40 obserwujących
185 notek
243k odsłony
1019 odsłon

Gerald Howson - bardzo polska sprawa. Fotografie z PRL-u.

Wykop Skomentuj21

  W zmien­nej techni­ce, lecz chodzi o to sa­mo
By zat­rzy­mać na chwilę mo­ment nie zaw­sze prze­piękny
Cza­sem wstrętny, ohyd­ny. Nierucho­me zwier­ciadło
Po zro­bieniu ujęcia cza­sem film trze­ba przekręcić

Zat­rzy­mywa­ne w nich są emoc­je wsze­lakie
Uśmiech, złość, zażeno­wanie, smu­tek
Na zaw­sze wol­ny na ob­razku od wszys­tkich zmar­twień
Ob­ra­zy te, jak re­lik­wie, trzy­masz w al­bu­mie

Wspo­minasz swą młodość, wspo­minasz dzieciństwo
Łza się kręci w oku, uświada­miając so­bie la­ta
Ja­kie przeszły koło no­sa, było to tak szyb­ko
Nie umiałeś wte­dy na to uwa­gi zwra­cać. Fo­tog­ra­fia
.



 

Gerald Howson

„Myślę, że najlepsze fotografie powstają na obrzeżach wydarzeń.Fotografując w różnych sytuacjach, zawsze najciekawsze zdjęcia powstawały nie w samym centrum wydarzeń tylko w ich otoczeniu”.

William Albert Allard, The Photograpkic Essay



Nowa Huta 1959. Aleja Przyjaźni, w kierunku Placu Centralnego. Fot. Archiwum Geralda Howsona.

 

Fotografia potrafi bezwzględnie określić fizyczność czasu, przestrzeni i następujących po sobie faktów – a przecież jest magią. Zatrzymane chwile, do których można wracać, gdy przypomina nam się, że mamy jakąś drogocenną, wzruszającą, zachowaną w pamięci scenę – utrwaloną przez fotografa. Korzystamy wtedy z tej magii. Cofamy czas… Czy to prawda, że najlepsze zdjęcia robi fotograf analizator, fotograf wchodzący w duszę fotografowanego, fotograf, który zrobienie zdjęcia poprzedza długą rozmową z osobą portretowaną lub dogłębnie poznaje historię kraju który odwiedza?



Kraków 1959. Młodzi z połowy dwudziestego wieku. Fot. Archiwum Geralda Howsona.

 A fotografie kogoś, kto… jest zupełnie na zewnątrz fotografowanego świata? Kto nie zna języka i nie potrafi porozumieć się z portretowaną osobą?Czy mogą to być tylko zdjęcia „przypadkowego gapia”..?

 

Nowa Huta 1959.Trzepak Fot. Archiwum Geralda Howsona.

 

W 1959 roku Brytyjczyk Gerald Howson otrzymał zlecenie od elitarnego czasopisma Queen. Miał pojechać do Polski i przywieźć materiał do artykułu, w tym zdjęcia o życiu za Żelazną Kurtyną. Po długiej podróży pociągiem, Howson odwiedził Lublin, następnie Kraków i Nową Hutę, później Warszawę. Nie mówił ani słowa po polsku, ale podchodził blisko, na wyciągnięcie ręki.Malarskość z jego obrazów przenosiła się na każdą kliszę. Brytyjczyk dokumentował miejsca i ludzi, ale patrzył inaczej niż fotografujący wówczas Polacy. Poznał kilku mówiących po angielsku Polaków. To w ich łazienkach nocą instalował prowizoryczne ciemnie.W dzień robił zdjęcia...



Warszawa 1959. Stadion Narodowy. Fot. Archiwum Geralda Howsona.


Zleceniodawca, magazyn Queen, wycofał się z projektu. Według redakcji tego czasopisma fotografie Howsona były zbyt szorstkie i depresyjne. Po latach autor pokazał je Bogdanowi Frymorgenowi, a teraz może je podziwiać szeroka publiczność. Mogliśmy je oglądać w Lublinie i Krakowie, w tym roku Bogdan Frymorgen, również fotograf, zorganizował wystawę w Londynie.

 

Bogdan Frymorgen: „W 1959 Gerald Howson przyjechał do Polski na zlecenie pisma >>The Queen<< Miał przywieźć zdjęcia do artykułu o zimnowojennych realiach naszego kraju. Ten niemówiący po polsku, niepozorny Brytyjczyk włożył do plecaka dwa aparaty Leica i przenośną ciemnię. Swoją wyprawę rozpoczął w Lublinie, potem pojechał do Krakowa, następnie do Warszawy. Wiedział o wojennej tragedii Polaków, ale nie znał szczegółów tego dramatu. Chodząc po ulicach Krakowa, Lublina i Warszawy nie wydawał fotograficznych osądów. Obserwował, fotografował wszystko, co jego zdaniem było niebrytyjskie…”

 

  

 Warszawa 1959. Fot. Archiwum Geralda Howsona. 

 

 Wystawę prac zorganizowaną przez Instytut Kultury Polskiej można oglądać w londyńskiej Twelve Star Gallery do 13 czerwca 2014 roku.

https://www.youtube.com/watch?v=qvUmQVexSZQ

Na wystawie zaprezentowanych jest blisko 60 znakomitych, czarno-białych fotografii wykonanych przez brytyjskiego fotografa i malarza, a także film dokumentalny o autorze zdjęć.

https://www.youtube.com/watch?v=_UhzszqQpAo

 

Kadry Howsona są kompozycyjnie spójne, to nie są zdjęcia przypadkowego gapia zza kanału La Manche. Widać w nich liczne punkty odniesienia, a wrażliwość autora wyraźnie nadaje ton jego patrzeniu.Z biegiem czasu, nabierają one uniwersalnego znaczenia.



 

Oczywiście, zawsze znajdzie się ktoś, kto zwraca uwagę tylko na aspekt techniczny. I będzie pytał „jak?”. Gerarda Howsona cechuje ciekawość świata, on pyta „dlaczego?”, woli inspirację od informacji. Artysta obserwuje tę szarą Polskę z czułością, widać że ta irracjonalna jak dla przybysza z innej stratosfery rzeczywistość go fascynuje. To przekłada się na ten rodzaj empatii – która tak mocno cechuje fotografię humanistyczną, a której autor wydaje się być bardzo świadomym udziałowcem.


  

Warszawa 1959, ul. Zielna. PAST-a (pierwszy w Warszawie wysokościowiec wybudowany w 1910), i Pałac Kultury i Nauki. Fot. Archiwum Geralda Howsona.

 

„Fotografia staje się więc dla mnie dziwacznym medium, nową formą halucynacji: fałszywą na poziomie postrzegania, prawdziwą na poziomie czasu. Halucynacją umiarkowaną, w pewnym sensie skromną, podzieloną (z jednej strony „nie ma tego tutaj”, z drugiej „ale to naprawdę było”): szalony obraz, ocierający się o rzeczywistość…”

 Roland Barthes

Opracował: Monika Czechowicz

 Edit: Eternity

 

  

Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale