Przyjechali do Warszawy rano ,w odwiedziny.Zostawili w swoim miasteczku dwójke dzieci.Starszą siostre ,14 lat i młodszego brata.Plan był napiety,bo „ jeden dzień na zwiedzenie Warszawy to krótko”...Tu to, tu tamto , koło 12.00 do Muzeum Powstania i tak dalej.Po Południu przyszli pod Pałac Prezydencki.Tam objął ją mocniej.Mocniej niż w muzeum powstania.Nie spodziewali się ,ze będzie aż tak ....
Pod Krzyzem stali osobno.On patrzył na pałac a ona patrzyła w Krzyż.
Przyglądał im się warszawiak , co przed paroma chwilami z taksowkarzem o paradzie gejowskiej mowił.Gdzież by się spodziewał, że jak wyjeżdzali z jego Warszawy,to z autokaru, w korku, jeszcze zobaczyli Tomka Terlikowskiego w swoim samochodzie.Jak apostoła.


Komentarze
Pokaż komentarze