No właśnie, na jak długo wystarczy działanie szczepionki? I co potem?
A jeżeli pojawią się nowe mutacje, to kiedy powstaną na nie odpowiednie szczepionki?
Mało tego, jak rozumiem działanie tych szczepionek: to one akcelerują powstanie przeciwciał w organizmie, ale są problemy z zatrzymaniem nadprodukcji tych przeciwciał (długo po ekspozycji na wirus). I teraz, ten organizm z odpornością przeciążoną nadprodukcją niepotrzebnych przeciwciał, spotyka nowe wirusy omijające stare przeciwciała. Ale osłabionemu (starymi przeciwciałami) organizmowi nie starcza już sił na wytworzenie przeciwciał (w odpowiedniej ilości) na nowe wirusy, szczepionki na nowe wirusy jeszcze nie istnieją.
To na co nam ta cała zabawa ze szczepieniami, które rozregulowują nam mechanizmy odpornościowe, a nie gwarantują dobrej odpowiedzi na nowe wirusy?
Co, wystarczy wam zapewnienie Morawieckiego lub innych akwizytorów firm farmaceutycznych (w płaszczykach ekspertów), że kolejne szczepionki - teraz już na pewno rozwiążą problem? - Co trzeba mieć w głowie, by wierzyć tym oszustom i ich wymuszeniom?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)