Oto dlaczego.

Superchwasty. Zdjęcie przedstawia sorgo alepskie na polu odpornej na glifosat (Roundup) soi. (Zmodyfikowane z: Behrens et al. Science 2007)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Glifosat (aktywny składnik herbicydów np. Roundup) jest dla współczesnego rolnictwa jak penicylina dla ludzkiego zdrowia. Ponad 80% transgenicznych roślin cechuje odporność na ten herbicyd. Porównanie z penicyliną i antybiotykami można ciągnąć dalej. Powszechność użycia prowadzi do wytworzenia odpornych szczepów bakterii lub odpornych chwastów. Skala pojawienia się odpornych na glifosat chwastów jest jeszcze nie poznana. Szacuje się, że za 3-4 lata zacznie być prawdziwym problemem dla rolników i firm nasiennych. Poza skutkami finansowymi pojawia się problem dla środowiska.
Glifosat jest dużo starszy niż zielona biotechnologia. W 1970 chemicy firmy Monsanto stworzyli substancję chemiczną zabijającą szerokie spektrum roślin. Następnie znaleziono miejsce działania glifosatu – blokuje on roślinny enzym (EPSPS) odpowiedzialny za syntezę aminokwasów aromatycznych. Bez nich rośliny szybko więdną i umierają. Zwierzęta, w tym człowiek, nie posiadają tego enzymu, bowiem pobierają aminokwasy aromatyczne z pożywienia. Gotowy herbicyd zawiera także surfaktanty i to one są niebezpieczniejsze dla zdrowia niż sam glifosat. Rozpylony na polu nie przenika do wody, wiąże się z cząsteczkami gleby i w ciągu kilku tygodni ulega rozkładowi. Glifosat w formulacji Roundup wszedł na rynek w 1974, ale był umiarkowanym sukcesem. Rewolucją było wprowadzenie na rynek w 1995 soi posiadającej bakteryjny gen CP4, który pozwala obejść blokadę glifosatu i syntetyzować niezbędne aminokwasy. Kolejnym wydarzeniem, które zwiększyło popularność tego herbicydu (i 40% spadek ceny), było zakończenie ochrony patentowej w 2000 roku.
Zamiast używać 20 różnych herbicydów o różnych sposobach działania, specyficzności i metodach podawania wielu farmerom wystarcza glifosat. Stosowanie go zmienia także sposób kultywacji gleby. Tzw. „burndown” to opryskanie pola tuż po skiełkowaniu wysianych roślin, ale bez wcześniejszych zabiegów technicznych usuwania chwastów. Przekłada się to na zmniejszenie erozji gleby i oszczędności na paliwie rolniczym. Nic dziwnego, że rośliny odporne na glifosat zdobyły taką popularność w USA, Brazylii czy Austalii. Powszechność stosowania wytwarza presję selekcyjną, stwarzając niszę dla najlepiej przystosowanych.
Co robią chwasty, że stają się odporne na glifosat (w 2005 to12 gatunków)? Nie jest to frontalny atak, ani mutacje w kluczowym enzymie EPSPS. Większość roślin odpornych na herbicyd akumuluje go w częściach gdzie glifosat nie może wywołać swoich zabójczych skutków. I jest to metoda niespecyficzna – odporność na inne herbicydy opiera się w wielu przypadkach na tych samych podstawach.
Co robić? Ważna jest edukacja rolników stosujących herbicydy, by zachować skuteczność glifosatu jak najdłużej. Ponadto trzeba uwzględniać tradycyjne metody kontroli chwastów oraz rotację płodów i herbicydów. Niestety nie ma dobrego następcy glifosatu, który mógłby zająć jego miejsce i zwalczyć odporne chwasty. Na pewno można nie zakazywać prac ani hodowli upraw transgenicznych z odpornością na herbicydy. Jest to pole do popisu dla innych firm biotechnologicznych. Przykładowo Bayer Crop Science wypuściła na rynek pod handlową nazwą Liberty Link soję i kukurydzę odporne na glufosynat, herbicyd o innym mechanizmie działania niż glifosat. Pioneer HiBred (córka DuPont) pracuje nad roślinami posiadającymi odporność na glifosat i inhibitory ALS (innego enzymu syntezy aminokwasów). Szansą są badania takie jak przeprowadzone na University of Nebraska, których skutkiem jest wyhodowanie pomidorów, tytoniu i soi odpornych na herbicyd dicamba *. Dicamba jest tanim i znanym od wielu lat herbicydem. Naukowcy z University of Nebraska wprowadzili bakteryjny gen kodujący białko rozkładające dicambę do chloroplastowego genomu. Poza odpornością na ponad 10 krotne stężenie dicamby, niż powszechnie stosowane, transgeniczne rośliny charakteryzuje jeszcze jedna rzecz. Chloroplasty dziedziczone są matecznie i nie występują w pyłku, wykluczając w ten sposób rozprzestrzenianie genów oporności na inne rośliny.
Pozostaje pytanie czy bać się GMO? Czy zakazywać upraw transgenicznych w Polsce? Czy trzymać problem poza granicami i „niech się martwią Amerykanie”? U nas też się stosuje herbicydy. U nas też powstają odporne na herbicydy odmiany. Stosowanie chemicznych środków ochrony roślin zawsze pociąga za sobą konsekwencje dla środowiska i zdrowia. Mimo tego uważam, że GMO to większa szansa dla rolnictwa (odporniejsze, płodniejsze, zdrowsze rośliny) i przemysłu (lepsze oleje, lepsze włókna, substancje aktywne) niż zagrożenie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na podstawie:
R. Service “A Growing Threat Down on the Farm” Science Vol. 316. no. 5828, pp. 1114 - 1117
* Behrens et al. Science 2007 Vol. 316. no. 5828, pp. 1185 – 1188
"Nauka jest jak seks. Są tego praktyczne skutki, ale nie dlatego to robimy"
Licznik działa od 27.04.07 i naliczył już wizyt.
można do mnie napisać
bromek.etydyny(rolmops)gmail.com
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura