Notka do blogu pisana na goraco, zainspirowana obserwacja. Prosze o wybaczenie braku polskich znaczkow - pisze ze sluzbowego komputera.
Doktoranci to krew tego insytytutu. Jest nas okolo 80. z czego polowa to obcokrajowcy. Po jakims czasie pracy w laboratorium przychodzi czas pisania rozprawy, a potem jej obrony. Z tydzien swoja prace doktorska bedzie bronic kolezanka. To byl wstep. Wlasnie w tej chwili znajomi jej i wspolpracownicy szykuja cos milego dla owej kolezanki. Szykuja kapelusz: wyklejony z papieru i oklejony tym, co bylo lub bedzie charakterystyczne dla tej osoby. Tym razem motywem przewodnim dekoracji beda zaby - kolezanka, omc doktor, porzucila rosliny i przeniosla zapal badawczy na zaby wlasnie. Ten kapelucz przygotowywany jest w tajemmnicy, a kolezanka zalozy go dopiero po nadaniu jej tytulu doctor rerum naturarum. Mala rzecz a cieszy...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)