Cenię sobie czas i wygodę w codziennych czynnościach i wynajdywanie do tego nowinek technicznych mnie bawi. Tak, jestem gadgeciarzem i jeśli coś o tym publikuję, to robię to za darmo, bo fiskalizm odbiera mi tu motywacje do aktywności (pozostaje więc badziew informacyjny z mojej strony).
Ostatnio dotarła do mnie opaska na rękę (zegar, pogoda, fitness, mierniki zdrowia, karty bankowe NFC). I tu miło zaskoczyły mnie możliwości tych kart. Mogę zapakować ich kilka w różnych konfiguracjach -o czym szczegóły w filmiku poniżej. Nie muszę wtedy nosić do sklepu smartfona, wystarczy opaska. I bardzo bezpieczna cecha: kiedy zdejmę opaskę z ręki, to aby skorzystać z karty trzeba ponownie wprowadzić 6-cyfrowy pin - to zabezpiecza przed kradzieżą opaski.
Czyli reasumując, mogę na plaży kapać się z taką opaską i potem biegać tylko w gaciach do sklepu po piwo, bez gotówki, czy karty, czy smartfona. Nie ma sensu więc implantować sobie chipa, tak jak nie ma sensu implantować sobie jakichś eksperymentalnych płynów -od covidowej mafii. Opaska będzie zbierała i kierowała takie dane, jakie jej zaprogramuję na smartfonie via bluetooth.
Ludzkie małpy muszą nauczyć się korzystać z technologii, bo inaczej mogą się pokaleczyć.
Mastercard z mBanku też na tym chodzi (u mnie działa). Wirtualna Mastercard z Revoluta też na tym powinna działać (ale tego jeszcze nie sprawdzałem).
A czy da się tym płacić z kryptowalut? -Oczywiście tak - ale to jest wielka tajemnica wiary. Czuwaj wiara i wytężaj słuch, pracując za dwóch.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)