"Zycie jest formą istnienia białka.
Tylko czasem w kominie coś załka."
Historia zdarzyła się wczoraj w laboratorium mojej żony. Od kilku dni jeden ze starych komputerów przysparza kłopoty. Podejrzana maszyna. Wszystko przez jego odłączenie, przestawienie w nowe miejsce i ponowne podłączenie do wszystkich kabli. Wczoraj żona (jako jedna z użytkowniczek) została poproszona o pomoc, gdyż rzeczony komputer wydaje dziwne dźwięki.
Nad komputerem stało już konsylium złożone z doktorantów i praktykantów. Od wyłączonego komputera dochodziło powtarzające sie "tik-tik-tik... dryń!". Nie przeszło mu nawet po włączeniu i uruchomieniu systemu. Nadal spod stołu dochodziło ciche "tik-tik-tik... dryń!" Straszne! Jak to możliwe?! "tik-tik-tik... dryń!" Sam z siebie.
- A może to ten nowy, stojący obok komputer wydaje takie dźwięki? - zapytała żona.
- Wiesz, ze nie pomyśleliśmy o tym! Ale co to może być? - odparła koleżanka.
Po chwili okazało sie, ze rzeczywiście sprawcą "tik-tik-tik... dryń!" jest nowy komputer. Na ekranie na jednej ze stron internetowych można było zobaczyć animowaną reklamę z budzikiem. "tik-tik-tik... dryń!"
Tak łatwo urosło przekonanie, ze stary komputer posiada jakas złą wolę. Nie chce się uruchomic, stuka, puka, nawet bez prądu. Czyżby to pragnienie metafizyki?...


Komentarze
Pokaż komentarze (10)