 2008 r. i o 1,65 zł/GJ w 2009 r. Ale w ocenie NIK zakup ten był uzasadniony jego wysoką jakością. 

Dziś kontrolerzy NIK również przyznają, że zakup taniego importowanego węgla z jednej strony może obniżyć koszty funkcjonowania elektrowni, a z drugiej negatywnie wpływa na perspektywy zwrotu środków zainwestowanych wcześniej przez energetykę w krajowy sektor węglowy.

Przecież krajowa energetyka, ale i inne podmioty państwowe wpompowały już w Polską Grupę Górniczą, która powstała na gruzach bankrutującej Kompanii Węglowej ponad 3,6 mld zł. A PGG to studnia bez dna – rząd już obiecał górnikom, że będzie rozmawiał z Komisją Europejską o możliwości dotowania PGG – spółki, która ledwo zipie po czterech latach swojego istnienia (Kompania Węglowa przetrwała 13 lat).

Uzależnieni od węgla

Polskie elektrownie, elektrociepłownie i ciepłownie, które tworzą tzw. energetykę zawodową odpowiadają za zużycie ok. 60 proc. węgla kamiennego. Zakup węgla kamiennego stanowi ok. 40 proc. kosztów tego sektora, a jego optymalna jakość i cena przekłada się na cenę energii elektrycznej oraz na konkurencyjność polskiej gospodarki.  

Kontrolą NIK objęła producentów energii elektrycznej należących do pięciu głównych grup energetycznych (PGE, Enea, Tauron, Energa i PGNiG Termika), w tym siedem ich elektrowni, wytwarzających około połowy krajowej produkcji energii elektrycznej z węgla kamiennego.

Z ustaleń kontrolerów wynika, że handel węglem energetycznym zdominowany był przez umowy dwustronne zawierane pomiędzy głównymi jego krajowymi producentami: PGG, Bogdanką i Tauronem Wydobycie a spółkami powiązanymi z nimi kapitałowo, należącymi do największych grup energetycznych czyli PGE, Enei, Taurona, Energi i PGNiG Termika. Bogdanka bowiem wchodzi w skład grupy Enea, Tauron Wydobycie jest częścią Taurona, z kolei akcjonariuszami PGG są m.in. PGNiG Termika, Energa i PGE.

Węgiel z PGG, Bogdanki i Taurona Wydobycie w 2017 r. zaspokajał 86 proc., a rok później 77 proc. zapotrzebowania na surowiec objętych kontrolą podmiotów energetycznych.

Braki w latach 2017-2018 oraz pogorszenie się jakości krajowego węgla skutkowały zakupami węgla z importu. Importu, który w roku 2018 r. był rekordowy i wg GUS przekroczył 19 mln ton (dla porównania krajowa produkcja węgla kamiennego wynosiła wówczas ok. 62 mln ton w skali roku).

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka