Z żalem dowiedziałem się dziś z Dziennik.pl, że Bartek Misiak nie żyje, a terapia się nie powiodła. Białaczka to nadal groźny nowotwór. Bartek zmarł po 103 dniach po przeszczepie. Ponadto teraz prof. Jędrzejczak ma problemy. W czasie studiów z wielkim zaciekawieniem śledziliśmy ten przypadek (jak widać nie dość długo), a profesor błyszczał autorytetem. Bartek był moim rówieśnikiem. Temat używania komórek macierzystych z krwi pępowinowej tak rozpalił wyobraźnię kolegi, że ten rozpoczął studia magisterskie w innym mieście, by mieć dostęp do tej technologii. Czym są komórki macierzyste z krwi pępowinowej? Komórki te pozyskuje się z łożyska i pępowiny, czyli czegoś co było „odpadem” poporodowym. Poprzez wirowanie rozdziela się pożądane komórki od pozostałych. Komórki macierzyste krwi pępowinowej mogą być przechowywane w banku komórek i użyte nawet po wielu latach. Dla dorosłego mężczyzny potrzeba komórek z krwi pępowinowej trojga noworodków.
Czy prof. Jędrzejczak popełnił błąd, czy dopuścił się manipulacji danymi, czy zataił alternatywy? Nie umiem tego ocenić ani osądzić. Może artykuł w Dzienniku jest manipulacją. Mam pewne przypuszczenia.
>>"Jakie jest prawdopodobieństwo, że przychodzi do państwa chory na białaczkę człowiek, wcześniej nieposzukujący dawcy, i akurat trafia na takie jednostki krwi pępowinowej, że ratują mu życie?" - pytamy prof. Jędrzejczaka.
"Prawdopodobieństwo wynosi mniej więcej 1 do 10 000" - odpowiada.>> (Dziennik, 04.03.07)
Publikacje na ten temat podają coś innego. Czyżby dziennikarze wyssali liczby z palca? Czy Jędrzejczak powiedziałby coś takiego? W publikacji Rocha et al. (2004) naukowcy z francuskiej kliniki ocenili efekty terapii u 682 dorosłych osób u których leczono białaczkę. Z tej liczby 98 pacjentów przeszczepiono komórki pochodzące z krwi pępowinowej. Wszyscy pozostali otrzymali szpik kostny, który został dobrany dla nich z banku szpiku, tak by różnice między dawcą i biorcą były jak najmniejsze i by obniżyć ryzyko powikłań. U 6 pacjentów leczonych komórkami krwi pępowinowej przeprowadzono taki dobór. Według badaczy ta metoda daje porównywalne szanse przeżycia, ponad to rzadziej występują objawy konfliktu między komórkami biorcy i dawcy. Przyczyną jest prawdopodobnie to, że komórki macierzyste z krwi pępowinowej nie wykształciły jeszcze wszystkich wyznaczników w porównaniu do szpiku pobranego od dorosłego dawcy. Dlatego nie trzeba przeprowadzać dobierania dawcy i biorcy oraz może być zastosowane u chorych w późniejszych stadiach choroby.
Australijczycy widzą w przeszczepach komórek macierzystych krwi pępowinowej nadzieje na pomoc tym chorym, którym w tak ograniczonym liczebnie, a jednocześnie zróżnicowanym genetycznie społeczeństwie, trudno znaleźć dawcę. W publikacji Bradstock et al. (2006) opisującej taką właśnie terapie, badacze donoszą o śmierci w ciągu miesiąca po operacji dwóch z dziewięciu pacjentów. Kolejnych dwoje zmarło przed 100 dniem po transplantacji. Pozostała piątka żyła 7-69 miesięcy. I jest to ocenione jako pozytywny wynik.
W takich sprawach trudno o jednoznaczne stwierdzenia. Mamy do czynienia ze śmiertelną chorobą nowotworową, którą lekarze potrafią leczyć z dającą nadzieję dozą skuteczności. Chcę zwrócić uwagę na to, że przeszczep komórek macierzystych dokonany przez Jędrzejczaka, pozwolił przeżyć czas choremu, który jest średnim wynikiem. W innym badaniu (Ballen et al., 2006), w dużej grupie 122 osób po takim przeszczepie rok przeżyło 35%. Mimo wszystko przeszczep szpiku od dobrze dobranego dawcy daje dużo większe szanse przeżycia, ale przeszczep komórek macierzystych z krwi pępowinowej jest możliwością dla chorych, dla których dobranie dawcy jest niemożliwe.
Życzę wszystkim zdrowia i dobrej nocy.
"Nauka jest jak seks. Są tego praktyczne skutki, ale nie dlatego to robimy"
Licznik działa od 27.04.07 i naliczył już wizyt.
można do mnie napisać
bromek.etydyny(rolmops)gmail.com
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka