Gazeta Wyborcza w dodatku wrocławskim zamieściła wywiad:
Wybitny wrocławski biochemik prof. Jacek Otlewski z Uniwersytetu Wrocławskiego został doradcą ds. naukowych marszałka dolnośląskiego
Aneta Augustyn: Co uważa Pan za najważniejsze zadanie?
Prof. Jacek Otlewski*: Musimy stworzyć politykę rozwoju dla młodych naukowców. Będę to forsował choćby poprzez zwiększenie stypendiów i bardziej konkurencyjny sposób ich podziału. Stypendium doktoranckie to tysiąc złotych. Nic dziwnego, że kiedy mój najlepszy uczeń Tomasz Cierpicki, który wyjechał dokształcać się na University of Virginia, wyliczył, ile kosztowałoby go mieszkanie w Polsce i jakie podatki musiałby tu płacić, postanowił nie wracać ze Stanów. Dla Wrocławia jest już stracony, podobnie jak inni zdolni. Młodzi robią doktoraty na Zachodzie, znajdują tam pracę w przemyśle. Exodus młodych naukowców to olbrzymi problem, któremu trzeba ze wszystkich sił przeciwdziałać.
Na Zachodzie biotechnolodzy niebawem będą, oprócz informatyków, najbardziej poszukiwaną grupą specjalistów. Czy polska gospodarka docenia ich rolę, potrzebuje ich?
Rodzimy przemysł biotechnologiczny raczkuje. Wciąż za mało stawiamy na innowacyjność, na której w dużym stopniu powinna być oparta gospodarka. W powszechnej opinii biotechnologię - praktyczne wykorzystanie biologii eksperymentalnej, m.in. genetyki i biochemii - czasem źle się kojarzy, choćby przez straszenie GMO, żywnością modyfikowaną genetycznie. A przecież chodzi nam także o sprawy tak istotne, jak walka z chorobami nowotworowymi i neurodegeneracyjnymi, m.in. chorobą Parkinsona i Alzheimera
Na Zachodzie, zwłaszcza w Stanach, biotechnologia jest doceniana. Tam jest to wyjątkowo dynamiczna dziedzina nauki i gospodarki. I kosztowna: jeden biotechnolog w amerykańskiej firmie biotechnologicznej "zużywa" rocznie ok. 110 tys. dolarów, nie licząc pensji.
Jaki jest poziom kształcenia biotechnologów we Wrocławiu?
Uczymy naprawdę dobrze. Studenci mają dużo praktycznych zajęć laboratoryjnych, są lepiej wyedukowani niż studenci zachodni. Tamtejszym uczelniom zależy na pozyskiwaniu naszych doktorantów. Biotechnologów kształci u nas Uniwersytet, Akademia Medyczna, Uniwersytet Przyrodniczy, Politechnika.
Wrocławskie środowisko biotechnologiczne nie jest zbyt rozproszone? Nie powinno się skonsolidować, żeby lepiej skorzystać ze środków strukturalnych 2007-2013?
Każda z uczelni ma trochę inny charakter. My zajmujemy się badaniami podstawowymi, pozostałe uczelnie - bardziej aplikacyjnymi. Mamy jednak wolę współpracy, choćby przy tworzeniu EIT+.
Biotechnologa ma szansę stać się wizytówką regionu?
Tak. Mamy sporo osiągnięć, wysoki poziom kształcenia, dobrze wyposażone laboratoria i oprócz potencjału uczelnianego, także Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN. Z funduszy strukturalnych niebawem dostaniemy na biotechnologię prawdopodobnie 100 mln zł. Mam się zająć wybraniem z wrocławskich uczelni najlepszych projektów, które zostaną dofinansowane. Są więc warunki do rozwoju. Brakuje nam tylko więcej przedsiębiorstw z tej branży.
* Prof. Jacek Otlewski - jeden z najwybitniejszych wrocławskich naukowców, dziekan Wydziału Biotechnologii UWr, członek PAN. Kieruje Zakładem Inżynierii Białka. Jako jedyny z Polski został wybrany do komitetu ds. biomedycyny i nauk biomolekularnych w COST - Europejskim Programie Współpracy w Dziedzinie Badań Naukowo-Technicznych. Został profesorem w wieku 38 lat (był wówczas najmłodszym w Polsce uczonym z tym tytułem w dziedzinie nauk biologicznych). Jest jednym z czterech polskich członków założonej przez naukowców European Molecular Biology Organisation. Stypendysta prestiżowego amerykańskiego Howard Hughes Medical Institute
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uważam, że stanowisko doradcy powierzone prof. Otlewskiemu to bardziej wyróżnienie, niż rzeczywisty wpływ na sprawy naukowe w województwie. Mimo tego to dobrze, że biotechnolog będzie miał dostęp do marszałkowego ucha. Nie wiele się jednak zmieni w dolnośląskim. Profesor nie pomoże także doktorantom. Kwestia śmiesznie małego wynagrodzenia jest sprawą systemową, związaną ogólnym funkcjonowaniem uczelni wyższych. Z tych samych powodów co Tomek (student Otlewskiego), jestem tu gdzie jestem, na bocianim gnieździe. Nie chcę być stracony dla Wrocławia!!
"Nauka jest jak seks. Są tego praktyczne skutki, ale nie dlatego to robimy"
Licznik działa od 27.04.07 i naliczył już wizyt.
można do mnie napisać
bromek.etydyny(rolmops)gmail.com
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura