znalezione w sieci;
Dzięki tzw. ustawie Wilczka Polska była krajem największego cudu gospodarczego końca XX wieku - stwierdził Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. - Przydałby się powrót do tej ustawy i to nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie - dodał.
Ustawa Wilczka sprawiła, że w Polsce wybuchła kontrrewolucja straganów. Nie byłoby nas w Unii Europejskiej, gdyby nie szedł za nami spektakularny sukces gospodarczy spowodowany tą ustawą - stwierdził Sadowski podczas konferencji zorganizowanej w 25 rocznicę uchwalenia ustawy.
Przypomnijmy: 23 grudnia 1988 roku - w schyłkowym PRL- uchwalona została ustawa o działalności gospodarczej nazwana tak od nazwiska ówczesnego ministra przemysłu Mieczysława Wilczka ustawą Wilczka. Do dziś jest uznawana za niedościgły (przynajmniej w polskich warunkach) wzór liberalnego prawa gospodarczego. To dzięki tej ustawie, do której do dziś wzdychają polscy przedsiębiorcy możliwa było eksplozja przedsiębiorczości w naszym kraju.
Na ten trop wskazują także dalsze losy ustawy Wilczka (w ciągu 7 lat obowiązywania nowelizowana była 40-krotnie) oraz kolejnych regulacji ograniczających swobodę prowadzenia działalności gospodarczej nad Wisłą. Stopniowe "domykanie się" systemu działało na korzyść tych, którzy weszli do niego na samym początku - skutecznie odcięło konkurencję oraz pozwoliło na łowienie ryb w mętnym morzu kolejnych przepisów. Według szacunków Centrum Adam Smitha, dzięki liberalizacji prawa powstało nawet 6 mln miejsc pracy. - Często mówi się, że należy dać ludziom wędkę a nie rybę. Ustawa Wilczka była taką właśnie wędką, ale potem wprowadzono koncesje na łowienie ryb - stwierdził Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.
Rzeczywiście - przez siedem lat obowiązywania ustawa była nowelizowana 40 razy a zakres swobody gospodarczej stale się zawężał. Zdaniem ekonomistów z Centrum im Adama Smitha powrót do ustawy i deregulacja prawa gospodarczego przydałaby się nie tylko Polsce, ale i całej Europie, która jest przeregulowana.
- Kraje Unii Europejskiej powinny skorzystać z tego co się w Polsce udało. Europa wymaga takiej transformacji - stwierdził Sadowski.
- Europa ma problem - przyznawał prof. Marek Belka, prezes NBP. Skoro jej ludność stanowi 7 proc. ludności świata, a wydatki socjalne stanowią 60 proc. globalnych wydatków na te cele, to tego stanu rzeczy nie da się tak dłużej utrzymać - dodał prezes NBP.
Jego zdaniem jednak szanse na wprowadzenie takich liberalnych przepisów w skali europejskiej są jednak mizerne. - Przeciwko takim regulacjom zaprotestowałyby banki centralne, prawnicy, ekolodzy i wiele innych grup - stwierdził Marek Belka, dodając jednak, że UE powinna deregulować swoje gospodarki.
Sam autor całego zamieszania - czyli Mieczysław Wilczek - również nie widzi obecnie możliwości powrotu do ustawy z 1988 roku.
- Nie przy takiej opozycji, która jest od początku do końca niekonstruktywna - stwierdził Wilczek podczas poniedziałkowej sesji. Pytany przez dziennikarzy o opory ówczesnych - wszak jeszcze komunistycznych władz wobec takich liberalnych rozwiązań przyznał, że opory rzeczywiście były. Jak więc udało się doprowadzić do uchwalenia ustawy? - Władze były wtedy tak przerażone, że można je było operować bez znieczulenia - śmieje się Mieczysław Wilczek.
Były minister przemysłu dość pozytywnie ocenia również obecny stan polskiej przedsiębiorczości.
- Nie mam poczucia, żeby moje dokonania były zmarnowane. Przedsiębiorcy maja obecnie dobre warunki, ale coraz trudniej robić biznes ze względu na rosnącą konkurencję krajową i zagraniczną. Politykę gospodarczą trzeba stale dostosowywać do możliwości wewnętrznych i zewnętrznych. Ten rząd oceniam jako dobry, który robi to co może i już dużo zrobił - mówił Wilczek, apelując do ministra gospodarki, aby nadal podążał drogą polepszania warunków dla przedsiębiorczości.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)