Głosowałem w Berlinie. To prawie heroiczny akt.
Otóż wzdłuż Lassenstrasse, przy której znajduje się polska ambasada, stoi ponad 130 m kolejka. Wszyscy czekają aby dostać się do lokalu wyborczego okręgowej komisji wyborczej nr 109. Czas oczekiwania przynajmniej 2 godziny. Aby dostać się do budynku należy przejść przez kontrolę dokumentów, zawartości torebki i wyjąć wszystkie metalowe przedmioty przed przejściem przez bramkę-detektor. Jest to wąskie gardło o bardzo ograniczonej przepustowości. W środku komisja już otrząsnęła się po szoku jakim musiały być tłumy głosujących, ale widać jeszcze ślady zagubienia w czasie i przestrzeni. Wszystkim czekającym przydałby się termos z ciepłą herbatą, gdyż pogoda choć dobra, to jednak chłodno było.
Oddaliśmy głosy. Każdy chyba z nadzieją na zmiany na lepsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)